TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Włosi wkraczają do Egiptu

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Morze Śródziemne
Data:
13 września 1940
Autor:
Natalia
Bitwa:
Włoska inwazja na Egipt
Tagi:
Włochy, Wielka Brytania, Rodolfo Graziani, Benito Mussolini

Wczesnym rankiem 13 września 1940 roku włoska artyleria otworzyła ogień na pustynny skrawek ziemi tuż za granicą libijsko-egipską. Pociski spadły na Musaid, opuszczony posterunek po egipskiej stronie drutów kolczastych, a potem na puste koszary i lądowisko nad portem Sollum. Kiedy opadł kurz, brytyjscy obserwatorzy zobaczyli na zachodzie włoskie wojsko ustawione niemal jak do defilady: motocyklistów, tankietki, ciężarówki z piechotą i baterie dział. Kolumny 10 Armii ruszyły w głąb Królestwa Egiptu. Po trzech miesiącach potyczek granicznych i po długim przeciąganiu liny między Rzymem a Trypolisem zaczęła się włoska inwazja na Egipt, pierwsza wielka ofensywa lądowa wojny w Afryce Północnej.

Popularne zestawienia rozkładają początek ofensywy na dwa dni. Pod 9 września podają, że wojska włoskie w Libii pod dowództwem gen. Maria Bertiego ruszyły z pozycji obronnych w stronę granicy egipskiej, a pod 13 września, że po ponownym zajęciu fortu Capuzzo przekroczyły granicę, zdobyły Sollum i napotkały tylko lekką brytyjską osłonę, która się wycofała. Ten opis jest w głównych zarysach zgodny ze źródłami, wymaga jednak kilku uzupełnień. 10 Armią rzeczywiście dowodził Berti, ale całą operacją kierował jego zwierzchnik, marszałek Rodolfo Graziani, naczelny dowódca wojsk włoskich w Afryce Północnej. Trzon sił inwazyjnych stanowiły dywizje włoskiej piechoty i dywizja Czarnych Koszul, którym towarzyszyły dwie dywizje libijskie. 9 września zaczęły się dopiero ruchy na pozycje wyjściowe, a granicę przekroczono cztery dni później.

Marszałek, który nie chciał atakować

Graziani objął dowództwo w Libii na początku lipca, po tym jak jego poprzednik, marszałek lotnictwa Italo Balbo, zginął nad Tobrukiem zestrzelony przez własną artylerię przeciwlotniczą. Odziedziczył po nim nie tylko armię, ale i spór z Rzymem. Benito Mussolini, który 10 czerwca wypowiedział wojnę Wielkiej Brytanii i Francji w przekonaniu, że wojna skończy się za kilka tygodni, chciał mieć w ręku zdobycze, zanim zasiądzie do stołu pokojowego. Najbliższym i najbardziej obiecującym celem był Egipt z Kanałem Sueskim, arterią łączącą Wielką Brytanię z Indiami, Australią i ropą Bliskiego Wschodu.

Graziani odpowiadał na kolejne ponaglenia raportami o brakach. Jego 10 Armia była w ogromnej większości armią pieszą, z przestarzałą artylerią, lekkimi tankietkami L3 i zaledwie kilkudziesięcioma czołgami średnimi M11/39, które dopiero napływały z Włoch. Brakowało ciężarówek, cystern na wodę i dział przeciwpancernych, a przed nią leżała pustynia, na której asfaltowa Via Balbia kończyła się na granicy, a dalej na wschód biegła już tylko kiepska droga nadbrzeżna. Kolejne terminy natarcia przepadały. Pierwszy plan, przygotowany jeszcze przez Balba, zakładał uderzenie w połowie lipca, jednocześnie ze spodziewanym niemieckim desantem w Anglii, zapowiedzianym w dyrektywie Hitlera o operacji „Lew Morski”. Drugi, ograniczony do zajęcia Sollum, miał ruszyć 22 sierpnia, ale odłożono go z powodu upału. 19 sierpnia Mussolini, biorąc na siebie odpowiedzialność, kazał atakować w dniu, w którym pierwszy niemiecki żołnierz stanie na angielskiej ziemi, a Graziani odpowiedział raportem, z którego wynikało, że jego generałowie są przeciwni ofensywie.

