Bitwa pod Sedanem (1940)
- Daty:
- 12–15 maja 1940
- Front:
- Front zachodni
- Miejsce:
- Dolina Mozy między Donchery a Wadelincourt koło Sedanu, wzgórza La Marfée, Bulson i Chémery oraz płaskowyż Stonne (departament Ardeny, Francja); równoległe przeprawy pod Monthermé i Dinant (Belgia)Na mapie bitew →
- Strony:
- III RzeszaHeinz Guderian, Ewald von KleistFrancjaCharles Huntziger, Henri Lafontaine
- Wynik:
- Zwycięstwo Niemiec. XIX Korpus utworzył przyczółek za Mozą, odparł francuskie kontrataki i 15 maja wyszedł na otwarty teren, rozrywając front między 2 i 9 Armią francuską.
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Francja, Wehrmacht, Luftwaffe, Heinz Guderian

Bitwa pod Sedanem w maju 1940 roku była punktem zwrotnym całej kampanii na zachodzie i jednym z najbardziej brzemiennych w skutki starć II wojny światowej. W ciągu czterech dni trzy niemieckie dywizje pancerne gen. Heinza Guderiana, które przeszły przez lesiste Ardeny szybciej, niż ktokolwiek po stronie francuskiej uważał za możliwe, sforsowały Mozę pod Sedanem, rozbiły broniącą tego odcinka rezerwową 55 Dywizję Piechoty i odparły spóźnione francuskie kontrataki. 13 maja, po ośmiu godzinach nieprzerwanych nalotów Luftwaffe, piechota i saperzy przeprawili się przez rzekę na łodziach pneumatycznych. 14 maja czołgi przeszły przez Mozę po jedynym moście pontonowym, a brytyjskie lekkie bombowce, które próbowały go zniszczyć, straciły ponad połowę maszyn. 15 maja Niemcy wyszli na otwarty teren na zachód od rzeki. Równocześnie dalej na północy przeprawy pod Monthermé i Dinant otworzyły dwie kolejne wyrwy w linii francuskiej 9 Armii. Przez lukę szeroką na kilkadziesiąt kilometrów dywizje pancerne ruszyły ku kanałowi La Manche, na tyły armii sprzymierzonych w Belgii.
Nazwa i daty
Francuzi mówią o „przełamaniu pod Sedanem” (percée de Sedan), Niemcy o bitwie pod Sedanem albo o „przełamaniu pancernym pod Sedanem” (Panzerdurchbruch bei Sedan), Brytyjczycy niekiedy o drugiej bitwie pod Sedanem. Pierwszą była klęska Francuzów z 1 i 2 września 1870 roku, zakończona niewolą cesarza Napoleona III. Dla obu stron nazwa miała więc wymowę symboliczną: dla Niemców był to dawny symbol zwycięstwa, dla Francuzów miejsce, w którym drugi raz w ciągu siedemdziesięciu lat zaczęła się klęska państwa.
Bitwę datuje się na 12–15 maja 1940 roku. 12 maja wieczorem pierwsze oddziały Guderiana weszły do Sedanu i stanęły nad Mozą, a 15 maja XIX Korpus przełamał ostatnie francuskie pozycje na zachód od rzeki i wyszedł w otwarte pole. Część opracowań, zwłaszcza niemieckich, ogranicza bitwę do dni 13–15 maja, czyli do samej przeprawy i jej rozszerzenia. Walki o wieś Stonne na południe od przyczółka, które były jej przedłużeniem, trwały jeszcze do 17 maja i dłużej, ale miały już inny charakter: osłaniały skrzydło korytarza pancernego, a nie rozstrzygały o przełamaniu. Wszystkie godziny odpowiadają czasowi niemieckiemu. Strona francuska liczyła czas o godzinę wcześniej, stąd rozbieżności między relacjami obu stron.
