TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Zamach 20 lipca

Kategoria:
Polityka
Data:
20 lipca 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
III Rzesza, Adolf Hitler, Claus von Stauffenberg, ruch oporu
Admirał Karl Dönitz przemawia przez radio po zamachu na Hitlera, 21 lipca 1944 roku.
Admirał Karl Dönitz przemawia przez radio po zamachu na Hitlera, 21 lipca 1944 roku.Autor: autor nieznany / unknown author · CC0 · Wikimedia Commons

W czwartek 20 lipca 1944 roku o godzinie 12.42 w drewnianym baraku sztabowym Wilczego Szańca – kwatery głównej Hitlera w lesie pod Gierłożą, kilka kilometrów od Rastenburga (dziś Kętrzyn) w Prusach Wschodnich – wybuchła bomba ukryta w teczce. Podłożył ją pod stołem z mapami płk Claus Schenk Graf von Stauffenberg, szef sztabu dowódcy Armii Rezerwowej, który kilka minut wcześniej wyszedł z narady pod pretekstem pilnej rozmowy telefonicznej z Berlinem. Z 24 obecnych w baraku osób czworo zmarło od ran, ale Adolf Hitler przeżył z pękniętymi bębenkami uszu, otarciami i stłuczeniami. Zamach był sygnałem do przewrotu wojskowego, przygotowanego pod przykrywką oficjalnego planu „Walkiria”. Wieczorem przewrót upadł, a tuż po północy Stauffenberga i trzech jego towarzyszy rozstrzelano na dziedzińcu gmachu dowództwa przy Bendlerstraße w Berlinie.

Było to najpoważniejsze z kilkunastu znanych usiłowań zabicia Hitlera i jedyne, po którym spiskowcy rzeczywiście uruchomili przygotowany przewrót. Jego klęska otworzyła falę represji: śledztwo prowadzone przez gestapo, pokazowe procesy przed Trybunałem Ludowym, egzekucje ponad dwustu osób i odpowiedzialność zbiorową rodzin spiskowców. Sformułowanie, że represje objęły „nawet Rommla”, jest trafne, ale wymaga uzupełnienia: feldmarszałek Erwin Rommel 20 lipca leżał ciężko ranny w szpitalu, a do samobójstwa zmuszono go dopiero 14 października 1944 roku. Stopień jego udziału w spisku do dziś pozostaje przedmiotem sporu historyków.

Opozycja wobec Hitlera

Krąg ludzi, którzy w lipcu 1944 roku próbowali obalić reżim, był niejednolity i powstawał przez lata. Jego najstarszym rdzeniem byli konserwatywni oficerowie i urzędnicy, którzy już w czasie kryzysu sudeckiego w 1938 roku planowali aresztowanie Hitlera, gdyby ten wciągnął Niemcy w wojnę z mocarstwami zachodnimi. Należał do nich gen. płk Ludwig Beck, szef Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych do sierpnia 1938 roku, który ustąpił w proteście przeciw planom wojny z Czechosłowacją, oraz były nadburmistrz Lipska Carl Friedrich Goerdeler. Układ monachijski i błyskawiczne zwycięstwa lat 1939–1940 odebrały tym planom grunt. Samotny zamach stolarza Georga Elsera w monachijskiej piwiarni w listopadzie 1939 roku – zamach Elsera – nie miał z nimi żadnego związku.

Od 1942 roku najbardziej zdeterminowaną grupę tworzyli oficerowie sztabu Grupy Armii „Środek” na froncie wschodnim, skupieni wokół płk. (później gen. mjr.) Henninga von Tresckowa. 13 marca 1943 roku Tresckow i Fabian von Schlabrendorff przemycili do samolotu Hitlera wracającego ze Smoleńska bombę zamaskowaną jako paczka z butelkami likieru; zapalnik zawiódł. Osiem dni później oficer wywiadu tej samej grupy armii Rudolf-Christoph von Gersdorff chciał wysadzić się w powietrze razem z dyktatorem na wystawie zdobycznej broni w berlińskim Zeughausie, lecz Hitler opuścił salę po kilku minutach. Kolejne plany samobójczych zamachów podczas pokazów nowych mundurów, z udziałem młodych oficerów Axela von dem Busschego i Ewalda-Heinricha von Kleista, rozbijały się o zmiany terminów i przypadek.

