„Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”
20 sierpnia 1940 roku o 15.52 premier Winston Churchill wstał w Izbie Gmin, by przedstawić sprawozdanie o położeniu wojennym. Mówił niemal pięćdziesiąt minut, do 16.40. Przemówienie było szerokim przeglądem pierwszego roku wojny: porównywało go z rokiem 1914, zapowiadało twardą blokadę kontynentu, tłumaczyło wycofanie się z Somali Brytyjskiego i ogłaszało gotowość oddania Stanom Zjednoczonym w dzierżawę baz na zachodniej półkuli. Zapamiętano z niego jednak przede wszystkim jedno zdanie o lotnikach walczących od kilku tygodni nad Anglią: „Nigdy jeszcze w dziejach ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”. Od tego dnia lotników bitwy o Anglię nazywa się w Wielkiej Brytanii „Nielicznymi” (The Few).
Cztery dni wcześniej w Uxbridge
Zdanie narodziło się 16 sierpnia. Tego dnia Churchill pojechał do dowództwa 11 Grupy Myśliwskiej RAF w Uxbridge na zachodnich przedmieściach Londynu. Grupa wicemarszałka lotnictwa Keitha Parka broniła południowo-wschodniej Anglii i stolicy, więc to ona ponosiła główny ciężar niemieckich ataków. Z galerii podziemnej sali operacyjnej premier oglądał, jak na wielkim stole z mapą przesuwają się znaczniki niemieckich formacji, a na tablicy na ścianie gasną kolejne lampki dywizjonów gotowych do startu. Był to jeden z najcięższych dni bitwy, dzień po „czarnym czwartku”, gdy Luftwaffe atakowała lotniska w Kent, Sussex i Hampshire. W pewnym momencie w powietrzu były wszystkie dywizjony grupy, a nad wybrzeże nadlatywały kolejne fale.
Premierowi towarzyszył gen. Hastings Ismay, szef jego sztabu jako ministra obrony. Według wspomnień Ismaya, gdy wieczorem wsiedli do samochodu, by jechać do Chequers, Churchill powiedział: „Nie mów do mnie nic. Nigdy nie byłem tak poruszony”. Po kilku minutach milczenia pochylił się i rzekł: „Nigdy jeszcze w dziejach ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”. Cztery dni później usłyszała je Izba Gmin.
Rok nowej wojny
Na 20 sierpnia przypadło w bitwie o Anglię chwilowe uspokojenie. Po najcięższym dniu, 18 sierpnia, pogoda się pogorszyła i przez kilka dni Niemcy ograniczali się do mniejszych nalotów. Churchill wykorzystał tę chwilę, by spojrzeć szerzej. „Minął niemal rok, odkąd wybuchła wojna – zaczął – i naturalne jest, jak sądzę, byśmy zatrzymali się w naszej wędrówce przy tym kamieniu milowym i objęli wzrokiem to ciemne, rozległe pole”.
Pierwszą część poświęcił porównaniu z I wojną światową. Tamta wojna była rzezią: „Ludzi i pocisków!” – brzmiało hasło, a miliony żołnierzy miotały w siebie „ogromne masy stali”. Nowa wojna była według niego „konfliktem strategii, organizacji, aparatu technicznego, nauki, mechaniki i morale”. W pierwszych dwunastu miesiącach Wielkiej Wojny Brytyjczycy stracili 365 tysięcy zabitych, rannych, wziętych do niewoli i zaginionych, w pierwszym roku obecnej wojny, łącznie z cywilami, nie więcej niż 92 tysiące, w dużej części jeńców. Skutki były jednak bardziej druzgocące niż ćwierć wieku wcześniej: wielkie państwa z potężnymi armiami przestawały istnieć w ciągu kilku tygodni, a Francja uległa przy stratach mniejszych niż w każdej z kilku wielkich bitew lat 1914–1918.
Zmieniło się też to, że walczyły całe narody. „Front przebiega wszędzie – mówił Churchill. – Okopy kopie się w miastach i na ulicach. Każda wieś jest ufortyfikowana. Każda droga jest zagrodzona. Linia frontu biegnie przez fabryki. Robotnicy są żołnierzami, z inną bronią, ale z tą samą odwagą”. Przekonywał, że taka wojna odpowiada Brytyjczykom, wychowanym „nie w totalitarnej jednolitości, ale w tolerancji i różnorodności”, i dorzucił zdanie, które po latach brzmi szczególnie: „Odkąd Niemcy wypędzili Żydów i obniżyli swój poziom techniczny, nasza nauka zdecydowanie wyprzedza ich naukę”. Zapowiedział przygotowania do kampanii 1941 i 1942 roku i dodał, że dwa czy trzy lata to niewiele w dziejach narodu, który ma zaszczyt być „jedynym obrońcą wolności całej Europy”.