Tło
Plan uderzenia przez Ardeny
Po incydencie w Mechelen w styczniu 1940 roku, gdy w ręce Belgów wpadły dokumenty pierwotnego planu „Fall Gelb”, Hitler odłożył natarcie na zachodzie do wiosny i kazał zbudować je na nowo. Koncepcja, którą od jesieni forsował gen. Erich von Manstein, a którą Hitler przyjął w lutym, przenosiła główne uderzenie z równin środkowej Belgii na Ardeny. Grupa Armii B gen. Fedora von Bocka miała zaatakować Holandię i północną Belgię i ściągnąć tam sprzymierzonych, a Grupa Armii A gen. Gerda von Rundstedta przejść przez lasy i wzgórza Luksemburga i belgijskiej prowincji Luksemburg, sforsować Mozę między Dinant a Sedanem i skręcić na zachód, ku ujściu Sommy.
Ostrzem tego uderzenia była grupa pancerna gen. Ewalda von Kleista, pierwsze w historii zgrupowanie operacyjne złożone z pięciu dywizji pancernych i kilku zmotoryzowanych. Jej trzon stanowił XIX Korpus Armijny (zmotoryzowany) Guderiana z 1, 2 i 10 Dywizją Pancerną oraz elitarnym pułkiem piechoty „Großdeutschland”, który miał przeprawić się pod samym Sedanem. Na północ od niego XLI Korpus gen. Georga-Hansa Reinhardta miał przejść Mozę pod Monthermé, a jeszcze dalej, już poza grupą Kleista, XV Korpus gen. Hermanna Hotha z 4 Armii, z 5 i 7 Dywizją Pancerną, pod Dinant. Guderian już w zimowych grach wojennych przekonywał, że czołgi w kilka dni dotrą przez Ardeny do Mozy, a według jego wspomnień rozkazy na 13 maja skopiowano niemal dosłownie z tych ćwiczeń.
Francuska obrona nad Mozą
Francuskie dowództwo spodziewało się głównego uderzenia w Belgii i na nie przygotowało plan Dyle: 10 maja najlepsze, zmotoryzowane armie lewego skrzydła, wraz z brytyjskim korpusem ekspedycyjnym lorda Gorta, ruszyły w głąb Belgii. Ardeny uchodziły za teren, przez który duże zgrupowania pancerne nie przejdą szybko. Marszałek Philippe Pétain mówił w 1934 roku przed senacką komisją wojskową, że sektor ten „nie jest niebezpieczny”, a armie, które zapuszczą się w Ardeny, zostaną „przyszczypnięte przy wyjściu”. Naczelny wódz gen. Maurice Gamelin i dowódca frontu północno-wschodniego gen. Alphonse Georges zakładali, że nawet jeśli Niemcy przejdą przez Ardeny, będą potrzebowali kilku dni na podciągnięcie artylerii, zanim spróbują sforsować Mozę, jak w czasie I wojny światowej. Ostrzeżenia nie brakowało. W 1938 roku gen. André-Gaston Prételat przeprowadził ćwiczenia, w których „niemieckie” dywizje pancerne przeszły przez Ardeny i rozbiły obronę nad Mozą, a według przekazów szacował, że przeciwnik dotrze do rzeki w około sześćdziesiąt godzin. W rzeczywistości zajęło to Niemcom niewiele mniej. Wiosną 1940 roku poseł Pierre Taittinger, sprawozdawca komisji obrony Izby Deputowanych, alarmował po wizycie na froncie, że obrona pod Sedanem jest zupełnie niewystarczająca.
