TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Otwarcie konferencji pokojowej w Paryżu

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
18 stycznia 1919
Autor:
Łukasz
Tagi:
konferencja pokojowa w Paryżu, Francja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone

18 stycznia 1919 roku o godzinie 15.00 w gmachu francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych przy Quai d’Orsay prezydent Francji Raymond Poincaré otworzył konferencję pokojową, która miała zakończyć wielką wojnę. W sali obrad zasiedli pełnomocnicy dwudziestu kilku państw zwycięskiej koalicji i brytyjskich dominiów, od prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona po posłów Kuby, Syjamu i Hidżazu. Nie było wśród nich przedstawicieli Niemiec ani ich sojuszników, nie było też Rosji, która przez trzy lata walczyła po stronie Ententy. Datę wybrano nieprzypadkowo: dokładnie 48 lat wcześniej, 18 stycznia 1871 roku, w Sali Lustrzanej pałacu wersalskiego proklamowano Cesarstwo Niemieckie. Konferencja, która tego dnia formalnie się rozpoczęła, w ciągu następnych osiemnastu miesięcy przygotowała pięć traktatów pokojowych i pakt Ligi Narodów. Ustalony w Paryżu porządek miał przetrwać zaledwie dwadzieścia lat, a jego rewizja stała się programem państw, które w 1939 roku rozpętały kolejną wojnę.

Po rozejmie

Działania wojenne na froncie zachodnim ustały 11 listopada 1918 roku, po podpisaniu rozejmu w Compiègne. Rozejm nie był pokojem. Przedłużano go co miesiąc, a każde przedłużenie przynosiło Niemcom nowe żądania. Wcześniej, we wrześniu i listopadzie, broń złożyły Bułgaria, Turcja i Austro-Węgry. Wszystkie państwa centralne były pokonane, ale dwa z nich, Austro-Węgry i Imperium Osmańskie, rozpadały się na oczach zwycięzców, a w Niemczech od buntu marynarzy na przełomie października i listopada trwała rewolucja. Kilka dni przed otwarciem konferencji rząd i ochotnicze oddziały Freikorpsu stłumiły w Berlinie powstanie spartakusowców, a nazajutrz po nim, 19 stycznia, Niemcy wybierali Zgromadzenie Narodowe.

Na wschodzie Europy wojna wcale się nie skończyła. W Rosji, gdzie od przewrotu bolszewickiego władzę sprawował Włodzimierz Lenin, trwała wojna domowa, a do krajów opuszczanych przez wojska niemieckie wkraczała Armia Czerwona. Polacy walczyli z Ukraińcami o Lwów i Galicję Wschodnią, a w Wielkopolsce od grudnia trwało powstanie przeciw Niemcom. Rumuni w toczącej się od listopada wojnie węgiersko-rumuńskiej posuwali się w głąb Siedmiogrodu, z którego wycofywała się armia węgierska. Konferencja miała więc nie tylko spisać warunki pokoju dla pokonanych, ale też wytyczyć granice państw, które dopiero powstawały, często na ziemiach, o które właśnie toczyły się walki.

Wybór Paryża przesądziła Francja. Rozważano też neutralną Szwajcarię, ale francuski premier Georges Clemenceau przekonywał, że stolica kraju, który najwięcej wycierpiał, ma do tego naturalne prawo. Prezydent Stanów Zjednoczonych postanowił sam stanąć na czele amerykańskiej delegacji, choć żaden urzędujący prezydent nie wyjeżdżał dotąd do Europy. 13 grudnia 1918 roku przypłynął do Brestu, a paryżanie witali go jak zbawcę. Dla milionów Europejczyków jego czternaście punktów, zapowiadające sprawiedliwy pokój, samostanowienie narodów i ligę narodów, były obietnicą nowego świata. Brytyjski premier David Lloyd George przyjechał do Paryża po miażdżącym zwycięstwie w grudniowych wyborach, w których jego koalicja obiecywała, że Niemcy zapłacą za wojnę. Premier Włoch Vittorio Emanuele Orlando chciał przede wszystkim wyegzekwować obietnice terytorialne, jakie Włosi dostali w 1915 roku za przystąpienie do wojny.