Blokada i głód
Najtrudniejszym politycznie fragmentem była zapowiedź, że Wielka Brytania utrzyma ścisłą blokadę nie tylko Niemiec, ale i Włoch, Francji i wszystkich krajów, które znalazły się pod niemiecką władzą. Trzy dni wcześniej Berlin ogłosił totalną blokadę Wysp Brytyjskich. „Czytam w gazetach – mówił Churchill – że Herr Hitler również ogłosił ścisłą blokadę Wysp Brytyjskich. Nikt nie może mieć o to pretensji. Pamiętam, że w poprzedniej wojnie robił to cesarz”.
Odrzucił przy tym prośby, by przez blokadę przepuszczać żywność dla ludności okupowanych krajów. Takie projekty, m.in. plan pomocy dla Francji, Belgii i Holandii, który promował były prezydent Stanów Zjednoczonych Herbert Hoover, wynikały według premiera „z najszlachetniejszych pobudek”, ale żywność zostałaby zrabowana przez okupantów albo zwolniłaby Niemcy z obowiązku wyżywienia podbitych narodów. Przypominał, że Norwegia miała w chwili najazdu zapasy na rok, a Polska, „choć nie jest krajem bogatym, zwykle produkuje dość żywności dla swojej ludności”. Jeśli tej żywności zabraknie, to dlatego, że wywieziono ją do Rzeszy. Tłuszcze służą do produkcji materiałów wybuchowych, ziemniaki do produkcji spirytusu paliwowego, a mleko do tworzyw sztucznych używanych w samolotach. Obiecał za to, że żywność trafi natychmiast do każdej części Europy, która zostanie całkowicie uwolniona od Niemców, „łącznie – mówię to rozmyślnie – z narodami niemieckim i austriackim”. Ta zapowiedź stała się jednym z zaczątków powojennych programów pomocy.
„Katarakta nieszczęść”
Od powstania nowego rządu minęło nieco ponad sto dni. Churchill wyliczył, co się w tym czasie wydarzyło: Holendrzy zaskoczeni, ich królowa na wygnaniu, Rotterdam sceną masakry „równie ohydnej jak cokolwiek w czasie wojny trzydziestoletniej”, Belgia najechana, armia brytyjska odcięta i ocalona jakby cudem, Francja wyeliminowana, Włochy po stronie wroga, w Vichy „marionetkowy rząd”, a całe wybrzeże od Przylądka Północnego po granicę hiszpańską w rękach Niemców. „Gdyby na początku maja ktoś postawił nas przed taką perspektywą – mówił – wydawałoby się nie do wiary, że w tym okresie grozy i nieszczęść będziemy stać wyprostowani, pewni siebie, panowie własnego losu”.
Tłumaczył, skąd ta pewność. Armia, uzbrojona w lipcu dostawami zza oceanu, liczyła ponad dwa miliony ludzi z karabinami, z czego trzy czwarte w regularnych formacjach. Flota była silniejsza niż na początku wojny, choć premier wyraził nadzieję, że „przyjaciele za oceanem” pomogą przetrwać okres do wejścia do służby nowych okrętów. Tonaż handlowy pod brytyjską banderą był po roku wojny podwodnej większy niż na jej początku. Powtórzył też słowa z przemówienia z 4 czerwca, że kraj może walczyć dalej „w razie potrzeby samotnie, w razie potrzeby latami”.