Odcinek Sedanu należał do 2 Armii gen. Charlesa Huntzigera, której prawe skrzydło opierało się o zachodni kraniec Linii Maginota koło La Ferté, około dwudziestu kilometrów na wschód od miasta. Granica z sąsiednią 9 Armią gen. André Corapa, rozciągniętą wzdłuż Mozy aż do Namur, biegła na zachód od Sedanu, w dolinie rzeczki Bar. Właśnie na styku dwóch armii, z najsłabszymi dywizjami w całym ugrupowaniu, miało spaść główne uderzenie. Sam Sedan i bieg Mozy od Donchery do okolic Pont-Maugis bronił X Korpus gen. Pierre’a-Paula Grandsarda, a pierwszą linię trzymała 55 Dywizja Piechoty gen. Henriego Lafontaine’a. Była to dywizja rezerwowa kategorii B, złożona w większości z rezerwistów po trzydziestce, z bardzo nielicznymi oficerami zawodowymi. Przez całą zimę jej żołnierze częściej budowali umocnienia, niż się szkolili, a jej pułki wielokrotnie przegrupowywano i mieszano. Brakowało działek przeciwpancernych i przeciwlotniczych, nie postawiono pól minowych, choć w składach leżały miny. Z kilkudziesięciu betonowych schronów nad rzeką wiele nie miało jeszcze pancernych drzwi ani osłon strzelnic, część dopiero rozszalowano. Między schronami pod Glaire i przy moście Pont-Neuf w Torcy ziała luka szeroka na blisko dwa kilometry. Całą łączność prowadzono kablami telefonicznymi, w dużej części położonymi na powierzchni.
Atutem obrony była artyleria. 55 i sąsiednia 71 Dywizja, którą od 10 maja wsuwano w linię między 55 Dywizją a 3 Dywizją Piechoty Północnoafrykańskiej, miały razem ponad 170 dział, więcej niż Guderian mógł postawić naprzeciw nich. Działa stały na wzgórzach La Marfée na południe od Sedanu i dalej w głąb, aż po Bulson i Chémery. Przegrupowania nie zakończono jednak przed nadejściem Niemców.
Przebieg bitwy
Przez Ardeny do Mozy (10–12 maja)
10 maja o świcie czołówki Kleista przekroczyły granicę Luksemburga i Belgii. W belgijskich Ardenach zatrzymywali je na kilka godzin żołnierze 1 Dywizji Strzelców Ardeńskich, którzy bronili się m.in. pod Bodange i Martelange, oraz zniszczenia dróg i mostów. Francuskie dywizje lekkiej kawalerii, które Huntziger i Corap wysłali 10 maja do Belgii, by opóźniały marsz przeciwnika, natknęły się zamiast spodziewanych straży przednich na całe dywizje pancerne i do 12 maja wycofały się z ciężkimi stratami za rzekę Semois, a następnie za Mozę.
12 maja rano 1 Dywizja Pancerna gen. Friedricha Kirchnera przeszła przez Semois pod Bouillon, a po południu jej grupy bojowe przez Saint-Menges i Floing zeszły do Mozy. Francuscy saperzy wysadzili mosty pod Sedanem, gdy ostatnie oddziały kawalerii przeszły na lewy brzeg. Wieczorem Niemcy zajęli bez walki samo miasto, leżące głównie na prawym brzegu rzeki. 10 Dywizja Pancerna gen. Ferdinanda Schaala doszła do Mozy pod Bazeilles, na wschód od Sedanu, a 2 Dywizja Pancerna gen. Rudolfa Veiela, zatrzymana w korkach na ardeńskich drogach, wciąż była w drodze. Tego samego dnia Guderian poleciał samolotem łącznikowym do sztabu Kleista i otrzymał rozkaz natarcia przez rzekę 13 maja o godzinie 16.00, choć korpus nie miał jeszcze na miejscu ani 2 Dywizji, ani większości artylerii. Brak dział miało zastąpić lotnictwo.
Pod Dinant i Monthermé Niemcy także stanęli nad Mozą 12 maja. Wieczorem straż przednia 5 Dywizji Pancernej znalazła koło wyspy Houx, na północ od Dinant, niezniszczony jaz i śluzę, po których w nocy z 12 na 13 maja motocykliści i piechota przeszli na lewy brzeg. Był to pierwszy niemiecki przyczółek za Mozą, wywalczony, zanim francuska 18 Dywizja Piechoty, maszerująca pieszo z Francji, zdążyła obsadzić swój odcinek.
