TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Węgry, Rumunia i Słowacja przystępują do paktu trzech

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
20 listopada 1940
Autor:
Łukasz
Tagi:
Węgry, Rumunia, Słowacja, III Rzesza

20 listopada 1940 roku w wiedeńskim Belwederze, w tym samym pałacu, w którym niecałe trzy miesiące wcześniej ogłoszono drugi arbitraż wiedeński, minister spraw zagranicznych Węgier hrabia István Csáky podpisał protokół o przystąpieniu swojego kraju do paktu trzech. Obok niego podpisy złożyli Joachim von Ribbentrop za Niemcy, Galeazzo Ciano za Włochy i ambasador Saburō Kurusu za Japonię. Do Wiednia przyjechał także premier Węgier Pál Teleki, a tego samego dnia przebywał tam Adolf Hitler. Trzy dni później, 23 listopada, w Berlinie to samo uczynił w imieniu Rumunii jej przywódca, gen. Ion Antonescu, a 24 listopada, również w Berlinie, premier i minister spraw zagranicznych Słowacji Vojtech Tuka. W ciągu pięciu dni sojusz zawarty dwa miesiące wcześniej przez trzy mocarstwa powiększył się o trzech mniejszych członków z Europy Środkowej.

Trzy akty nastąpiły kolejno 20, 23 i 24 listopada; daty te potwierdzają teksty protokołów i niemieckie dokumenty dyplomatyczne. Była to jednak jedna seria podpisów, przygotowana w Berlinie jako całość.

Pakt otwarty dla „przyjaciół”

Pakt trzech, podpisany w Berlinie 27 września 1940 roku, nie przewidywał formalnie przystępowania nowych członków. Ribbentrop powiedział wprawdzie po ceremonii, że każde państwo, które zechce przystąpić, zostanie przyjęte z wdzięcznością, ale w komunikacie agencji DNB jego słowa złagodzono. Mimo to węgierski poseł w Berlinie, gen. Döme Sztójay, depeszował do Budapesztu, że Węgry powinny przystąpić, i to koniecznie przed Rumunią. 28 września sekretarz stanu w niemieckim MSZ Ernst von Weizsäcker wyjaśnił jednak, że Ribbentropowi chodziło nie o formalne przystąpienie, lecz o postawę „w duchu paktu”. Węgry ogłosiły więc tylko swoje „duchowe przystąpienie”, a wkrótce w ich ślady poszła Słowacja.

W październiku sytuacja się zmieniła. Do Rumunii przybyła niemiecka misja wojskowa, której transporty jechały przez Węgry za zgodą Budapesztu. Hitler uznał, że państwa „zaprzyjaźnione” powinny jednak wejść do paktu, co miało pokazać Londynowi i Waszyngtonowi, że Oś rośnie. 10 października Ribbentrop zatelefonował do Ciano z wiadomością, że Węgrzy ponownie proszą o przyjęcie. Ciano zanotował, że Ribbentrop, dotąd przeciwny, jest teraz „całkowicie przychylny”, bo nie można odtrącić nikogo, kto chce się przyłączyć do walki z Anglią. Benito Mussolini zgodził się niechętnie, przewidując, że po Węgrach trzeba będzie otworzyć drzwi także przed Rumunami. 12 października Ribbentrop poinformował Sztójaya o zgodzie Włoch i Japonii. Regent Miklós Horthy polecił posłowi zabiegać o to, by Węgry przystąpiły jako pierwsze z nowych państw, i Berlin na to przystał.

Z podpisami jednak zwlekano. Według części historyków Niemcy czekali z Rumunią, aż ich wojska staną przy polach naftowych Ploeszti, by nie sprowokować Związku Radzieckiego, a z Węgrami, aż uzgodni się przystąpienie Rumunii. W połowie listopada ważniejsza była dla Hitlera wizyta Wiaczesława Mołotowa w Berlinie. Dopiero 17 listopada, po powrocie Mołotowa do Moskwy, Ribbentrop polecił ambasadorowi Friedrichowi-Wernerowi von der Schulenburgowi oznajmić mu, że Węgry, Rumunia i Słowacja wkrótce wejdą do paktu.