Nieliczni
Potem przeszedł do bitwy powietrznej, która „w ostatnich tygodniach osiągnęła wielkie natężenie”. Przewidywał, że Hitler nie może się z niej wycofać bez wielkiej straty prestiżu, i zaznaczył, że będzie ją prowadził tak długo, jak pozwolą mu siły i jego „troski związane z lotnictwem rosyjskim”. Warunki walki sprzyjały jednak Brytyjczykom: niemieckie samoloty zestrzelone nad wyspą przepadały wraz z załogami, a wielu brytyjskich pilotów i część maszyn wracało do walki. Premier pochwalił system odzysku i naprawy samolotów oraz wzrost produkcji, który minister produkcji lotniczej lord Beaverbrook osiągnął „talentem organizacyjnym i energią, które wyglądają na czary”. Według Churchilla brytyjska produkcja przewyższała już niemiecką, a liczba bombowców i myśliwców w jednostkach była po wszystkich walkach większa niż kiedykolwiek. Brytyjskie meldunki o niemieckich stratach były wówczas mocno zawyżone, ale w ogólnym obrazie premier miał rację: Luftwaffe nie odnosiła oczekiwanego sukcesu, a Fighter Command, choć wyczerpane, wciąż było w stanie walczyć.
Wtedy padły słowa przygotowane w samochodzie po wizycie w Uxbridge:
Wdzięczność każdego domu na naszej wyspie, w naszym imperium, a zaprawdę na całym świecie, z wyjątkiem siedzib winowajców, płynie do lotników brytyjskich, którzy nie zważając na przewagę wroga, niestrudzeni w nieustannym wyzwaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie, swoim męstwem i swoim poświęceniem odwracają bieg wojny światowej. Nigdy jeszcze w dziejach ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym.
Mało kto pamięta, że Churchill od razu rozszerzył krąg tych, którym należy się wdzięczność. „Wszystkie serca biegną do pilotów myśliwskich, których świetne czyny oglądamy na własne oczy dzień po dniu – mówił – ale nie możemy nigdy zapominać, że przez cały czas, noc po nocy, miesiąc po miesiącu, nasze dywizjony bombowe lecą daleko w głąb Niemiec”. Chwalił załogi Bomber Command, które od maja bombardowały Zagłębie Ruhry i inne cele w Rzeszy, i zapowiadał, że bombardowanie niemieckiego przemysłu wojennego może za rok osiągnąć „niewyobrażalne dotąd rozmiary” i jest jedną z najpewniejszych dróg do zwycięstwa. Tę część przemówienia pamięć zbiorowa zatarła, a słowo „nieliczni” przylgnęło do pilotów myśliwskich. Wśród lotników krążył żart, że premier miał na myśli ich rachunki w kasynie oficerskim, bo to one były tym „tak wiele”, co byli winni „tak nieliczni”.
Morze Śródziemne i Francja
W dalszej części Churchill zwrócił się ku Włochom, które „bez najmniejszej prowokacji, z zimną krwią i z chciwości” wbiły Francji nóż w plecy, a teraz maszerowały przeciw Brytyjczykom w Afryce. Przyznał, że wypadnięcie Francji z wojny bardzo zaszkodziło Wielkiej Brytanii na Bliskim Wschodzie. W obronie Somali Brytyjskiego liczono na francuskie wojska z Dżibuti. Ponieważ przed wojną postanowiono nie bronić protektoratu, a niewielkie siły brytyjskie zaatakowały „prawie dwie dywizje” włoskie, słusznie było wycofać je „praktycznie nienaruszone”. Ewakuacja zakończyła się zaledwie dzień wcześniej, gdy Włosi zajęli Berberę. Słowa o „nienaruszonych” oddziałach były zręcznym przedstawieniem pierwszej brytyjskiej porażki w Afryce.
Francji poświęcił słowa pełne żalu. Czesi, Polacy, Norwegowie, Holendrzy i Belgowie wciąż walczyli, uznani przez Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone za prawowite rządy swoich państw. Upadek Francji był według niego winą nie „wielkiego i szlachetnego narodu”, lecz „ludzi z Vichy”. Gen. Charles de Gaulle i jego towarzysze zostali przez Vichy skazani na śmierć, „ale nadejdzie dzień, tak pewnie jak jutro wzejdzie słońce, kiedy ich imiona będą w poważaniu i zostaną wyryte w kamieniu na ulicach i we wsiach Francji przywróconej do pełnej wolności i dawnej sławy”.
Odmówił natomiast szczegółowego przedstawienia celów wojny i kształtu powojennego pokoju, o co prosiło go wielu korespondentów. Wystarczyło mu stwierdzenie, że Wielka Brytania uznała rząd Edvarda Beneša i zapewniła de Gaulle’a, że jej zwycięstwo przywróci Francji wolność. „Wciąż wspinamy się pod górę – mówił – nie dotarliśmy jeszcze do grzbietu”.