Nalot (13 maja)
Za porozumieniem z gen. Bruno Loerzerem, dowódcą II Korpusu Lotniczego, Guderian chciał, by lotnictwo nie uderzyło jednym zmasowanym nalotem tuż przed szturmem, lecz atakowało francuskie stanowiska przez cały dzień, falami małych formacji. Kleist i dowódca 3 Floty Powietrznej gen. Hugo Sperrle zaplanowali inaczej, ale rozkaz zmieniający plan dotarł do eskadr za późno i Loerzer przeprowadził nalot po myśli Guderiana. Do bombowców i myśliwców 3 Floty Powietrznej dołączyły jednostki 2 Floty gen. Alberta Kesselringa i VIII Korpus Lotniczy gen. Wolframa von Richthofena z bombowcami nurkującymi Junkers Ju 87. Według zestawień przytaczanych przez niemieckiego historyka Karla-Heinza Friesera nad samym odcinkiem Sedanu działało tego dnia około trzystu bombowców i dwustu Stukasów, które wykonały ponad tysiąc lotów bojowych. Był to najsilniejszy nalot na pole bitwy, jaki świat dotąd widział.
Bombardowanie trwało od rana do popołudnia, od mniej więcej 8.00 do 16.00, z kulminacją tuż przed szturmem. Fizyczne zniszczenia okazały się zaskakująco małe: żaden betonowy schron nie został zniszczony bezpośrednim trafieniem, a straty w ludziach były niewielkie. Skutek psychologiczny był jednak druzgocący. Wycie syren Stukasów, które nurkowały na każdy wykryty cel, i nieustanne wybuchy przez osiem godzin złamały ducha rezerwistów, a artylerzyści, na których opierała się cała obrona, kryli się w schronach i przestali strzelać. Bomby porwały położone na powierzchni kable telefoniczne, tak że przednie stanowiska straciły łączność z dowództwami i nie mogły wzywać ognia zaporowego.
Przeprawa (13 maja)
O 16.00 na odcinku długim na kilka kilometrów między Donchery a Wadelincourt saperzy i piechota zepchnęli na wodę łodzie pneumatyczne. Najważniejsze zadanie przypadło 1 Dywizji Pancernej, wzmocnionej pułkiem „Großdeutschland”, batalionem saperów szturmowych i artylerią pozostałych dywizji. Przeprawiała się ona w pętli Mozy na zachód od miasta, między Glaire a Torcy, w punkcie, który Francuzi nazywali Gaulier. Pierwsze próby załamały się w ogniu ocalałych schronów. Dopiero gdy działo przeciwlotnicze 8,8 cm, wyprowadzone na prawy brzeg, strzelając na wprost, uciszyło schron przy moście Pont-Neuf, a piechota wykryła i zniszczyła kolejne stanowisko ckm na skrzydle, pierwsze kompanie „Großdeutschland” przeszły rzekę i zaczęły zdobywać schron po schronie. Do wieczora pułk opanował wzgórze 247 nad Torcy i wdarł się kilka kilometrów w głąb francuskiej obrony.
Na zachód od nich 1 Pułk Strzelców ppłk. Hermanna Balcka przeprawił się koło Glaire i uderzył na Bellevue i Frénois. Saperzy szturmowi z miotaczami ognia zdobywali kolejne schrony, często od tyłu, gdzie nie miały strzelnic. Część oddziałów weszła w pas 2 Dywizji Pancernej i od tyłu zlikwidowała stanowiska pod Donchery. Spóźniona 2 Dywizja, bez własnej ciężkiej artylerii i pod ogniem francuskich baterii, także tych spod Charleville-Mézières, przez całe popołudnie nie mogła przejść rzeki i przedostała się na drugi brzeg dopiero wieczorem. Balck parł dalej mimo wyczerpania żołnierzy. Około 22.00 jego strzelcy zajęli wzgórze 301 nad Frénois, kluczową pozycję na grzbiecie La Marfée, z którego francuska artyleria panowała nad doliną. Ostatnie schrony w tym rejonie poddały się późnym wieczorem.
