TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Deklaracja Narodów Zjednoczonych

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
1 stycznia 1942
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, ZSRR, Franklin Delano Roosevelt
Deklaracja Narodów Zjednoczonych z 1 stycznia 1942.
Deklaracja Narodów Zjednoczonych z 1 stycznia 1942.Autor: Office for Emergency Management. Office of War Information. Domestic Operations Branch. Bureau of Special… · Public domain · Wikimedia Commons

1 stycznia 1942 roku w gabinecie prezydenta w Białym Domu cztery osoby złożyły podpisy pod krótkim, zaledwie kilkunastozdaniowym dokumentem: prezydent Franklin Delano Roosevelt, premier Winston Churchill, ambasador Związku Radzieckiego Maksim Litwinow i minister spraw zagranicznych Chin Song Ziwen. Nazywał się „Deklaracja Narodów Zjednoczonych”. Następnego dnia w Departamencie Stanu podpisali go przedstawiciele 22 kolejnych rządów, wśród nich ambasador Rzeczypospolitej w Waszyngtonie Jan Ciechanowski. Państwa walczące z Niemcami, Włochami i Japonią przyjęły w ten sposób wspólny program, zobowiązały się użyć przeciw wrogom wszystkich sił i nie zawierać z nimi odrębnego pokoju. Zyskały też wspólną nazwę, którą trzy i pół roku później przejęła nowa organizacja międzynarodowa.

Często podaje się, że 26 państw podpisało deklarację w czasie konferencji Arcadia. To prawda, bo konferencja trwała do 14 stycznia, ale podpisy złożono w dwóch etapach: 1 stycznia przez cztery mocarstwa, a 2 stycznia przez pozostałe 22 państwa. Również polskojęzyczne opracowania często upraszczają sprawę, pisząc, że wszystkie 26 podpisów złożono pierwszego dnia.

Od Karty atlantyckiej do sojuszu wojennego

Zasady, na które powoływała się deklaracja, ogłosili Roosevelt i Churchill w sierpniu 1941 roku w Karcie atlantyckiej. Stany Zjednoczone były wtedy jeszcze neutralne i Karta była deklaracją celów, a nie sojuszem. 24 września 1941 roku na konferencji w londyńskim pałacu św. Jakuba przystąpiły do niej rządy emigracyjne okupowanej Europy, w tym polski, Związek Radziecki i Wolni Francuzi. Zobowiązanie, by nie zawierać odrębnego pokoju, znalazło się już wcześniej w układzie brytyjsko-radzieckim z 12 lipca 1941 roku.

Atak na Pearl Harbor i wypowiedzenie wojny Stanom Zjednoczonym przez Niemcy i Włochy 11 grudnia postawiły sprawę inaczej. Ameryka znalazła się w wojnie z trzema mocarstwami osi naraz, a po stronie przeciwnej stało kilkadziesiąt państw i rządów o bardzo różnej pozycji: mocarstwa, brytyjskie dominia, rządy emigracyjne bez terytorium, małe republiki Ameryki Środkowej i Karaibów, które wypowiedziały wojnę razem z Waszyngtonem. Sekretarz stanu Cordell Hull wspominał, że już kilka dni po Pearl Harbor polecił swoim urzędnikom przygotować projekt deklaracji, która związałaby wszystkie te państwa aż do zwycięstwa i zobowiązała je do zasad, których broniła Ameryka. Pierwsze wersje powstały w Departamencie Stanu między 14 a 19 grudnia. Jeden z wariantów przewidywał osobny tekst dla Związku Radzieckiego, który nie był w stanie wojny z Japonią, ale Hull uznał, że deklaracja będzie skuteczniejsza, jeśli Moskwa podpisze ten sam dokument co inni.

Praca nad tekstem

Ostateczny kształt deklaracja uzyskała w czasie konferencji Arcadia, gdy Churchill mieszkał w Białym Domu. Roosevelt poprawiał projekt razem z premierem i swoim najbliższym doradcą Harrym Hopkinsem. 27 grudnia prezydent przekazał tekst Litwinowowi do wysłania do Moskwy, a następnie wezwał do Białego Domu szefów kilku misji dyplomatycznych i zapowiedział im, że dostaną możliwość podpisania porozumienia.

Odpowiedź z Moskwy przyniosła poprawki. Jedna z nich zostawiła trwały ślad: Rosjanie zaproponowali, by w ostatnim akapicie, mówiącym o przystępowaniu kolejnych państw, mowa była nie o walce z członkami paktu trzech, lecz o „walce o zwycięstwo nad hitleryzmem”. Hull obawiał się, że skoro wspomni się o Hitlerze, nie można pominąć Japonii. Litwinow odpowiedział, że dla jego rządu hitleryzm oznacza zarówno nazizm, jak faszyzm i militaryzm japoński. Słowo „hitleryzm” znalazło się w ostatecznym tekście. Związkowi Radzieckiemu, który przestrzegał paktu o neutralności z Japonią, zostawiono też furtkę: każdy rząd zobowiązywał się walczyć z tymi członkami paktu trzech i jego sojusznikami, z którymi jest w stanie wojny.