„Niech płynie”
Ostatnia część była skierowana za ocean. Churchill ogłosił, że rząd brytyjski „spontanicznie, bez prośby i bez żadnej zachęty” postanowił udostępnić Stanom Zjednoczonym bazy dla obrony morskiej i powietrznej zachodniej półkuli, i że jest gotów oddać je w dzierżawę na 99 lat, w porozumieniu z Kanadą i Nową Fundlandią, bez przekazywania suwerenności. Nawiązał do oświadczenia prezydenta Franklina Delano Roosevelta z 16 sierpnia o rozmowach w sprawie baz na Nowej Fundlandii i w Indiach Zachodnich. O drugiej stronie transakcji, pięćdziesięciu amerykańskich niszczycielach, o które zabiegał od maja, nie powiedział ani słowa. Taki obraz, dobrowolny gest dla wspólnego bezpieczeństwa zamiast handlu terytorium za okręty, był wygodny dla obu rządów: Roosevelt mógł go przedstawić Kongresowi i wyborcom jako zysk dla Ameryki, a Churchill nie musiał przyznawać, że Wielka Brytania płaci za pomoc kawałkami imperium.
Zakończył obrazem, który w Ameryce przyjęto z entuzjazmem:
Bez wątpienia proces ten oznacza, że te dwie wielkie organizacje demokracji anglojęzycznych, Imperium Brytyjskie i Stany Zjednoczone, będą musiały w niektórych swoich sprawach nieco się ze sobą wymieszać, dla obopólnej i ogólnej korzyści. Co do mnie, patrząc w przyszłość, nie widzę w tym procesie nic niepokojącego. Nie mógłbym go powstrzymać, nawet gdybym chciał; nikt nie może go powstrzymać. Jak Missisipi, po prostu toczy się dalej. Niech płynie. Niech płynie pełnym nurtem, nieubłaganie, nieodparcie, dobroczynnie, ku szerszym krainom i lepszym dniom.
Biografowie Churchilla przytaczają za dziennikiem jego sekretarza Johna Colville’a, że w drodze powrotnej z parlamentu premier śpiewał w samochodzie piosenkę „Ol’ Man River” o Missisipi.
Przyjęcie
W imieniu opozycji odpowiedział pełniący obowiązki jej przywódcy laburzysta Hastings Lees-Smith, który stwierdził, że po takim przemówieniu reszta debaty musi być rozczarowaniem, i podkreślił, że premier mówił w imieniu zjednoczonego narodu. Za najważniejsze uznał dwie decyzje: o utrzymaniu blokady w pełnej sile i o udostępnieniu Amerykanom baz. Debata trwała do 22. Posłowie mówili o celach wojny, o pomocy żywnościowej dla okupowanej Europy, o propagandzie radiowej i o Abisynii, a jedyny komunistyczny poseł William Gallacher atakował „antyradziecką propagandę”, wskazując m.in. na polską prasę emigracyjną. Zamknął ją minister lotnictwa sir Archibald Sinclair.
Przemówienia nie transmitowało radio. Tak jak inne wystąpienia premiera w Izbie Gmin, znano je w kraju z prasy i z fragmentów odczytywanych w serwisach informacyjnych BBC. Churchill nie powtórzył go przed mikrofonem tego wieczoru, inaczej niż mowę o „najwspanialszej godzinie” z 18 czerwca. Powszechnie znane nagranie powstało dopiero po wojnie, gdy premier nagrywał swoje mowy wojenne do wydania płytowego. Z tego powodu nawet historyk Richard Toye w książce o przemówieniach Churchilla przyjął początkowo, że mowa z 20 sierpnia była nadawana, i potem sam to sprostował.
Miejsce w wojnie
Przemówienie wygłoszono w przededniu najcięższej fazy bitwy o Anglię. Od 24 sierpnia Luftwaffe skupiła ataki na lotniskach sektorowych 11 Grupy i przez dwa tygodnie Fighter Command ponosiło straty, których nie było w stanie długo wytrzymać. Od 7 września Niemcy przenieśli ciężar nalotów na Londyn, co dało lotnictwu myśliwskiemu chwilę wytchnienia, a 15 września, gdy Churchill znów przyglądał się walce z sali operacyjnej w Uxbridge, RAF odparł dwa wielkie dzienne naloty na stolicę. Dwa dni później Hitler odłożył inwazję. W dniu przemówienia polscy piloci latali już w brytyjskich dywizjonach, a polskie jednostki myśliwskie wchodziły do walki: Dywizjon 303 stoczył pierwszą walkę 30 sierpnia i według ówczesnych zestawień stał się wkrótce najskuteczniejszym dywizjonem myśliwskim RAF w tej bitwie.