Najtrudniej szło 10 Dywizji Pancernej na wschód od Sedanu. Lotnictwo skupiło się na odcinku 1 Dywizji, więc francuska artyleria i karabiny maszynowe pod Wadelincourt pozostały nietknięte. Ogień zniszczył większość łodzi przygotowanych do przeprawy, natarcie jednego z pułków strzelców załamało się, a drugi przeprawił się tylko niewielkimi siłami. Wyłom otworzyła garstka żołnierzy: kilkunastoosobowy oddział saperów i strzelców pod dowództwem sierżanta Waltera Rubartha przeszedł rzekę i zdobył kolejno kilka schronów, po czym za nim przeprawiły się dalsze kompanie. Pod wieczór także 10 Dywizja miała przyczółek, choć znacznie płytszy niż pozostałe.
O zmroku 13 maja Niemcy trzymali na lewym brzegu Mozy przyczółek głęboki na kilka kilometrów. Czołgi wciąż stały na drugim brzegu: saperzy uruchomili wieczorem pierwszy prom, a około północy ukończyli most pontonowy pod Gaulier, ale pierwsze czołgi przeszły po nim dopiero rano 14 maja. Na przyczółku walczyły tylko piechota, saperzy i lekkie działa, wykończeni po pięciu dniach marszu. W nocy natarcie stanęło.
Panika pod Bulson
W tym samym czasie za francuską linią rozgrywał się dramat, który miał znaczenie nie mniejsze niż sama przeprawa. Wieczorem 13 maja, mniej więcej o 18.00 lub 19.00, jeden z oficerów artylerii, widząc wybuchy pocisków w pobliżu swoich baterii, uznał je za ogień czołgów i zameldował o niemieckich czołgach. Meldunek, przekazywany dalej w zniekształconej formie, zamienił się w pogłoskę, że czołgi są już pod Bulson, około dziesięciu kilometrów na południe od Sedanu. Dowódca artylerii X Korpusu płk Poncelet wydał przedwcześnie rozkaz odwrotu baterii, który rozniósł panikę wśród artylerzystów, kierowców i taborów, a potem w piechocie. Masy żołnierzy 55 Dywizji uciekały na południe, porzucając działa i sprzęt. Panika objęła też część sąsiedniej 71 Dywizji. W rzeczywistości żaden niemiecki czołg nie przeszedł jeszcze Mozy. Płk Poncelet kilka dni później odebrał sobie życie.
„Panika pod Bulson” zniszczyła 55 Dywizję jako jednostkę bojową, zanim jej resztki zdążyły zorganizować obronę drugiej linii. Co gorsza, tłumy uciekinierów zatarasowały drogi, którymi nocą miały podejść do przyczółka odwody X Korpusu. Gen. Lafontaine miał od wieczora plan kontrataku dwoma pułkami piechoty i dwoma batalionami lekkich czołgów, ale przez wiele godzin czekał na rozkaz dowódcy korpusu i wydał rozkazy do natarcia dopiero około 5.00 rano 14 maja.
Wyścig do Bulson i nieudany kontratak (14 maja)
Gdy rano 14 maja francuskie kolumny ruszyły ku Bulson, niemieckie czołgi zaczynały już przechodzić przez most pod Gaulier. Lewa francuska grupa, 213 Pułk Piechoty z 7 Batalionem Czołgów (lekkie FCM 36), nacierała samotnie, bo prawa, 205 Pułk z 4 Batalionem Czołgów, utknęła w drodze i doszła na podstawy wyjściowe, gdy było już po bitwie. Uprzedzony przez lotnictwo rozpoznawcze Kirchner rzucił naprzód pierwszą kompanię czołgów, jaką miał po drugiej stronie rzeki. Dotarła ona na grzbiet pod Bulson kilka minut przed Francuzami. Tam pod ogniem francuskiej artylerii i działek straciła wszystkie wozy oprócz jednego, ale nadchodzące jedna po drugiej kolejne kompanie czołgów, piechota „Großdeutschland”, saperzy i działa przeciwlotnicze 8,8 cm odwróciły przebieg walki. Przed południem francuski kontratak został rozbity, 7 Batalion Czołgów stracił większość wozów, a Niemcy zajęli Chémery i nieuszkodzone mosty na Kanale Ardeńskim i rzeczce Bar pod Malmy.