Obok wojskowych działały środowiska cywilne. Spotykający się w majątku Krzyżowa (Kreisau) na Dolnym Śląsku Krąg z Krzyżowej wokół Helmutha Jamesa von Moltkego i Petera Yorcka von Wartenburga – ludzi o poglądach od konserwatywnych po socjaldemokratyczne, w tym duchownych obu wyznań – zajmował się raczej programem odbudowy Niemiec po upadku nazizmu niż samym zamachem; Moltke od stycznia 1944 roku siedział w areszcie. Goerdeler miał zostać kanclerzem, Beck – głową państwa, feldmarszałek Erwin von Witzleben – naczelnym dowódcą Wehrmachtu.

Motywy spiskowców były różne i historycy nie sprowadzają ich do jednego mianownika. U jednych przeważało przekonanie, że Hitler prowadzi Niemcy do katastrofy militarnej, u innych – moralne oburzenie zbrodniami na Wschodzie, o których wielu z nich wiedziało z pierwszej ręki; nierzadko oba motywy splatały się ze sobą. Wśród uczestników spisku byli też ludzie, którzy wcześniej sami współtworzyli politykę okupacyjną, jak generalny kwatermistrz gen. Eduard Wagner czy szef policji kryminalnej Rzeszy Arthur Nebe, wcześniej dowódca Einsatzgruppe B. Wielu konserwatystów w gronie spiskowców myślało o Niemczech w granicach z 1914 roku, powiększonych o Austrię i Kraj Sudetów, co nie dawało się pogodzić z postanowieniami aliantów, którzy od konferencji w Casablance domagali się bezwarunkowej kapitulacji.

Stauffenberg i „Walkiria”

Od jesieni 1943 roku główną postacią spisku stał się Claus von Stauffenberg, oficer kawalerii z bawarskiej rodziny arystokratycznej, związany w młodości z kręgiem poety Stefana Georgego. Początkowo nie był przeciwnikiem nowego państwa – z aprobatą przyjął zerwanie z traktatem wersalskim i zwycięstwo nad Francją – ale od 1942 roku, pod wrażeniem prowadzenia wojny i zbrodni na Wschodzie, coraz otwarcie mówił o konieczności usunięcia Hitlera. 7 kwietnia 1943 roku w Tunezji samolot aliancki ostrzelał jego samochód; Stauffenberg stracił lewe oko, prawą dłoń i dwa palce lewej ręki. Po wyleczeniu objął funkcję szefa sztabu Powszechnego Urzędu Wojsk Lądowych (Allgemeines Heeresamt) w Berlinie, u gen. piechoty Friedricha Olbrichta, jednego z filarów spisku.

W tym urzędzie znajdował się klucz do przewrotu – plan „Walkiria” (Walküre). Był to oficjalny, zatwierdzony przez Hitlera plan szybkiej mobilizacji jednostek Armii Rezerwowej (Ersatzheer) na wypadek wewnętrznych zamieszek, na przykład buntu milionów robotników przymusowych. Olbricht, Tresckow i Stauffenberg uzupełnili go o tajne rozkazy: po śmierci Hitlera Armia Rezerwowa miała ogłosić, że władzę próbuje przechwycić „zdradziecka klika” partyjnych funkcjonariuszy, przejąć władzę wykonawczą, aresztować gauleiterów, dowódców SS i gestapo oraz obsadzić ministerstwa, rozgłośnie i centrale łączności. Słabością planu było to, że rozkazy musiał wydać dowódca Armii Rezerwowej gen. płk Friedrich Fromm, który o spisku wiedział, ale się do niego nie przyłączył i czekał na rozwój wypadków.