Rada Dziesięciu

Zanim konferencja została otwarta, jej przywódcy już obradowali. 12 stycznia 1919 roku w gabinecie francuskiego ministra spraw zagranicznych Stéphena Pichona przy Quai d’Orsay spotkali się szefowie rządów i ministrowie spraw zagranicznych Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Stanów Zjednoczonych. Formalnie było to posiedzenie Najwyższej Rady Wojennej, która od 1917 roku koordynowała wysiłek wojenny sprzymierzonych. W połowie stycznia dołączyło do niej dwóch przedstawicieli Japonii. Tak powstała Rada Dziesięciu, nazywana też Radą Najwyższą: po dwóch delegatów z każdego z pięciu mocarstw. Przez pierwsze dwa miesiące to ona, a nie zgromadzenie wszystkich delegacji, podejmowała najważniejsze decyzje.

W ciągu tygodnia przed otwarciem Rada ustaliła regulamin konferencji. Spory wywołała przede wszystkim liczba miejsc przy stole. Mocarstwa przyznały sobie po pięciu pełnomocników, a mniejszym sojusznikom od jednego do trzech. Belgia, która przez całą wojnę była niemal w całości okupowana, oficjalnie zaprotestowała przeciw przyznaniu jej tylko dwóch miejsc, podobnie Serbia. Lloyd George nie chciał ustąpić i przypominał, że Belgia wystawiła ćwierć miliona żołnierzy, a mocarstwa miliony. Ostatecznie Belgia i Serbia dostały po trzech delegatów, tyle samo co Brazylia. Polsce i Czechosłowacji, państwom, które formalnie powstały dopiero kilka miesięcy wcześniej, przyznano po dwa miejsca. Brytyjskie dominia, Kanada, Australia, Afryka Południowa i Nowa Zelandia, oraz Indie dostały własną reprezentację, o którą twardo zabiegał premier Kanady Robert Borden. Amerykanie obawiali się, że w ten sposób Imperium Brytyjskie zyska dodatkowe głosy, ale Lloyd George poparł dominia.

Regulamin podzielił uczestników na kategorie. „Mocarstwa o interesach ogólnych”: Stany Zjednoczone, Imperium Brytyjskie, Francja, Włochy i Japonia, miały brać udział we wszystkich posiedzeniach i komisjach. „Mocarstwa o interesach szczególnych” miały być zapraszane tylko wtedy, gdy omawiano ich sprawy. Osobno wymieniono państwa, które jedynie zerwały stosunki dyplomatyczne z Niemcami, jak Boliwia, Ekwador, Peru i Urugwaj. Państwa neutralne i „państwa w trakcie tworzenia się” mogły zostać wysłuchane na wezwanie mocarstw. Sprawę Czarnogóry, wchłanianej właśnie przez Serbię, odłożono. O przedstawicielstwie Rosji regulamin mówił tylko, że jego warunki konferencja ustali, gdy przyjdzie do omawiania spraw rosyjskich.

Posiedzenie 18 stycznia

Posiedzenie otworzył prezydent Poincaré. Jego przemówienie było aktem oskarżenia państw centralnych. Mówił, że nie trzeba już dochodzeń w sprawie początków wojny, bo „prawda, skąpana we krwi, wydostała się już z cesarskich archiwów”, a Francja nie ponosi za tę katastrofę żadnej odpowiedzialności. Przypomniał kolejno wojenne zasługi wszystkich sprzymierzonych, od Wielkiej Brytanii po Syjam, i wspomniał Polskę, która, „przywrócona do życia”, wysłała swoje wojska na pomoc sprzymierzonym. Żądał sprawiedliwości, która oznacza zadośćuczynienie dla poszkodowanych, ukaranie winnych i gwarancje bezpieczeństwa dla państw najbardziej narażonych na napaść. Zarazem mówił, że minęły czasy, gdy dyplomaci przerysowywali mapę imperiów na rogu stołu, a nowe granice trzeba wytyczać w imię narodów. Zapowiedział powstanie Ligi Narodów. Na koniec wrócił do daty: „Tego samego dnia, czterdzieści osiem lat temu, 18 stycznia 1871 roku, armia najeźdźcza proklamowała w zamku wersalskim Cesarstwo Niemieckie. Zostało ono uświęcone kradzieżą dwóch francuskich prowincji”. Cesarstwo, mówił, zrodzone z niesprawiedliwości, zakończyło się hańbą, a zebrani mają naprawić zło, które wyrządziło. Ogłosił konferencję za otwartą i opuścił salę, ściskając na pożegnanie ręce delegatów.