Około południa Guderian, który sam przeszedł na przyczółek, podjął decyzję, od której według wielu historyków zależał los całej kampanii. Zamiast zatrzymać się i umacniać przyczółek, jak oczekiwali jego przełożeni, zostawił do jego osłony od południa 10 Dywizję Pancerną i pułk „Großdeutschland”, a 1 i 2 Dywizję skierował całymi siłami przez mosty na zachód.
Dzień myśliwców (14 maja)
Francuskie dowództwo zrozumiało powagę sytuacji późno, ale 14 maja rzuciło przeciw przyczółkowi wszystko, czym dysponowało w powietrzu. Dowódca 1 Grupy Armii gen. Gaston Billotte miał powiedzieć, że po tych mostach przejdzie zwycięstwo albo klęska. Rano zaatakowały nieliczne, przetrzebione już francuskie bombowce. Po południu do ataku ruszyły bombowce brytyjskich Zaawansowanych Uderzeniowych Sił Powietrznych (Advanced Air Striking Force), głównie przestarzałe Fairey Battle i Bristol Blenheim. Nad Sedanem czekały na nie dziesiątki Messerschmittów Bf 109 i ponad trzysta dział przeciwlotniczych dywizji pancernych, skupionych wokół mostów. Według brytyjskich danych z 71 bombowców, które wystartowały po południu, nie wróciło 40. Był to najwyższy odsetek strat w operacji tej skali w historii RAF. Ogółem alianci stracili tego dnia nad Sedanem, według różnych zestawień, od stu kilkudziesięciu do blisko dwustu samolotów, a jedyny most pod Gaulier, po którym przeszły czołgi 1 i 2 Dywizji, pozostał nienaruszony. Loerzer nazwał 14 maja „dniem myśliwców”.
Zmarnowana szansa i odwrót Huntzigera
Najpoważniejszym zagrożeniem dla Guderiana był XXI Korpus gen. Jeana Flavigny’ego, z nowo sformowaną 3 Dywizją Pancerną (3e division cuirassée), wyposażoną m.in. w ciężkie czołgi Char B1, i 3 Dywizją Piechoty Zmotoryzowanej. Huntziger rozkazał mu rano 14 maja kontratak z lasów Mont-Dieu na północ, przez Chémery i Bulson, na Sedan. Czołgi przybyły jednak z opóźnieniem, bez paliwa, a gdy po południu były gotowe, Flavigny, widząc drogi pełne uciekających żołnierzy i wysłuchawszy oficerów rozbitego 213 Pułku, opowiadających o setkach niemieckich czołgów, odwołał natarcie. Rozkazał rozproszyć czołgi na kilkunastokilometrowym froncie jako „korki” zamykające drogi. 15 maja próba kontrataku powtórzyła się z tym samym wynikiem.
Wieczorem 14 maja Huntziger, przekonany, że Niemcy skręcą na południe, na tyły Linii Maginota i ku Paryżowi, cofnął lewe skrzydło swojej armii na południe. Zrobił to, by zachować łączność z umocnieniami, ale między 2 a 9 Armią otworzyła się szeroka luka, przez którą 1 i 2 Dywizja Pancerna wychodziły na zachód. Tymczasem 10 Dywizja Pancerna i „Großdeutschland” zdobyły 15 maja wieś Stonne na wysokim płaskowyżu na południe od Sedanu, z którego Francuzi mogli zagrażać przyczółkowi. Rozpoczęła się bitwa pod Stonne, w której wieś według przekazów kilkanaście razy przechodziła z rąk do rąk. 16 maja ciężki czołg „Eure” kpt. Pierre’a Billotte’a zniszczył, jak podają francuskie źródła, kilkanaście niemieckich czołgów i wyszedł z walki mimo licznych trafień. Pułk „Großdeutschland” stracił w tych walkach kilkuset zabitych i rannych, zanim zastąpiły go dywizje piechoty. Francuzi rozbili jednak swoje czołgi w walkach o pojedynczą wieś, a skoordynowanego kontrataku na Sedan nie podjęli nigdy.