1 lipca 1944 roku Stauffenberg, awansowany na pułkownika, został szefem sztabu Fromma. Zyskał w ten sposób to, czego spiskowcom brakowało od lat: osobisty dostęp do narad sytuacyjnych u Hitlera. Musiał jednak odtąd pełnić jednocześnie dwie role – zamachowca w Prusach Wschodnich i organizatora przewrotu w Berlinie. Sytuacja na frontach – lądowanie aliantów w Normandii i rozpoczęta 22 czerwca operacja „Bagration”, która rozbiła Grupę Armii „Środek” – skłaniała część spiskowców do wątpliwości, czy zamach ma jeszcze sens. Tresckow miał wówczas przekazać Stauffenbergowi przez Heinricha von Lehndorffa słowa, które przeszły do historii: zamach musi nastąpić za wszelką cenę, bo nie chodzi już o cel praktyczny, lecz o to, by niemiecki ruch oporu przed światem i historią odważył się na decydujący krok.

Stauffenberg dwukrotnie przywiózł bombę na naradę u Hitlera – 11 lipca do Berghofu w Obersalzbergu i 15 lipca do Wilczego Szańca – i za każdym razem rezygnował, bo nie było obecnych Heinricha Himmlera ani Hermanna Göringa, których spiskowcy chcieli zabić razem z Hitlerem. Jednocześnie gestapo zaciskało pętlę: na początku lipca aresztowało socjaldemokratów Juliusa Lebera i Adolfa Reichweina, a 17 lipca wydano nakaz aresztowania Goerdelera. Stauffenberg postanowił, że przy następnej okazji odpali ładunek bez względu na to, kto będzie obecny.

Bomba w Wilczym Szańcu

Rankiem 20 lipca Stauffenberg i jego adiutant, por. Werner von Haeften, wylecieli z lotniska Rangsdorf pod Berlinem do Prus Wschodnich. W teczce Haeftena znajdowały się dwa ładunki po około kilogramie brytyjskiego plastycznego materiału wybuchowego z chemicznymi zapalnikami czasowymi. Narada sytuacyjna została przyspieszona o pół godziny, bo po południu Hitler oczekiwał wizyty Benita Mussoliniego. Pod pretekstem zmiany koszuli w upalny dzień Stauffenberg wraz z Haeftenem zaczął w bocznym pomieszczeniu uzbrajać ładunki; jednoręki, posługujący się trzema palcami, musiał zgnieść szczypcami kapsułę z kwasem. Przerwał mu podoficer ponaglający do pośpiechu i Stauffenberg zdążył uzbroić tylko jeden ładunek. Drugi, zamiast włożyć – nawet nieuzbrojony – do teczki, gdzie zwiększyłby siłę wybuchu, oddał Haeftenowi.

Wbrew często powtarzanej opowieści narada nie została tego dnia przeniesiona z betonowego bunkra do baraku: od początku lipca, w czasie wzmacniania schronów, odprawy odbywały się w drewnianym baraku i Stauffenberg o tym wiedział. Lekka konstrukcja i szeroko otwarte z powodu upału okna sprawiły jednak, że fala uderzeniowa w dużej mierze uszła na zewnątrz. Stauffenberg postawił teczkę pod ciężkim dębowym stołem z mapami, po stronie zwróconej ku Hitlerowi, i po kilku minutach wyszedł, by odebrać telefon, którego rozmowę ułatwił mu szef łączności OKW gen. Erich Fellgiebel. Ktoś z uczestników narady – według najczęściej przytaczanej wersji płk Heinz Brandt – przesunął teczkę, która mu zawadzała, na drugą stronę masywnej nogi stołu. Hitler pochylał się w tej chwili nad mapą, słuchając referatu gen. Adolfa Heusingera o położeniu na froncie wschodnim.