Więcej kłopotu sprawiła wzmianka o wolności religijnej. Według relacji Roberta Sherwooda, biografa Hopkinsa, oraz wspomnień Churchilla Litwinow obawiał się, że rząd radziecki nie zgodzi się na takie sformułowanie, i proponował raczej „wolność sumienia”. Roosevelt przekonywał go długo, że wolność religijna oznacza także prawo do niewyznawania żadnej religii, i postawił na swoim. Churchill pisał z ironią, że po tej rozmowie obiecał prezydentowi rekomendować go na arcybiskupa Canterbury, gdyby przegrał najbliższe wybory. Zgoda Moskwy przyszła na czas i fragment o „wolności religijnej” pozostał w tekście.

Brytyjczycy mieli własne życzenia. Ambasador lord Halifax przekazał 29 grudnia, że gabinet chce dopisania Luksemburga, pominiętego przez przeoczenie, i Indii, a także przywrócenia wzmianki o zabezpieczeniu socjalnym, obecnej w Karcie atlantyckiej. Indie dopisano, „zabezpieczenia socjalnego” nie. Londyn proponował też, by sygnatariuszy nazwać „wysokimi umawiającymi się stronami”. Amerykanie odmówili, bo w ich praktyce oznaczałoby to traktat, który prezydent musiałby przedłożyć Senatowi. Deklaracja pozostała porozumieniem rządów, zawartym na mocy uprawnień prezydenta jako zwierzchnika sił zbrojnych.

Najostrzejszy spór dotyczył Wolnych Francuzów. Brytyjski gabinet nalegał, by Komitet Narodowy gen. Charles’a de Gaulle’a, który walczył u boku Wielkiej Brytanii od czerwca 1940 roku i przystąpił do Karty atlantyckiej, znalazł się wśród sygnatariuszy. Waszyngton utrzymywał stosunki z rządem Vichy, a w Departamencie Stanu wciąż gniewano się za zajęcie przez Wolnych Francuzów wysp Saint-Pierre i Miquelon w Wigilię. Roosevelt nie zgodził się na udział Komitetu. Wolni Francuzi nie znaleźli się wśród sygnatariuszy.

Swoje zastrzeżenia zgłosiły też mniejsze państwa. 29 grudnia ambasador Ciechanowski powiedział w Departamencie Stanu, że odniósł wrażenie, iż tekst uzgadnia wąskie grono mocarstw, a pozostali mają go jedynie podpisać. Ostrzegał, że niemiecka propaganda w Polsce chętnie wykorzysta fakt, że Związek Radziecki miał głos w redagowaniu dokumentu, a Polska była traktowana jak państwo drugiej kategorii, i prosił, by przed podpisaniem pokazano tekst zainteresowanym rządom. Kanada, której projekt przesłano za pośrednictwem ambasady brytyjskiej, zgłosiła poprawki redakcyjne. Amerykanie nie chcieli już jednak otwierać tekstu na nowo: jak tłumaczył zastępca sekretarza stanu Adolf Berle, Rosjanie początkowo zamierzali w ogóle nie podpisywać wspólnej deklaracji, lecz wydać własne oświadczenie bez zobowiązania do niezawierania odrębnego pokoju, i każda zmiana groziła nowymi żądaniami.

Nazwa

Projekty z grudnia nosiły tytuł „Wspólna deklaracja” i mówiły o „państwach sprzymierzonych” albo „stowarzyszonych”. W czasie I wojny światowej Stany Zjednoczone nie przystąpiły formalnie do Ententy i nazywały się „państwem stowarzyszonym”. Roosevelt szukał określenia, które nie przywoływałoby starych sojuszy i dobrze brzmiałoby dla amerykańskiej opinii publicznej. Wymyślił „Narody Zjednoczone”. Według często powtarzanej anegdoty prezydent kazał się zawieźć wózkiem do pokoju Churchilla, by od razu podzielić się pomysłem, i zastał premiera w kąpieli. Churchill nazwę przyjął i przypomniał, że użył jej już lord Byron w „Wędrówkach Childe Harolda”, w strofie o Waterloo, gdzie „miecz zjednoczonych narodów” walczył z Napoleonem.