Dinant i Monthermé
Przełamanie pod Sedanem nie było odosobnione. Pod Dinant 7 Dywizja Pancerna gen. Erwina Rommla 13 maja przeprawiała się pod Bouvignes i Leffe pod ogniem francuskiej 18 Dywizji Piechoty. Rommel osobiście kierował przeprawą, sam przeszedł na drugi brzeg i zorganizował przeprawę czołgów na promach. Równocześnie 5 Dywizja Pancerna rozszerzała przyczółek pod Houx. 14 maja dywizja Rommla wyszła z doliny Mozy pod Onhaye, a 15 maja doszła pod Philippeville. Tego samego dnia pod Flavion 5 Dywizja Pancerna, przy udziale części sił Rommla, rozbiła francuską 1 Dywizję Pancerną, zaskoczoną w czasie tankowania.
Pod Monthermé atak XLI Korpusu był najtrudniejszy. 6 Dywizja Pancerna gen. Wernera Kempfa przeprawiła się 13 maja na łodziach i po resztkach wysadzonego mostu na wąski półwysep w zakolu rzeki, ale na jego nasadzie przez dwa dni zatrzymywali ją głównie malgascy żołnierze 42 Półbrygady Kolonialnych Karabinów Maszynowych z 102 Dywizji Fortecznej. Dopiero 15 maja rano, gdy saperzy postawili most i czołgi przeszły rzekę, obrona załamała się, a grupa bojowa 6 Dywizji przebiegła tego dnia blisko sześćdziesiąt kilometrów, aż do Montcornet.
Gen. Corap wieczorem 14 maja rozkazał 9 Armii odejść znad Mozy na linię położoną dalej na zachód. Wycofanie pod naciskiem czołgów i nalotów zamieniło się w rozpad armii. 15 maja Corapa odwołano, a dowództwo objął gen. Henri Giraud.
Przełamanie (15 maja)
15 maja 1 Dywizja Pancerna na zachód od Kanału Ardeńskiego napotkała ostatnie zorganizowane pozycje francuskie. Pod La Horgne przez cały dzień broniła się 3 Brygada Spahisów, złożona z algierskich i marokańskich kawalerzystów walczących pieszo. Jej dowódca został wzięty do niewoli, a dowódcy obu pułków zginęli. Pod Bouvellemont strzelcy Balcka, skrajnie wyczerpani, zdobyli wieś dopiero wtedy, gdy dowódca ruszył do natarcia sam, a żołnierze poszli za nim. Wieczorem opór się skończył. 16 maja rano dywizje Guderiana jechały już przez otwarty teren na zachód, ku Montcornet, nie napotykając zorganizowanej obrony, a wraz z nimi Reinhardt i Hoth. Między Namur a Linią Maginota front francuski przestał istnieć na szerokości kilkudziesięciu kilometrów.
Wieczorem 15 maja Kleist, zaniepokojony odsłoniętymi skrzydłami, kazał Guderianowi się zatrzymać. Guderian wywalczył zgodę na kontynuowanie marszu jeszcze przez dobę, a spór między nimi miał wybuchnąć z pełną siłą dwa dni później.