O 12.42 ładunek eksplodował. Stenograf Heinrich Berger stracił obie nogi i zmarł jeszcze tego popołudnia; płk Brandt i szef sztabu Luftwaffe gen. Günther Korten zmarli w ciągu dwóch następnych dni, a adiutant Hitlera gen. Rudolf Schmundt – 1 października. Pozostali, wśród nich szef OKW feldmarszałek Wilhelm Keitel i Alfred Jodl, odnieśli lżejsze lub cięższe obrażenia. Hitler wyszedł z dymiącego baraku w podartych spodniach, z przebitymi bębenkami uszu, stłuczeniami i otarciami. Później twierdził, że ocalenie było znakiem Opatrzności. Po południu, zgodnie z planem, przyjął Mussoliniego i pokazał mu zrujnowany barak.

Stauffenberg widział eksplozję z odległości kilkuset metrów i był przekonany, że nikt w baraku nie mógł przeżyć. Wraz z Haeftenem zdołał wyjechać przez posterunki ogłoszonego już alarmu – przy drugim z nich pomógł dopiero telefon do znajomego oficera – a w drodze na lotnisko Haeften wyrzucił z samochodu niewykorzystany ładunek. Około 13.15 samolot He 111 wystartował do Berlina. Tymczasem Fellgiebel, który miał odciąć kwaterę od łączności, zdołał to zrobić tylko na krótko i tylko częściowo; linie SS działały dalej. Około 13 do Berlina dotarła jego niejasna wiadomość: „Stało się coś strasznego – Führer żyje”.

Stracone godziny w Bendlerblocku

W gmachu przy Bendlerstraße, siedzibie dowództwa Armii Rezerwowej, spiskowcy otrzymali wiadomość o wybuchu, ale nie o śmierci Hitlera. Olbricht i jego współpracownicy postanowili czekać. Szef sztabu Olbrichta płk Albrecht Mertz von Quirnheim na własną rękę rozesłał około 14 pierwsze rozkazy alarmowe, ale pełna „Walkiria” ruszyła dopiero po 16, gdy Stauffenberg zadzwonił z lotniska Rangsdorf, gdzie wylądował około 15.45, i zapewnił, że Hitler nie żyje.

Gdy Stauffenberg około 16.30 dotarł do Bendlerblocku, Fromm, który rozmawiał już telefonicznie z Keitlem i wiedział, że Hitler żyje, odmówił udziału w przewrocie i zapowiedział aresztowanie spiskowców. Stauffenberg przekonywał, że sam zdetonował bombę i że Keitel „jak zwykle kłamie”. Fromma zatrzymano w jego gabinecie. Około 17 przybył Beck, przewidziany na głowę państwa, który oświadczył, że dla niego Hitler jest martwy i od tego będzie uzależniał swoje postępowanie. Witzleben pojawił się dopiero wieczorem, ostro skrytykował nieudolność całej akcji i około 20.45 odjechał do swego majątku, gdzie nazajutrz go aresztowano. Inni wtajemniczeni, jak admirał Wilhelm Canaris, zachowali bierność.

Rozkazy „Walkirii” były szyfrowane jako tajne i nadawane pojedynczo przez kilka dalekopisów; do wszystkich okręgów wojskowych docierały przez blisko trzy godziny. Hitler mianował jeszcze tego dnia Himmlera dowódcą Armii Rezerwowej. Od późnego popołudnia rozgłośnie Rzeszy podawały w specjalnych komunikatach, że Führer przeżył zamach z lekkimi obrażeniami, a wieczorem Keitel rozesłał do dowództw dalekopis: „Führer żyje! Całkowicie zdrowy!”.