Węgry: pierwsze i najchętniejsze

Węgry miały powody, by się spieszyć. Od dwudziestu lat cała ich polityka służyła rewizji traktatu z Trianon, a wszystko, co odzyskały, zawdzięczały Niemcom i Włochom: południową Słowację w pierwszym arbitrażu wiedeńskim w listopadzie 1938 roku, Ruś Zakarpacką w marcu 1939 roku i północny Siedmiogród w sierpniu 1940 roku. W lutym 1939 roku Budapeszt przystąpił do paktu antykominternowskiego. Nabytki trzeba było teraz utrzymać, a najgroźniejszym rywalem do względów Berlina była Rumunia, która po arbitrażu domagała się zwrotu Siedmiogrodu i której nowy przywódca otwarcie zabiegał o łaski Hitlera. Kto pierwszy wejdzie do sojuszu, ten, jak rozumowano w Budapeszcie, będzie miał w Berlinie mocniejszą pozycję.

Rachuby Telekiego były bardziej złożone. Premier, geograf i zwolennik dobrych stosunków z Wielką Brytanią, starał się utrzymać Węgry poza wojną i uniknąć całkowitego uzależnienia od Rzeszy. Według węgierskich historyków uważał przystąpienie do paktu za cenę, której nie da się odmówić państwu zawdzięczającemu Hitlerowi nowe granice, i liczył, że ogólnikowe zobowiązania nie wciągną kraju w walkę. Wiedział też, że Niemcy mogą przejść przez Węgry do Rumunii, czy Węgrzy się na to zgodzą, czy nie. W kraju jego pozycja słabła: generałowie ze Sztabu Generalnego, z szefem sztabu gen. Henrikiem Werthem, utrzymywali własne kontakty z Wehrmachtem, a skrajna prawica domagała się jeszcze ściślejszego związku z Niemcami.

Protokół podpisany w Belwederze był krótki. W artykule I Węgry przystępowały do paktu zawartego w Berlinie 27 września 1940 roku. Artykuł II stanowił, że jeśli wspólne komisje techniczne, przewidziane w artykule 4 paktu, będą zajmować się sprawami dotyczącymi Węgier, do ich obrad zostaną dopuszczeni przedstawiciele węgierscy. Artykuł III dołączał tekst paktu jako załącznik. Protokół, sporządzony po węgiersku, japońsku, niemiecku i włosku, wszedł w życie z dniem podpisania. Węgry uzyskały miejsce przy stole, przy którym nie zapadały żadne istotne decyzje.

Po ceremonii Hitler przyjął Telekiego i Csákyego w obecności Ribbentropa. Według niemieckiego protokołu wyraził „w ciepłych słowach” zadowolenie z przystąpienia Węgier i zapewnił, że wojna jest rozstrzygnięta, a wiosną niemiecka armia będzie liczyć 230 dywizji. Związek Radziecki chciał wciągnąć do „wielkiej światowej koalicji od Jokohamy po Hiszpanię”, ale zapowiedział, że nie pozwoli Brytyjczykom usadowić się w Salonikach, nawet gdyby dla ratowania Włoch, które zaatakowały Grecję „zbyt lekkomyślnie”, musiał interweniować zbrojnie. Csáky odpowiadał, że wojnę trzeba skończyć jak najszybciej, bo małe państwa nie wytrzymają jej długo gospodarczo. Teleki, jak odnotował niemiecki protokolant, poruszył „kwestię żydowską”, mówiąc, że po zawarciu pokoju Żydzi będą musieli opuścić Europę, a Hitler odpowiedział, że jej „rozwiązanie” uważa za jeden z najważniejszych problemów przyszłego pokoju. Węgrzy przyznali też, choć w zawiłych słowach, że przy zajmowaniu północnego Siedmiogrodu doszło do wypędzeń i przemocy wobec Rumunów. Następnego dnia Csáky zapewnił Ribbentropa, że Węgry spełnią wszystkie niemieckie prośby dotyczące transportów wojskowych przez swoje koleje i drogi.

Ciano, który przyjechał do Wiednia pociągiem, nie krył sceptycyzmu. Zapisał tego dnia w dzienniku: „Podpisanie przystąpienia Węgier. Pójdą za nim przystąpienia Rumunii i Słowacji. Nie przywiązuję wielkiej wagi do przystąpienia tych państw, które są wasalami Niemiec albo prawie nimi. W istocie osłabiają one sam układ trójstronny i wydają się bezużytecznymi namiastkami dyplomacji naszego zwycięstwa”.

Rumunia: sojusz zamiast gwarancji

Rumunia szła do paktu z zupełnie innego położenia. Latem 1940 roku straciła Besarabię i północną Bukowinę na rzecz Związku Radzieckiego, północny Siedmiogród na rzecz Węgier i południową Dobrudżę na rzecz Bułgarii, a król Karol II musiał abdykować. Władzę objął gen. Antonescu, który razem z faszystowską Żelazną Gwardią Horii Simy ogłosił „Narodowe Państwo Legionowe”. Jedyną realną ochroną przed dalszymi radzieckimi żądaniami była niemiecko-włoska gwarancja granic, udzielona Rumunii razem z werdyktem wiedeńskim, i niemieckie wojska, które od października stały w kraju. Wejście do paktu miało tę gwarancję przemienić w sojusz. Antonescu liczył też, że lojalność wobec Hitlera opłaci się kiedyś w sprawie Siedmiogrodu.