Desant w Anglii się opóźniał, a cierpliwość dyktatora się kończyła. Gdy na początku września Graziani poprosił o kolejne odroczenie, tym razem do października, Mussolini 7 września wydał mu kategoryczny rozkaz: natarcie ma ruszyć za dwa dni, bez względu na to, czy Niemcy wylądują w Anglii, czy nie, a jeśli nie ruszy, marszałek zostanie odwołany. Według brytyjskiej historii oficjalnej Graziani już kilka dni wcześniej przedstawił swojemu sztabowi plan natarcia z Sidi Barrani jako celem. Nie było w nim mowy o Kanale Sueskim ani nawet o Marsa Matruh, głównej brytyjskiej bazie na Pustyni Zachodniej. Wyprawa na Suez skurczyła się do skoku o niespełna sto kilometrów.

Brytyjska osłona

Po drugiej stronie granicy naczelny dowódca brytyjski na Bliskim Wschodzie, gen. Archibald Wavell, miał w całym Egipcie około 36 tysięcy żołnierzy, rozproszonych między pustynią, deltą Nilu i strefą Kanału. Wojskami na pustyni, tzw. Western Desert Force, dowodził gen. Richard O’Connor. Jego główną siłą była 7 Dywizja Pancerna gen. Michaela O’Moore Creagha, niepełna, ze zużytymi w letnich potyczkach czołgami, ale w pełni zmotoryzowana i od lat obyta z pustynią. W czerwcu i lipcu jej patrole panowały nad pasem przygranicznym, zdobywały włoskie posterunki i urządzały zasadzki na szosie do Bardii. 14 czerwca zajęły graniczny fort Capuzzo, którego jednak nie próbowały trwale utrzymać. Według brytyjskich danych Włosi stracili w tych starciach do 9 września około 3,5 tysiąca ludzi, Brytyjczycy około 150. W połowie sierpnia, by oszczędzić zużyte pojazdy, O’Connor wstrzymał rajdy, a czołgi wycofano bliżej Marsa Matruh.

Plan Wavella i O’Connora był prosty i świadomie skromny. Nie zamierzali bronić granicy ani Sollum. Granicę na odcinku około stu kilometrów, od Sollum po fort Maddalena, obserwowała od 13 sierpnia tylko Grupa Wsparcia 7 Dywizji Pancernej pod dowództwem brygadiera Williama Gotta: trzy zmotoryzowane bataliony piechoty, w tym 3 Batalion gwardii Coldstream, artyleria konna, karabiny maszynowe, a na przedpolu samochody pancerne 11 Pułku Huzarów. Na wybrzeżu wspierała je kompania francuskiej piechoty morskiej z oddziałów Wolnych Francuzów. Grupa Wsparcia miała opóźniać marsz Włochów, zadawać im straty i nie dać się związać walką, a cofając się, niszczyć szosę. Prawdziwa bitwa miała się rozegrać dopiero pod Marsa Matruh. Tam na Włochów, wyczerpanych marszem przez pustynię i oddalonych od zaopatrzenia, czekałaby piechota w umocnieniach, a z głębi pustyni, z płaskowyżu nad wybrzeżem, na ich odsłonięte skrzydło miały uderzyć brygady pancerne.

Wavell grał na czas. W sierpniu, w samym środku bitwy o Anglię, rząd w Londynie zdecydował się wysłać mu wokół Afryki część czołgów, których brakowało także na Wyspach. Konwój miał dotrzeć do Egiptu dopiero pod koniec września. Każdy tydzień zwłoki po stronie włoskiej działał więc na korzyść Brytyjczyków.

9–12 września: ruchy na pozycje wyjściowe

9 września, w dniu wyznaczonym przez Mussoliniego, włoskie lotnictwo wyraźnie wzmogło aktywność nad granicą. Tego samego dnia z Włoch przybyły posiłki dla 5 Floty Powietrznej (5ª Squadra aerea), według zestawień brytyjskich kilkadziesiąt bombowców, samolotów szturmowych i rozpoznawczych. Do dyspozycji Włochów było w sumie około trzystu samolotów, w tym bombowce Savoia-Marchetti SM.79 i myśliwce Fiat CR.42. Brytyjczycy, mając kilka razy mniej maszyn, w większości przestarzałych, odpowiedzieli nalotami Blenheimów na włoskie lotniska, składy i Tobruk. Rozpoznanie lotnicze dostrzegło ożywiony ruch kolumn pod Bardią, Sidi Azeiz i w stronę Sidi Omar, i Brytyjczycy uznali go za początek inwazji.