Podpisanie

Churchill wrócił do Waszyngtonu z wizyty w Kanadzie, gdzie 30 grudnia przemawiał w parlamencie w Ottawie. 1 stycznia 1942 roku w gabinecie prezydenta podpisali deklarację przedstawiciele czterech mocarstw. Ich kolejność nie była przypadkowa: na pierwszym miejscu, przed alfabetyczną listą pozostałych, znalazły się Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Związek Radziecki i Chiny. Roosevelt chciał, by Chiny Czang Kaj-szeka, które od 1937 roku samotnie walczyły z Japonią, stanęły w jednym szeregu z wielkimi mocarstwami. Litwinow podpisał jako ambasador, „w imieniu rządu Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich”.

Rankiem 2 stycznia dokument trafił z Białego Domu do Departamentu Stanu. Podpisy zbierał Berle w swoim gabinecie. Według notatki jego współpracownika jako pierwszy, o 11.07, podpisał przedstawiciel Australii, a dziewięć republik amerykańskich – Kuba, Kostaryka, Dominikana, Haiti, Honduras, Nikaragua, Gwatemala i Salwador, a później chory ambasador Panamy – złożyło podpisy razem około 11.30. Ciechanowski podpisał w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej o 12.15. Na polecenie rządu oświadczył przy tym, że przypomina stanowisko, jakie Polska zajęła 24 września 1941 roku, przystępując do Karty atlantyckiej, i że potwierdzi to notą. Poseł czechosłowacki był tak przejęty, że przez kilka minut nie mógł złożyć podpisu i mówił, że to najważniejszy dokument w jego życiu. Przedstawiciel Indii sir Girja Shankar Bajpai zauważył, że podpisuje w imieniu czterystu milionów ludzi, więcej niż ktokolwiek poza przedstawicielem Chin. Ostatni, o 14.05, podpisał poseł Kanady, który czekał na telefoniczną zgodę z Ottawy.

Sygnatariuszami z 2 stycznia były cztery brytyjskie dominia (Australia, Kanada, Nowa Zelandia i Związek Południowej Afryki), Indie Brytyjskie, osiem rządów okupowanej Europy (Belgia, Czechosłowacja, Grecja, Holandia, Jugosławia, Luksemburg, Norwegia i Polska) oraz dziewięć państw Ameryki Środkowej i Karaibów. Danii nie było na liście. Poseł Norwegii przypomniał, że jego rząd postanowił walczyć, gdy duński skapitulował, a Berle odpowiedział, że rząd w Kopenhadze nie jest w stanie wojny, więc nie może podpisać deklaracji. Duński poseł w Waszyngtonie Henrik Kauffmann, który zerwał z okupowanym rządem, nie złożył podpisu. Departament Stanu dał jednak do zrozumienia, że ostatni akapit deklaracji pozwala w przyszłości przystępować do jej zasad także przedstawicielom wolnych ludzi z krajów, które nie mają rządu na wolności.

Treść

Deklaracja liczyła dwa akapity wstępu, dwa punkty i jedno zdanie końcowe. Rządy-sygnatariusze stwierdzały, że przyjęły wspólny program celów i zasad zawarty w Karcie atlantyckiej z 14 sierpnia 1941 roku, i oświadczały, że są przekonane, iż „całkowite zwycięstwo nad ich wrogami jest konieczne do obrony życia, wolności, niepodległości i wolności religijnej oraz zachowania praw człowieka i sprawiedliwości zarówno w ich własnych krajach, jak w innych”, oraz że prowadzą wspólną walkę z „dzikimi i brutalnymi siłami dążącymi do podporządkowania sobie świata”.

W punkcie pierwszym każdy rząd zobowiązywał się użyć wszystkich swoich zasobów, wojskowych i gospodarczych, przeciwko tym członkom paktu trzech i ich sojusznikom, z którymi jest w stanie wojny. W punkcie drugim zobowiązywał się do współpracy z pozostałymi sygnatariuszami i do niezawierania z wrogami odrębnego rozejmu ani pokoju. Ostatnie zdanie mówiło, że do deklaracji mogą przystąpić inne narody, które udzielają lub mogą udzielić materialnej pomocy i wkładu w walkę o zwycięstwo nad hitleryzmem.

Dokument nie tworzył wspólnych instytucji, nie mówił o granicach ani o powojennym porządku i nie był traktatem sojuszniczym w ścisłym sensie. Departament Stanu pilnował nawet, by w komunikatach prasowych nie nazywać go sojuszem, bo prezydent nie użył tego słowa. Polityczna waga deklaracji polegała na czym innym. Zobowiązanie do „całkowitego zwycięstwa” i zakaz odrębnego pokoju wiązały mocarstwa ze sobą i zapowiadały późniejsze żądanie bezwarunkowej kapitulacji. Związek Radziecki, który jeszcze w 1939 roku zawarł pakt z Hitlerem, stanął formalnie w jednym szeregu z zachodnimi demokracjami i podpisał się pod zasadami Karty atlantyckiej.