Tej ostatniej nadziei nie ukrywał, czym zirytował Niemców. W dniach 14–16 listopada odwiedził Rzym i według relacji Ciano ostro zaatakował przed Mussolinim werdykt wiedeński, a niemieckiemu chargé d’affaires powiedział, że Rumunia nigdy nie zrezygnuje z ziem, które jej odebrano. Gdy 22 listopada przyjechał do Berlina, Ribbentrop na samym początku rozmowy zwrócił mu uwagę na te słowa „z zaskoczeniem i żalem”. Tłumaczył, że bez arbitrażu Rumunia przestałaby istnieć, sprawa jest „załatwiona raz na zawsze”, a Bukareszt powinien powstrzymać się od krytyki werdyktu, tak jak Budapeszt od propagandy dalszej rewizji.

Tego samego popołudnia Antonescu został przyjęty przez Hitlera. Według niemieckiego protokołu wygłosił długi wykład o dwóch tysiącach lat historii Rumunów, o krzywdach Rumunów w węgierskim Siedmiogrodzie i o „ciemnych siłach bolszewizmu i żydostwa”, które jego zdaniem doprowadziły kraj do upadku. Na koniec oświadczył, że następnego dnia przystąpi do paktu, ale nie poprzestanie na samym akcie, lecz jest gotów „z bronią w ręku” walczyć u boku państw Osi. Hitler odpowiadał, że rozumie trudne położenie generała. Gwarancję dla Rumunii nazwał zobowiązaniem, za którym stoi 180 dywizji, i zapewnił, że w rozmowach z Mołotowem nie zostawił wątpliwości, iż Rzesza nie pozwoli nikomu naruszyć rumuńskiego terytorium. O Siedmiogrodzie nic nie obiecał, ale zakończył uwagą, że „historia świata nie kończy się na roku 1940”. Antonescu odebrał to jako zachętę i pamiętał o tych słowach przez całą wojnę.

23 listopada w Kancelarii Rzeszy Antonescu, w obecności rumuńskiego ministra spraw zagranicznych Mihaila Sturdzy, podpisał protokół przystąpienia, wzorowany na węgierskim. Za Japonię podpisał znów ambasador Kurusu. Tego samego dnia generał rozmawiał jeszcze z Ribbentropem i z szefem Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu Wilhelmem Keitelem. Według niemieckiej notatki, gdy mowa była o radzieckim zagrożeniu, przyjął sugestię Keitela, by do niemieckich „oddziałów szkolnych” w Rumunii dołączyła kolejna dywizja.

Słowacja: podpis Tuki

Dla Słowacji przystąpienie do paktu było w gruncie rzeczy formalnością. Od marca 1939 roku państwo słowackie było związane z Rzeszą traktatem ochronnym, który zobowiązywał je do prowadzenia polityki zagranicznej w ścisłym porozumieniu z Berlinem i dawał Wehrmachtowi pas ziemi wzdłuż zachodniej granicy. We wrześniu 1939 roku słowackie wojsko wzięło udział w napaści na Polskę. Na konferencji w Salzburgu w lipcu 1940 roku Hitler wymusił usunięcie z rządu ministra spraw zagranicznych Ferdinanda Ďurčanský’ego, który próbował zachować choć trochę swobody, i oddał politykę zagraniczną w ręce premiera Tuki, a sprawy wewnętrzne i Gwardię Hlinki w ręce Alexandra Macha. Obaj byli zwolennikami „słowackiego narodowego socjalizmu” na wzór niemiecki. Do ministerstw przysłano niemieckich doradców, a posłem Rzeszy w Bratysławie został Manfred von Killinger, jeden z wyższych dowódców SA.

Słowacja, która w październiku poszła za Węgrami i ogłosiła „duchowe przystąpienie” do paktu, nie chciała zostać w tyle za sąsiadem, z którym od arbitrażu z 1938 roku i krótkiej wojny z wiosny 1939 roku łączyły ją stosunki chłodne. Dla Tuki ważny był jeszcze jeden powód. Jego rywalem był prezydent Jozef Tiso, katolicki ksiądz, który opierał się na partii, Kościele i wojsku i hamował radykalne zamiary premiera. Podpis w Berlinie i przyjęcie przez Hitlera miały podnieść znaczenie Tuki w kraju, choć Niemcy nie zamierzali pozwolić mu na odsunięcie Tisy.