Pierwotny włoski plan przewidywał dwa uderzenia. Dywizje włoskie, idąc wzdłuż wybrzeża, miały zająć Sollum i przełęcz Halfaja (Halfaya), jedno z niewielu miejsc, w których pojazdy mogły pokonać stromą skarpę oddzielającą wąski pas nadmorski od pustynnego płaskowyżu. Dywizje libijskie i zmotoryzowane zgrupowanie gen. Pietra Malettiego miały pójść głębiej przez pustynię i obejść Brytyjczyków od południa. Plan rozsypał się, zanim padł pierwszy strzał. Zgrupowanie Malettiego, złożone z libijskich batalionów zmotoryzowanych i prawie wszystkich włoskich czołgów średnich, w drodze na pozycje wyjściowe pod Sidi Omar zabłądziło na pustyni, bo sztab nie zapewnił mu porządnych map ani sprzętu nawigacyjnego. Odnaleźć je musiały samoloty rozpoznawcze. Dywizje libijskie spóźniły się na miejsce zbiórki pod fortem Capuzzo. 10 września samochody pancerne 11 Pułku Huzarów, kryjąc się we mgle, śledziły powolne włoskie koncentracje, dopóki po jej opadnięciu nie zaatakowały ich włoskie samoloty, czołgi i artyleria.

Po tych doświadczeniach Graziani i dowódca korpusu uderzeniowego, gen. Annibale Bergonzoli, zmienili plan. Zamiast manewru przez pustynię 10 Armia miała iść zwartą masą wzdłuż wybrzeża, przez Sollum i Buq Buq, do Sidi Barrani. Był to sposób walki wypróbowany w Etiopii, gdzie przeciwnik nie miał ani czołgów, ani samolotów. Natarcie przesunięto na 13 września.

13 września: przez granicę

Uderzenie prowadził XXIII Korpus Bergonzolego, zwanego przez żołnierzy „Elektryczną Brodą”. W pierwszym rzucie szły dwie częściowo zmotoryzowane dywizje piechoty, 62 „Marmarica” i 63 „Cirene”, 1 Dywizja Czarnych Koszul „23 Marzo”, którą na potrzeby inwazji w pośpiechu wyposażono w ciężarówki, dwie dywizje libijskie, które musiały iść pieszo, oraz zgrupowanie Malettiego. Za nimi, w odwodzie, stały kolejne dywizje pod Tobrukiem i Bardią. Niektóre opracowania piszą, że rano 13 września dywizja „23 Marzo” ponownie zajęła fort Capuzzo. Ponieważ jednak Włosi odzyskali ten fort już latem, chodziło raczej o obsadzenie go jako punktu wyjścia natarcia niż o walkę o niego.

Ogień artylerii spadł najpierw na Musaid, który Włosi zaraz zajęli, a potem na Sollum. Koszary i lądowisko były puste, ale ostrzał wzniecił chmurę pyłu, a kiedy opadła, ukazała się nadciągająca armia. Naprzeciw niej, na wybrzeżu, stała tylko część 3 Batalionu Coldstream, kilka baterii i kompania karabinów maszynowych. Włosi posuwali się szosą dwoma dywizjami obok siebie, za zasłoną motocyklistów, tankietek, zmotoryzowanej piechoty i dział. Taka masa stanowiła wymarzony cel dla brytyjskiej artylerii i nielicznych bombowców, ale jej nie zatrzymała. 1 Dywizja Libijska zajęła koszary w górnym Sollum i zaczęła schodzić po skarpie do portu. Sollum, mała przystań z garstką budynków tuż za granicą, było pierwszym egipskim miastem w rękach włoskich.

Na płaskowyżu Włosi szli na przełęcz Halfaja. Bronił jej słaby oddział osłonowy, kompania gwardzistów, pluton fizylierów z Northumberland i trochę artylerii, który po południu, gdy nadciągnęło więcej włoskiej piechoty i czołgów, wycofał się zgodnie z planem. Wieczorem na przełęcz zbiegały się dwie duże kolumny: jedna, złożona z 2 Dywizji Libijskiej, dywizji „Cirene” i zgrupowania Malettiego, szła od Musaidu, druga, z dywizją „Marmarica”, od Sidi Omar.