Straty
Dokładne straty w samej bitwie są trudne do ustalenia, bo walki nad Mozą przeszły bez przerwy w pościg. Niemieckie straty przy przeprawie były, wbrew obawom dowództwa, umiarkowane: na niektórych odcinkach saperzy i strzelcy płacili wysoką cenę, ale korpus Guderiana nie stracił zdolności do dalszego natarcia. Luftwaffe straciła 13 maja nad Sedanem według E.R. Hootona zaledwie kilka samolotów. Najwięcej kosztowały Niemców walki o Stonne, w których pułk „Großdeutschland” stracił według niemieckich danych około 570 zabitych, rannych i zaginionych.
Po stronie francuskiej 55 Dywizja Piechoty praktycznie przestała istnieć: jej resztki zebrano dopiero kilka dni później na tyłach. Tysiące żołnierzy 55 i 71 Dywizji oraz 9 Armii dostało się do niewoli, często bez walki, w czasie odwrotu. Wiele oddziałów walczyło jednak do końca, jak załogi części schronów, spahisi pod La Horgne czy obrońcy Monthermé, a francuskie dywizje pod Stonne poniosły ciężkie straty. Lotnictwo sprzymierzonych straciło 14 maja nad przyczółkiem około połowy samolotów wysłanych do ataku, a brytyjskie siły bombowe we Francji przestały się liczyć jako siła uderzeniowa.
Znaczenie
Przełamanie pod Sedanem rozstrzygnęło kampanię 1940 roku. Plan Dyle, który posłał najlepsze armie sprzymierzonych w głąb Belgii, zamienił się w pułapkę: 16 maja w Paryżu Gamelin przyznał w obecności premiera Paula Reynauda i Winstona Churchilla, że nie ma odwodu strategicznego, który mógłby zamknąć wyłom. Rano 15 maja Reynaud zatelefonował do Churchilla, mówiąc, że Francja przegrała bitwę. Kontrataki z obu stron korytarza, w tym 17 maja natarcie 4 Dywizji Pancernej płk. Charles’a de Gaulle’a pod Montcornet, były zbyt słabe i spóźnione. 20 maja czołgi Guderiana doszły pod Abbeville do kanału La Manche, odcinając w Belgii i północnej Francji armię belgijską, brytyjski korpus ekspedycyjny i francuską 1 Armię wraz z resztkami 7 i 9 Armii. Po ewakuacji spod Dunkierki, kapitulacji Belgii i czerwcowym natarciu na Sommie i Aisne Francja 22 czerwca podpisała rozejm. Gen. Huntziger, którego armia broniła Sedanu, przewodniczył francuskiej delegacji w Compiègne, a potem został ministrem wojny w rządzie Vichy.
Bitwa stała się wzorem tego, co prasa i potomni nazwali blitzkriegiem: skoncentrowanego uderzenia czołgów, zmotoryzowanej piechoty, saperów i lotnictwa w jednym punkcie, z dowódcami prowadzącymi z pierwszej linii i podejmującymi decyzje na własną rękę. Historycy, zwłaszcza Karl-Heinz Frieser, podkreślają jednak, że nie był to z góry zaplanowany przebieg. Niemieckie naczelne dowództwo przewidywało raczej ostrożne poszerzanie przyczółków. O sukcesie zadecydowały improwizacja i nieposłuszeństwo Guderiana i jego oficerów, którzy wykorzystali chwilowe załamanie przeciwnika, a także szczęście, że most pod Gaulier przetrwał naloty. Po stronie francuskiej bitwa obnażyła słabości całego systemu: wiarę w nieprzebywalność Ardenów, słabe dywizje rezerwowe na kluczowym odcinku, łączność kablową, powolny metodyczny styl dowodzenia i rozproszenie czołgów. Historyk Marc Bloch, który przeżył klęskę jako oficer sztabowy, nazwał ją „dziwną klęską”.
Sedan miał też znaczenie dla dalszego przebiegu wojny. Niemieckie dowództwo, z Hitlerem na czele, uwierzyło, że armie pancerne wspierane przez lotnictwo mogą w kilka tygodni rozbić każdego przeciwnika na kontynencie. To przekonanie stało u podstaw planów wojny ze Związkiem Radzieckim w 1941 roku.