24 listopada Tuka podpisał w Berlinie protokół przystąpienia Słowacji, a następnie został przyjęty przez Ribbentropa, a w Kancelarii Rzeszy także przez Hitlera. Zachowany niemiecki zapis jego rozmowy z Ribbentropem dobrze oddaje charakter tego „sojuszu”. Ribbentrop zapewniał, że Rzesza chętnie pomoże Słowacji w „odbudowie”, a niemieccy doradcy pozostaną do jej dyspozycji, „dopóki nie zorganizuje ona aparatu swego państwa”. Tuka chwalił ich i obiecał, że w kraju będzie mówił, iż sam o nich poprosił. Prosił też o niemieckich oficerów dla armii, w której jego zdaniem wciąż było wielu zwolenników Edvarda Beneša, i pytał, jak postępować z komunistami i katolickimi organizacjami. „Bezwzględnie!” – odpowiedział Ribbentrop na pytanie, czy tępić komunistów, a o „politycznym katolicyzmie” powiedział, że trzeba go zdusić. Tuka przytakiwał i zapewniał, że po powrocie „nie będzie już żadnych wstrząsów”, bo prezydent idzie z niemiecką polityką, choć jako ksiądz podejmuje decyzje powoli.

Co oznaczało członkostwo

Na papierze trzy nowe państwa przyjęły te same zobowiązania co mocarstwa. Najważniejszy był artykuł 3 paktu: sygnatariusze mieli wspierać się „wszelkimi środkami politycznymi, gospodarczymi i wojskowymi”, gdyby któryś z nich został zaatakowany przez mocarstwo, które nie uczestniczyło jeszcze w wojnie europejskiej ani w konflikcie chińsko-japońskim. Chodziło przede wszystkim o Stany Zjednoczone. Artykuł 5 zapewniał, że pakt nie zmienia stosunków żadnej ze stron ze Związkiem Radzieckim. Węgry, Rumunia i Słowacja zobowiązały się więc w teorii do wojny z Ameryką, gdyby ta zaatakowała Niemcy, Włochy lub Japonię, choć żadne z nich nie miało ani floty, ani interesów poza Europą. Przyjęły też uznanie „przywództwa” Niemiec i Włoch w budowie „nowego ładu” w Europie, czyli zgodziły się na rolę, którą Ciano bez ogródek nazwał wasalną.

W praktyce członkostwo nie dawało ani wspólnego dowództwa, ani planu. Wspólne komisje utworzono dopiero porozumieniem z 20 grudnia 1940 roku i nie odegrały poważnej roli. Prawdziwe zobowiązania zawierano dwustronnie: tranzyt wojsk przez Węgry, „oddziały szkolne” w Rumunii, niemieccy doradcy na Słowacji, umowy gospodarcze zapewniające Rzeszy rumuńską ropę i zboże. Pakt nadawał tym zależnościom polityczną oprawę i pozwalał propagandzie mówić o „nowej Europie” jednoczącej się wokół Osi przeciw Anglii.

Bułgaria i Jugosławia czekają

Hitler chciał, by w tym samym czasie do paktu przystąpiła Bułgaria. 18 listopada przyjął w Berghofie cara Borysa III i ministra spraw zagranicznych Iwana Popowa. Car obiecał lojalność, ale podpisu odmówił. 23 listopada, w dniu przystąpienia Rumunii, bułgarski poseł w Berlinie Parwan Draganow przekazał Hitlerowi, że rząd w Sofii jest gotów przystąpić do paktu „w zasadzie”, lecz prosi o zwłokę. Bułgarzy bali się Turcji, której wojska stały w Tracji, i nie chcieli zrywać ze Związkiem Radzieckim, popularnym w kraju z racji słowiańskiej wspólnoty. Wiedzieli też, że po przystąpieniu staliby się drogą niemieckiego marszu na Grecję.

Jugosławia, związana z Grecją i Turcją paktem bałkańskim i od października sąsiadująca z wojną włosko-grecką, była dla Hitlera jeszcze ważniejsza. 20 listopada w Wiedniu mówił z Ciano głównie o niej: chciał zaprosić regenta Pawła Karadziordziewicia i zaproponować mu „wielki układ”, w którym Oś zagwarantowałaby granice Jugosławii, a ona w zamian związałaby się z Niemcami i Włochami. Rząd w Belgradzie lawirował.