14 września: odwrót na Buq Buq

Następnego dnia włoskie oddziały zaczęły schodzić przez przełęcz na nadmorską równinę, by połączyć się z kolumną idącą szosą z Sollum. Brytyjczycy nękali je z płaskowyżu: szwadron 11 Pułku Huzarów, 2 Batalion Rifle Brigade i czołgi krążownicze 1 Pułku Czołgów ostrzeliwały włoskie kolumny i znikały, zanim te zdążyły się rozwinąć do walki. Tuż po południu dowódca odcinka nadmorskiego wycofał swój oddział na przygotowaną pozycję na wschód od Buq Buq, gdzie dołączyły do niego posiłki huzarów i francuskiej piechoty morskiej. Wystarczyło to, by nie stracić styczności z nieprzyjacielem.

Brytyjskie lotnictwo na Bliskim Wschodzie, dowodzone na pustyni przez komodora lotnictwa Raymonda Collishawa, miało zbyt mało maszyn, by zatrzymać marsz, ale bombowce nalatywały na włoskie kolumny, lotniska i składy. Myśliwców było tak mało, że latem jedyny dostępny na pustyni Hurricane przerzucano z lądowiska na lądowisko, by Włosi uwierzyli, że jest ich więcej. Włoskie lotnictwo panowało w powietrzu nad kolumnami i atakowało brytyjskie lądowiska oraz pozycje. Flota Śródziemnomorska admirała Andrew Cunninghama panowała natomiast na morzu: jej okręty od lata ostrzeliwały włoskie pozycje na wybrzeżu, a gdy Włosi stanęli w Sidi Barrani, wzięły pod ogień także nową linię frontu.

Brytyjczycy wycofywali się dalej etapami: 15 września na pozycję pod Alam Hamid, a 16 września pod Alam el Dab, tuż przed Sidi Barrani, wysadzając za sobą odcinki szosy. Pochód 10 Armii posuwał się w tempie około dwudziestu kilometrów dziennie, by nadążyła za nim piechota maszerująca w upale w pełnym oporządzeniu. Pojazdy grzęzły w piasku, psuły się i zatykały pyłem, a woda była racjonowana co do litra. Mimo to Włosi szli naprzód, a przeciwnik ustępował.

Miejsce w wojnie

Przekroczenie granicy egipskiej 13 września 1940 roku było pierwszą i przez długi czas jedyną samodzielną ofensywą lądową Włoch przeciw Imperium Brytyjskiemu na dużą skalę. W Rzymie przyjęto je z entuzjazmem, a Mussolini mógł wierzyć, że jego „wojna równoległa”, prowadzona obok wojny niemieckiej, ale niezależnie od niej, nabiera wreszcie rozmachu. Egipt był formalnie neutralny i nie wypowiedział Włochom wojny także po tej inwazji. Uczynił to dopiero w lutym 1945 roku. Jego terytorium stało się jednak od tej chwili polem bitwy obcych armii.

Pierwsze dni ofensywy pokazały zarazem słabości obu stron. Włosi mieli przytłaczającą przewagę liczebną, ale ich armia nie umiała manewrować na pustyni, a jej zmotoryzowane oddziały, zamiast szukać rozstrzygnięcia na skrzydle, eskortowały piechotę wzdłuż wybrzeża. Brytyjczycy byli zbyt słabi, by bronić granicy, ale ich osłona cofała się w porządku, zadając straty i niewiele tracąc. Wavell ocenił później w swoim sprawozdaniu, że odwrót Grupy Wsparcia Gotta przeprowadzono chłodno i sprawnie. Po czterech dniach marszu 10 Armia doszła do Sidi Barrani i tam się zatrzymała, nie podchodząc nawet do brytyjskich pozycji pod Marsa Matruh. Trzy miesiące później, w grudniu 1940 roku, siły O’Connora uderzyły na włoskie obozy pod Sidi Barrani i w ciągu dwóch miesięcy rozbiły 10 Armię, a klęska ta sprowadziła do Afryki Północnej wojska niemieckie i Erwina Rommla.

Źródła

  1. ibiblio.org · UK Med I 11

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.