Polska wśród Narodów Zjednoczonych

Dla rządu RP na uchodźstwie podpis pod deklaracją był potwierdzeniem pozycji państwa, które walczyło od pierwszego dnia wojny. Polska znalazła się w gronie założycieli koalicji obok Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego, z którym premier Władysław Sikorski zaledwie miesiąc wcześniej podpisał w Moskwie deklarację o przyjaźni i wzajemnej pomocy. Obie strony zobowiązywały się teraz wobec wszystkich sojuszników do wspólnej walki. Zastrzeżenia Ciechanowskiego pokazywały jednak polskie obawy: rządy mniejszych państw miały podpisać tekst, który uzgodnili inni, a Moskwa już w grudniu domagała się od Brytyjczyków uznania swoich granic z czerwca 1941 roku, a więc i aneksji wschodnich ziem Polski. Odwołanie do zasad Karty, mówiących, że nie wolno zmieniać granic wbrew woli narodów, stało się w kolejnych latach głównym argumentem polskiej dyplomacji.

Kolejni sygnatariusze

Nazwa „Narody Zjednoczone” szybko przyjęła się jako oficjalne określenie koalicji antyhitlerowskiej. Do deklaracji przystępowały kolejne państwa, zwykle wtedy, gdy wypowiadały wojnę państwom osi: w 1942 roku Meksyk (5 czerwca), Filipiny rządzone przez emigracyjny rząd prezydenta Manuela Quezona (10 czerwca) i Etiopia (28 lipca), w 1943 roku Irak, Brazylia, Boliwia, Iran i Kolumbia, w 1944 roku Liberia i 26 grudnia Francja, reprezentowana już przez rząd tymczasowy gen. de Gaulle’a. Najwięcej państw dołączyło w lutym i na początku marca 1945 roku: Ekwador, Peru, Chile, Paragwaj, Wenezuela, Urugwaj, Turcja, Egipt, Arabia Saudyjska, Liban i Syria. Do 1 marca 1945 roku deklarację podpisało łącznie 47 państw. Spośród państw Ameryki Łacińskiej zabrakło tylko Argentyny. Byłych sojuszników Niemiec, którzy w latach 1943–1945 przeszli na stronę aliantów, nie dopuszczono do deklaracji.

Miejsce w wojnie

Deklaracja z 1 stycznia 1942 roku była pierwszym wspólnym dokumentem całej koalicji antyhitlerowskiej i jej aktem założycielskim. Nie rozstrzygnęła sporów między sojusznikami, ale wiązała ich zobowiązaniem, którego żadne z mocarstw do końca wojny nie złamało: ani Zachód, ani Związek Radziecki nie zawarły z Niemcami odrębnego pokoju, czego Hitler do ostatnich miesięcy wojny się spodziewał.

Z deklaracji wyrosła organizacja, która przejęła jej nazwę. 30 października 1943 roku ministrowie spraw zagranicznych USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR oraz ambasador Chin podpisali na konferencji moskiewskiej deklarację, zapowiadającą utworzenie powszechnej organizacji międzynarodowej. Jej projekt przygotowano jesienią 1944 roku na konferencji w Dumbarton Oaks, a w lutym 1945 roku w Jałcie ustalono, że na konferencję założycielską zostaną zaproszone państwa, które do 1 marca podpiszą Deklarację Narodów Zjednoczonych i wypowiedzą wojnę osi – stąd fala przystąpień w ostatnich tygodniach przed tym terminem. Roosevelt nie dożył konferencji w San Francisco: zmarł 12 kwietnia 1945 roku, a delegaci zachowali wymyśloną przez niego nazwę, według wielu relacji także jako hołd dla niego. 26 czerwca 1945 roku przedstawiciele 50 państw podpisali Kartę Narodów Zjednoczonych, która weszła w życie 24 października.

Polski w San Francisco zabrakło, bo mocarstwa nie mogły uzgodnić, który rząd ma ją reprezentować. 5 lipca 1945 roku Stany Zjednoczone i Wielka Brytania cofnęły uznanie rządowi w Londynie, którego ambasador podpisał deklarację w 1942 roku, i uznały Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. To on 15 października 1945 roku podpisał Kartę, dzięki czemu Polska została 51. członkiem założycielem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Państwo, które jako jedno z pierwszych 26 przyjęło w Waszyngtonie zasady Karty atlantyckiej, nie odzyskało jednak ani granic, ani pełnej suwerenności, o które w 1942 roku walczył jego rząd.

Źródła

  1. search.library.wisc.edu · AT6SQP5YI4FSLF8G

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.