Tymczasowym przewodniczącym został Clemenceau. Na stałego przewodniczącego zgłosił go po angielsku Wilson, mówiąc, że to hołd dla Francji, ale przede wszystkim dla człowieka. Wniosek poparł Lloyd George, który żartował, że gdyby nie pamiętał ze szkolnych lat, że Clemenceau był już wtedy sławnym politykiem, uważałby opowieści o jego wieku za legendę, i przyznał, że obaj często się spierali, „bo jesteśmy dwoma Celtami”. W imieniu Włoch przyłączył się minister spraw zagranicznych Sidney Sonnino. Siedemdziesięciosiedmioletni „Tygrys” został wybrany jednogłośnie. Wiceprzewodniczącymi zostali przedstawiciele pozostałych mocarstw: sekretarz stanu Robert Lansing, Lloyd George, Orlando i japoński książę, a wtedy jeszcze markiz, Kinmochi Saionji. Sekretarzem generalnym wybrano francuskiego dyplomatę Paula Dutastę, a przemówienia na bieżąco tłumaczył profesor Paul Mantoux. Językami konferencji były francuski i angielski, co oznaczało koniec wyłącznej pozycji francuskiego w dyplomacji.

Clemenceau w swoim przemówieniu mówił, że zebrani przyszli jako przyjaciele, a muszą wyjść jako bracia. „Liga Narodów jest tutaj. Jest w was samych” – przekonywał, a program konferencji, jak mówił, nakreślił już prezydent Wilson. Następnie przedstawił porządek prac. Na pierwszym miejscu postawił odpowiedzialność sprawców wojny, na drugim kary za zbrodnie popełnione w czasie wojny, na trzecim międzynarodowe prawo pracy. Delegacje miały składać memoriały w tych sprawach, a także w sprawach terytorialnych, finansowych i gospodarczych, które ich dotyczyły. Clemenceau podkreślił, że sprawa odpowiedzialności jest pilna, i zapowiedział rozesłanie memoriału dwóch profesorów prawa z Paryża o odpowiedzialności karnej byłego cesarza Wilhelma II. Ogłosił też, że następne posiedzenie zajmie się Ligą Narodów. Nikt więcej nie zabrał głosu. O 16.35 posiedzenie zamknięto.

Kto siedział przy stole, a kogo zabrakło

Regulamin przewidywał około siedemdziesięciu pełnomocników. Według protokołu Stany Zjednoczone reprezentowali Wilson, Lansing, dyplomata Henry White i generał Tasker Bliss, a Imperium Brytyjskie, obok Lloyda George’a, minister spraw zagranicznych Arthur Balfour, przywódca konserwatystów Andrew Bonar Law i premierzy dominiów, wśród nich australijski premier Billy Hughes. Francję reprezentowali Clemenceau, Pichon, minister finansów Louis-Lucien Klotz, André Tardieu i Jules Cambon, a wśród francuskich delegatów figurował także marszałek Ferdinand Foch. Przy stole siedzieli premier Serbii Nikola Pašić, czechosłowacki minister spraw zagranicznych Edvard Beneš, premier Rumunii Ion I.C. Brătianu, delegaci Chin z ministrem spraw zagranicznych Lu Zhengxiangiem i emir Fajsal jako przedstawiciel Hidżazu. Grecję, której delegacją kierował premier Elefterios Wenizelos, reprezentował tego dnia minister spraw zagranicznych Nikolaos Politis.

Polskę reprezentował na otwarciu Roman Dmowski, prezes Komitetu Narodowego Polskiego, który sprzymierzeni od 1917 roku uznawali za przedstawicielstwo Polaków. Dwa dni wcześniej, 16 stycznia, premierem w Warszawie został Ignacy Jan Paderewski, a kompromis między nim, Józefem Piłsudskim i komitetem paryskim zakończył spór o to, kto przemawia w imieniu Polski. Dmowski został pierwszym delegatem Polski, a Paderewski miał dołączyć do niego wiosną. 29 stycznia Dmowski przez kilka godzin przedstawiał Radzie Dziesięciu polskie żądania terytorialne. Sprawę polską wspierała Francja, która w silnej Polsce widziała przeciwwagę dla Niemiec. Sceptyczny był Lloyd George, który obawiał się, że zbyt duża liczba Niemców w granicach Polski stanie się źródłem przyszłej wojny.