Spojrzenie z Moskwy

W Moskwie wejście trzech państw do paktu przyjęto z nieufnością. Związek Radziecki graniczył z Rumunią, a od jesieni 1939 roku także z Węgrami, i niemieckie wojska stały teraz u granic zdobytej latem Besarabii. W Berlinie zapewniano Mołotowa, że pakt nie jest skierowany przeciw ZSRR, ale na pytanie, przeciw komu skierowana jest gwarancja dla Rumunii, usłyszał tylko, że Rzesza nie pozwoli nikomu naruszyć rumuńskiego terytorium.

18 listopada, według przechwyconej przez Niemców relacji, Mołotow w obecności swojego zastępcy Władimira Diekanozowa oświadczył posłowi Bułgarii w Moskwie, że ma dokładne informacje o przystąpieniu do paktu Węgier, Słowacji i Rumunii, i zapytał, czy Bułgaria zrobi to samo. Dodał, że Związek Radziecki nie mógłby tolerować przemiany Bułgarii w „państwo legionowe”, co Niemcy odczytali jako aluzję do Rumunii Antonescu. Gdy po ceremonii w Wiedniu niemiecka propaganda zaczęła sugerować, że Węgry przystąpiły do paktu za wiedzą i zgodą Moskwy, radziecka agencja TASS oświadczyła, że informacja ta „w żadnym stopniu nie odpowiada faktom”. Było to jedno z pierwszych publicznych świadectw, że stosunki niemiecko-radzieckie po wizycie Mołotowa nie są tak serdeczne, jak twierdzono. Kilka dni później Moskwa postawiła własne warunki przystąpienia do paktu, sięgające właśnie po Bułgarię i cieśniny tureckie. Berlin na nie nie odpowiedział.

Miejsce w wojnie

Listopadowe przystąpienia przekształciły pakt trzech z sojuszu trzech odległych od siebie mocarstw w system obejmujący państwa Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej. Dla Hitlera był to element przygotowań do wojny, którą planował już od lata. 18 grudnia 1940 roku podpisał dyrektywę nr 21, plan „Barbarossa”, który przewidywał udział Rumunii i Finlandii w napaści na Związek Radziecki, a tereny Rumunii i Węgier traktował jako zaplecze. Z Rumunii, gdzie zimą zgromadzono niemiecką 12 Armię, Wehrmacht przeszedł w marcu 1941 roku do Bułgarii, która 1 marca przystąpiła do paktu w Wiedniu, a 6 kwietnia uderzył na Jugosławię i Grecję. Jugosławia podpisała pakt 25 marca, a już dwa dni później oficerowie w Belgradzie obalili rząd, który to uczynił. Teleki, który w grudniu 1940 roku zawarł z Jugosławią traktat o „wieczystej przyjaźni”, nie potrafił powstrzymać udziału Węgier w napaści na nią i 3 kwietnia 1941 roku odebrał sobie życie. 15 czerwca 1941 roku do paktu przystąpiło Niezależne Państwo Chorwackie.

22 czerwca 1941 roku armia rumuńska ruszyła razem z Niemcami na Związek Radziecki, a Słowacja i Węgry przystąpiły do wojny w ciągu kilku następnych dni. Węgry i Rumunia straciły zimą 1942/1943 roku nad Donem i pod Stalingradem całe armie. W grudniu 1941 roku, po ataku Japonii na Stany Zjednoczone, Węgry, Rumunia i Słowacja w imię solidarności sojuszniczej wypowiedziały wojnę Ameryce, choć z artykułu 3 paktu, który dotyczył jedynie obrony, wcale to nie wynikało. Związek z Rzeszą przypieczętował też los ich żydowskich obywateli: rząd Tuki w 1942 roku wydał Niemcom blisko 58 tysięcy słowackich Żydów, reżim Antonescu odpowiada za śmierć setek tysięcy Żydów w Besarabii, Bukowinie i Naddniestrzu, a z Węgier po niemieckiej okupacji w 1944 roku deportowano do Auschwitz-Birkenau około 437 tysięcy osób.

Rywalizacja Budapesztu i Bukaresztu o względy Berlina trwała do końca wojny. Ostatecznie Rumunia przeszła na stronę aliantów 23 sierpnia 1944 roku, Słowacy podnieśli w tym samym roku powstanie przeciw Niemcom, a Węgry, po nieudanej próbie wyjścia z wojny w październiku 1944 roku, pozostały przy Rzeszy pod rządami strzałokrzyżowców do końca. Antonescu i Tuka zostali po wojnie skazani na śmierć i straceni w 1946 roku.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.