Rozstrzygnęło się to w samym Berlinie. Komendant miasta gen. por. Paul von Hase polecił dowódcy batalionu wartowniczego „Großdeutschland” mjr. Otto-Ernstowi Remerowi otoczyć dzielnicę rządową. Remer wykonał rozkaz, ale wysłany przez niego oficer, w cywilu pracownik ministerstwa propagandy, nakłonił go do udania się do Josepha Goebbelsa. Około 18 Goebbels połączył Remera telefonicznie z Wilczym Szańcem. „Majorze Remer, czy poznaje pan mój głos?” – miał zapytać Hitler, po czym powierzył mu kontrolę nad stolicą. Batalion, który miał odciąć ministerstwa, zwrócił się przeciw spiskowcom. Nie zajęto ani rozgłośni, ani centrali gestapo przy Prinz-Albrecht-Straße; nie aresztowano nikogo z przywódców nazistowskich w Berlinie.

Paryż i noc na Bendlerstraße

Tylko w Paryżu i w Wiedniu rozkazy „Walkirii” wykonano na serio. W stolicy Francji dowódca wojskowy gen. Carl-Heinrich von Stülpnagel kazał aresztować około 1200 funkcjonariuszy SS i SD, łącznie z wyższym dowódcą SS i policji Carlem Obergiem; nie stawiali oporu. Wszystko zależało jednak od głównodowodzącego na Zachodzie feldmarszałka Günthera von Kluge, który znał zamiary spiskowców. Gdy w jego kwaterze w La Roche-Guyon potwierdzono, że Hitler żyje, Kluge odmówił poparcia i odsunął Stülpnagla od dowództwa. Przed świtem esesmanów zwolniono. W tym czasie na froncie w Normandii trwały ciężkie walki o Caen, a trzy dni wcześniej ciężko ranny został Rommel.

W Berlinie około 21 grupa oficerów wiernych reżimowi pod wodzą ppłk. Franza Herbera zażądała wyjaśnień od Olbrichta, rozdała broń i po krótkiej strzelaninie, w której Stauffenberg został ranny w ramię, zatrzymała spiskowców. Uwolniony Fromm, który miał powody, by zatrzeć ślady własnej wiedzy o spisku, ogłosił, że doraźny sąd wojenny skazał na śmierć Olbrichta, Mertza von Quirnheima, Stauffenberga i Haeftena. Becka, swego dawnego przełożonego, zostawił z pistoletem; dwie próby samobójstwa nie powiodły się i ciężko rannego dobił strzałem podoficer. Kilka minut po północy, już 21 lipca, czterech skazanych rozstrzelał pojedynczo pluton z batalionu wartowniczego na dziedzińcu Bendlerblocku, w świetle reflektorów ciężarówki, przed pryzmą piasku. Haeften według relacji świadków zasłonił własnym ciałem Stauffenberga. Ostatnie słowa Stauffenberga świadkowie zapamiętali różnie – jako „Niech żyją święte Niemcy” albo „Niech żyją tajne Niemcy”, co mogłoby nawiązywać do idei kręgu George’a.

Ciała pochowano najpierw z odznaczeniami na cmentarzu przy kościele św. Mateusza w Schönebergu; następnego dnia Himmler kazał je wykopać i spalić, a prochy rozsypać. Około pierwszej w nocy Hitler przemówił przez radio z Wilczego Szańca: „bardzo mała klika ambitnych, pozbawionych sumienia, a zarazem zbrodniczych i głupich oficerów” uknuła spisek, by zgładzić jego i sztab dowodzenia Wehrmachtu; teraz zostanie „wytępiona bezlitośnie”. Fromm nie uratował się – aresztowany 21 lipca, został stracony 12 marca 1945 roku. Tego samego 21 lipca Tresckow odebrał sobie życie na froncie wschodnim, detonując granat, by śmiercią odwrócić podejrzenia od przyjaciół.