Japonia, jedno z pięciu mocarstw, była na otwarciu reprezentowana przez ambasadorów w Londynie i Paryżu, Sutemiego Chindę i Keishirō Matsuiego. Szef delegacji, były premier Saionji, opuścił Japonię dopiero 14 stycznia i dotarł do Paryża na początku marca. Faktycznym przywódcą delegacji był baron Nobuaki Makino, który po raz pierwszy zasiadł w Radzie Dziesięciu 20 stycznia. Japończycy interesowali się sprawami europejskimi w niewielkim stopniu. Zależało im przede wszystkim na trzech rzeczach: na przejęciu dawnych niemieckich praw w chińskiej prowincji Szantung, na wyspach niemieckich na Pacyfiku na północ od równika i na wpisaniu do paktu Ligi Narodów zasady równości ras. W sprawach europejskich zabierali głos tak rzadko, że bywali nazywani „milczącymi partnerami”. Japonia była jedynym mocarstwem spoza kręgu państw zachodnich, a jej delegaci szybko przekonali się, że status mocarstwa nie oznacza dla nich pełnej równości.

W protokole otwarcia nie figuruje też premier Orlando. Włochy reprezentowali tego dnia Sonnino i senator Giuseppe Salvago Raggi. W Rzymie trwał akurat kryzys gabinetowy po dymisjach Leonidy Bissolatiego i Francesca Saveria Nittiego, zakończony rekonstrukcją rządu właśnie 18 stycznia. Orlando nie brał udziału w posiedzeniach Rady Dziesięciu od 13 do 20 stycznia i wrócił do niej 21 stycznia.

Pokonani nie zostali zaproszeni. Konferencja była zgromadzeniem zwycięzców, którzy mieli najpierw uzgodnić warunki między sobą, a dopiero potem przedstawić je przeciwnikom. Wyobrażano sobie początkowo, że będą to warunki wstępne, a po nich nastąpi właściwy kongres pokojowy z udziałem Niemców. Tak się nie stało. Niemiecką delegację wezwano do Wersalu dopiero pod koniec kwietnia, a 7 maja wręczono jej gotowy tekst traktatu, do którego mogła zgłosić tylko pisemne uwagi. W Niemczech zrodziło to przekonanie, że pokój był narzuconym dyktatem.

Rosji przy stole nie było w ogóle. Mocarstwa nie uznawały bolszewików, a „białe” rządy admirała Aleksandra Kołczaka i generała Antona Denikina reprezentował w Paryżu nieoficjalnie były carski minister spraw zagranicznych Siergiej Sazonow. Lloyd George ostrzegał w Radzie Dziesięciu, że bolszewicy są silniejsi niż przed kilkoma miesiącami, a żadne z państw zachodnich nie wyśle do Rosji miliona żołnierzy, by ich obalić. 22 stycznia Rada wezwała wszystkie walczące w Rosji strony do zawieszenia broni i rozmów na Wyspach Książęcych koło Konstantynopola. Biali odmówili, bolszewicy odpowiedzieli wymijająco i z inicjatywy nic nie wyszło. Mapę wschodniej Europy kreślono w Paryżu bez udziału państwa, które przed wojną rządziło znaczną jej częścią.

Pierwsze tygodnie

25 stycznia drugie posiedzenie plenarne postanowiło, że Liga Narodów stanie się integralną częścią traktatu pokojowego, i powołało komisje: do spraw paktu Ligi pod przewodnictwem Wilsona, do spraw odpowiedzialności za wojnę, reparacji, prawa pracy i portów, dróg wodnych i kolei. Z czasem komisji było ponad pięćdziesiąt. Mniejsze państwa szybko zrozumiały, że posiedzenia plenarne tylko zatwierdzają decyzje zapadające gdzie indziej. Wilson wbrew obawom Francuzów osiągnął swój cel. 14 lutego przedstawił na posiedzeniu plenarnym projekt paktu Ligi Narodów, a dzień później odpłynął na kilka tygodni do kraju. Wcześniej, 13 lutego, Japończycy zgłosili w komisji Ligi poprawkę o równości ras. 19 lutego anarchista postrzelił Clemenceau, ale premier po kilku dniach wrócił do pracy.