Zapowiedziane w przemówieniu porozumienie z Amerykanami podpisano 2 września: Stany Zjednoczone przekazały 50 starych niszczycieli w zamian za dzierżawę baz. Był to pierwszy krok na drodze, którą Churchill opisał obrazem Missisipi, przez Lend-Lease w marcu 1941 roku i Kartę Atlantycką w sierpniu 1941 roku po wspólną wojnę od grudnia 1941 roku. Blokada kontynentu, którą zapowiedział tak stanowczo, pozostała zasadą brytyjskiej polityki, z ważnym wyjątkiem Grecji, do której od 1942 roku przepuszczano dostawy zboża, by powstrzymać tam głód.
Zdanie o „nielicznych” stało się najkrótszą definicją bitwy o Anglię. Odznakę za udział w bitwie otrzymało niespełna 3 tysiące lotników z Wielkiej Brytanii, dominiów i krajów okupowanej Europy, w tym ponad stu czterdziestu Polaków. Ich nazwiska wymienia pomnik nad Tamizą w Londynie, a w opactwie westminsterskim przechowuje się księgę pamięci poległych. Do tego samego zdania nawiązał w 1942 roku tytułem film The First of the Few z Leslie Howardem w roli twórcy Spitfire’a. Słowa wypowiedziane 16 sierpnia w samochodzie pod Uxbridge, wraz z „krwią, znojem, łzami i potem”, „walką na plażach” i „najwspanialszą godziną”, należą do czterech najsłynniejszych zdań, którymi Churchill opisał Wielką Brytanię 1940 roku.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 18 sierpnia 1940 · Front zachodniNajcięższy dzień18 sierpnia 1940 Luftwaffe uderzyła na Kenley, Biggin Hill i lotniska na wybrzeżu Sussex i Hampshire. Obie strony poniosły największe straty w całej bitwie.
- 22 sierpnia 1940 · Front zachodniNiemiecka artyleria ostrzeliwuje Dover22 sierpnia 1940 działa spod Cap Gris-Nez ostrzelały brytyjski konwój w Cieśninie Kaletańskiej, a wieczorem Dover. Tak zaczęła się czteroletnia wojna dział.
- 17 sierpnia 1940 · AtlantykNiemiecka blokada Wysp Brytyjskich17 sierpnia 1940 Niemcy ogłosili totalną blokadę Wysp Brytyjskich. W strefie wokół Anglii każdy statek mógł zostać zatopiony. 20 sierpnia dołączyły Włochy.
- 25 sierpnia 1940 · Front zachodniPierwszy nalot RAF na BerlinPo bombach na londyńskie City w nocy z 24 na 25 sierpnia 1940 Churchill kazał uderzyć na Berlin. Nalot z 25 na 26 sierpnia wyrządził niewiele szkód.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 15 sierpnia 1940 · Front zachodniCzarny czwartek15 sierpnia 1940 Luftwaffe uderzyła na Anglię z Francji, Belgii i Norwegii. Straciła około 75 samolotów, a wyprawa z Norwegii skończyła się klęską.
- 10 lipca 1940 · Front zachodniPoczątek bitwy o Anglię10 lipca 1940 nad konwojem w cieśninie Dover starło się około stu samolotów. Brytyjczycy uznali ten dzień za początek bitwy o Anglię.
- 7 września 1940 · Front zachodniPoczątek Blitzu7 września 1940 Luftwaffe zamiast na lotniska RAF uderzyła na londyńskie doki. Do rana zginęło ponad 400 osób. Tak zaczął się Blitz.
- 21 lipca 1940 · PolitykaCzechosłowacki rząd na uchodźstwie21 lipca 1940 Londyn uznał Tymczasowy Rząd Czechosłowacki. Beneš został prezydentem, ks. Jan Šrámek premierem, a Jan Masaryk szefem dyplomacji.