Zemsta reżimu

Śledztwo prowadziła utworzona 21 lipca w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy „komisja specjalna 20 lipca” pod kierunkiem Ernsta Kaltenbrunnera, licząca według szacunków do 400 funkcjonariuszy. Na początku sierpnia Hitler powołał „sąd honorowy Wehrmachtu” z udziałem feldmarszałka Gerda von Rundstedta, Keitla i gen. Heinza Guderiana – mianowanego 21 lipca szefem Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych – który wydalał podejrzanych oficerów z wojska, by mógł ich sądzić nie sąd wojskowy, lecz Trybunał Ludowy pod przewodnictwem Rolanda Freislera. W pierwszym procesie, 7–8 sierpnia, skazano na śmierć Witzlebena, gen. Ericha Hoepnera, Petera Yorcka von Wartenburga i pięciu innych oskarżonych; powieszono ich tego samego dnia w więzieniu Plötzensee, a egzekucje sfilmowano. Goerdelera, schwytanego w sierpniu w Prusach Zachodnich, stracono 2 lutego 1945 roku.

Liczby ofiar różnią się w zależności od tego, kogo uznaje się za związanego ze spiskiem. Według Niemieckiego Miejsca Pamięci Ruchu Oporu i literatury przedmiotu w związku z zamachem stracono ponad 200 osób, wśród nich feldmarszałka, kilkunastu generałów, dyplomatów i urzędników; przed Trybunałem Ludowym stanęło ich ponad 200 w kilkudziesięciu procesach. Część spiskowców, jak Kluge w sierpniu, popełniła samobójstwo. Aresztowani w sierpniu w ramach „Akcji Krata” (Aktion Gitter) – około 5 tysięcy byłych polityków Republiki Weimarskiej – w większości nie mieli ze spiskiem związku. Rodziny spiskowców objęto odpowiedzialnością zbiorową (Sippenhaft): żona Stauffenberga Nina, w ciąży z piątym dzieckiem, trafiła do obozu, a jego dzieci – wraz z kilkudziesięcioma innymi dziećmi spiskowców – umieszczono pod zmienionymi nazwiskami w domu dziecka w Bad Sachsa.

Rommel, którego nazwisko padło w zeznaniach aresztowanych, został 14 października 1944 roku postawiony przez wysłanych przez Hitlera generałów przed wyborem: proces przed Trybunałem Ludowym i represje wobec rodziny albo trucizna i państwowy pogrzeb. Wybrał truciznę; oficjalnie podano, że zmarł od ran. Reżim zaostrzył też kontrolę nad armią: od końca lipca w Wehrmachcie obowiązywało pozdrowienie hitlerowskie, a Goebbels 25 lipca został pełnomocnikiem do spraw totalnej mobilizacji wojennej.

Miejsce w wojnie

Zamach nie zmienił biegu działań wojennych. Alianci reagowali na niego chłodno – brytyjscy politycy i prasa przedstawiali go jako porachunki w niemieckim korpusie oficerskim, a wymóg bezwarunkowej kapitulacji pozostał w mocy. Dla reżimu był natomiast okazją do ostatecznego podporządkowania sobie armii: Himmler przejął Armię Rezerwową, a wojna trwała jeszcze ponad dziewięć miesięcy. Według szacunków historyka Rüdigera Overmansa w tym ostatnim okresie zginęło mniej więcej tyle niemieckich żołnierzy co w całej wojnie przed lipcem 1944 roku – nie licząc ofiar po stronie aliantów, ludności cywilnej i więźniów obozów.

W pamięci powojennej zamach przeszedł długą drogę – od oskarżeń o zdradę, wciąż żywych w pierwszych latach Republiki Federalnej, po uznanie go za symbol „innych Niemiec”. W 1952 roku Remer, który publicznie nazwał spiskowców zdrajcami, został skazany przez sąd w Brunszwiku, a sąd uznał, że spiskowcy nie dopuścili się zdrady; dawna Bendlerstraße nosi dziś imię Stauffenberga, a na dziedzińcu, gdzie zginął, działa miejsce pamięci. Historycy wciąż dyskutują o motywach i wizjach przyszłości spiskowców, ale ich próba pozostaje najbardziej znanym aktem niemieckiego oporu wewnątrz aparatu państwa Hitlera.

Źródła

  1. encyclopedia.ushmm.org · the july 20 1944 plot to assassinate adolf hitler
  2. wolfsschanze.pl · assassination attempt
  3. 20 July plot · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.