Gdy w połowie marca Wilson i Lloyd George wrócili do Paryża, Rada Dziesięciu okazała się zbyt liczna i zbyt podatna na przecieki. Od 24 marca najważniejsze sprawy rozstrzygała w zaciszu prywatnych gabinetów „wielka czwórka”: Wilson, Clemenceau, Lloyd George i Orlando. Japonia nie weszła do tego grona. Ministrowie spraw zagranicznych obradowali osobno jako Rada Pięciu. W kwietniu doszło do najostrzejszych kryzysów: Włosi opuścili konferencję, gdy Wilson odrzucił ich żądania w sprawie Adriatyku, a Japończycy grozili wyjazdem, jeśli nie dostaną Szantungu. Dostali go.

Długi cień Paryża

Konferencja paryska przygotowała pięć traktatów: wersalski z Niemcami (28 czerwca 1919), z Saint-Germain z Austrią (10 września 1919), z Neuilly z Bułgarią (27 listopada 1919), z Trianon z Węgrami (4 czerwca 1920) i z Sèvres z Turcją (10 sierpnia 1920). Ostatniego nigdy nie wykonano, bo Turcy pod wodzą Mustafy Kemala obalili go na polu bitwy i w 1923 roku wywalczyli w Lozannie nowy traktat. Formalnie konferencja zakończyła się w styczniu 1920 roku, gdy po wejściu w życie traktatu wersalskiego rozpoczęła działalność Liga Narodów. Stany Zjednoczone, których prezydent był jej twórcą, nigdy do niej nie przystąpiły, bo amerykański Senat odrzucił traktat wersalski.

Słowa Poincarégo o pokoju sprawiedliwości wywołały w pokonanych krajach powszechne rozczarowanie. Niemcy, którzy prosili o rozejm na podstawie czternastu punktów, uznali, że zasadę samostanowienia zastosowano wszędzie tam, gdzie mogła im zaszkodzić, a pominięto tam, gdzie mogła im pomóc: Austriakom zakazano połączenia z Niemcami, a Niemców sudeckich włączono do Czechosłowacji. Wykluczenie pokonanych z obrad, a potem wręczenie im gotowego tekstu, stało się podstawą legendy o „dyktacie wersalskim”. Rewizja traktatu była celem wszystkich rządów Republiki Weimarskiej, a Adolf Hitler zbudował na walce z nim karierę polityczną. Jego żądania z lat trzydziestych – zbrojenia, Nadrenia, Austria, Sudety, Gdańsk – były po kolei uderzeniami w paryskie rozstrzygnięcia, a mocarstwa zachodnie, które same nie były pewne ich słuszności, długo mu ustępowały. Na Węgrzech rewizjonizm, zrodzony z traktatu z Trianon, popchnął kraj do sojuszu z Niemcami, w Bułgarii podobnie.

Zawód przeżyli też niektórzy zwycięzcy. Włoscy nacjonaliści mówili o „okaleczonym zwycięstwie”, które otworzyło drogę do władzy Benito Mussoliniemu. W Japonii odrzucenie zasady równości ras pamiętano jako dowód, że Zachód nie traktuje Japończyków jak równych, a przyznanie Japonii Szantungu wywołało w Chinach patriotyczny Ruch 4 Maja. Japonia, która w Paryżu była jeszcze partnerem mocarstw zachodnich, dwanaście lat później zaczęła podbój Mandżurii, a w 1933 roku wystąpiła z Ligi Narodów. Związek Radziecki, nieobecny w Paryżu, uważał cały ład wersalski za dzieło wrogich mu mocarstw i w 1922 roku w Rapallo porozumiał się z Niemcami, drugim wyrzutkiem tego systemu.

Polska wyszła z Paryża z dostępem do morza, większością Wielkopolski i Pomorza, ale Gdańsk stał się wolnym miastem, a o Górnym Śląsku, Warmii i Mazurach miały przesądzić plebiscyty. Wschodnią granicę Polacy musieli wywalczyć sami. Paryski kompromis wokół Gdańska i „korytarza” przetrwał dwadzieścia lat. W 1939 roku właśnie żądanie oddania Gdańska i eksterytorialnej drogi przez Pomorze stało się dla Hitlera pretekstem do wojny, od której zaczęła się druga wojna światowa.

Źródła

  1. history.state.gov · d1

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.