Wielka Brytania i Francja odrzucają ofertę Hitlera
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 12 października 1939
- Autor:
- Łukasz
12 października 1939 roku o 15.48 premier Neville Chamberlain wstał w Izbie Gmin, by przedstawić stanowisko rządu wobec propozycji, które Adolf Hitler ogłosił sześć dni wcześniej w Reichstagu. Jego odpowiedź była spokojna, rzeczowa i jednoznaczna: pokój, który zaczyna się od usankcjonowania agresji, jest nie do przyjęcia, a obietnicom obecnego rządu niemieckiego nie można już wierzyć. Jeśli Niemcy chcą pokoju, muszą tego dowieść „czynami, a nie samymi słowami”. Dwa dni wcześniej, we wtorek 10 października, w podobnym duchu przemówił przez radio premier Francji Édouard Daladier.
Niektóre kalendaria podają te dwa wydarzenia w odwrotnej kolejności: odmowę Chamberlaina umieszczają pod 10 października, a odmowę Daladiera pod 12 października. Źródła nie pozostawiają tu wątpliwości. Stenogram Izby Gmin (Hansard) datuje oświadczenie Chamberlaina na czwartek 12 października, a sam premier mówił w nim o przemówieniu, które Daladier wygłosił przez radio „w ostatni wtorek”, czyli 10 października. Daty zostały więc zamienione miejscami.
Tydzień namysłu
Mowa Hitlera z 6 października nie zaskoczyła sprzymierzonych. Od deklaracji niemiecko-radzieckiej z 28 września, dołączonej do traktatu o granicach i przyjaźni, w Londynie i Paryżu czekano na „ofensywę pokojową”. Już 2 października ambasador Stanów Zjednoczonych Joseph P. Kennedy po lunchu z pierwszym lordem Admiralicji Winstonem Churchillem donosił do Waszyngtonu, że wszelkie warunki Hitlera zostaną zapewne odrzucone. Rząd brytyjski uznał jednak, że ofertę trzeba starannie rozpatrzyć, a nie zbyć jednym zdaniem. Chodziło o opinię publiczną we własnym kraju, w dominiach i w państwach neutralnych, zwłaszcza w Ameryce: to Hitler miał wyjść na tego, kto nie chce pokoju.
Pierwsza ocena urzędników Foreign Office, sformułowana jeszcze 6 października po naradzie z Chamberlainem i ministrem spraw zagranicznych lordem Halifaksem, brzmiała: propozycje są zbyt mgliste, by mogły być podstawą konferencji, a konferencja na takich warunkach dałaby Hitlerowi wszystkie karty. Następne dni wypełniły konsultacje z rządami dominiów i z Francją. W Paryżu postanowiono już 7 października, że mowa nie wymaga formalnej odpowiedzi i wystarczy odnieść się do niej w zwykłych wystąpieniach członków obu rządów. W Londynie przebywał akurat nowy minister spraw zagranicznych rządu polskiego na uchodźstwie August Zaleski. Chamberlain mógł potem powiedzieć, że z Polakami stwierdzono „całkowitą zgodność poglądów”.
Daladier: „co sześć miesięcy”
Daladier przemówił przez radio wieczorem 10 października. Zaczął od wojny: od miesiąca żołnierze francuscy posuwają się po ziemi nieprzyjaciela, lotnicy dają dowody odwagi, marynarka zapewnia łączność z imperium i przechwytuje setki tysięcy ton surowców płynących do Niemiec. Było to opisanie sytuacji, która już nie istniała. Wojska francuskie wycofywały się właśnie z Saary za linię Maginota, a kilka dni później Niemcy odzyskali cały utracony we wrześniu skrawek ziemi. Premier zaatakował też francuskich komunistów, którzy jeszcze niedawno przedstawiali się jako najgorliwsi patrioci, a po porozumieniu Moskwy z Berlinem i rozbiorze Polski zaczęli głosić „pokój zdrady”. Partia komunistyczna została rozwiązana dekretem już 26 września.
Potem przeszedł do „pokoju niemieckiego”. Przypomniał, że po Austrii przyszła Czechosłowacja, a po Czechosłowacji Polska, i że za każdym razem świat słyszał, iż Niemcy nie żądają niczego więcej. Mowę z 6 października streścił ironicznie: zniszczyłem Polskę, jestem zadowolony, przerwijmy walkę, zwołajmy konferencję, która uświęci moje zdobycze. Najczęściej cytowane zdanie brzmiało: „Chwyciliśmy za broń przeciw agresji. Złożymy ją dopiero wtedy, gdy będziemy mieli pewne gwarancje bezpieczeństwa, bezpieczeństwa, którego nie będzie można podważać co sześć miesięcy”. Na twierdzenie Hitlera, że los Polski dotyczy tylko dwóch mocarstw, odpowiedział, że dotyczy on także, i to przede wszystkim, samych Polaków. Zakpił z niemieckich zwycięstw: po wszystkich swoich podbojach Niemcy rozpoczynają wojnę z kartkami na chleb, mięso, mleko i cukier. Francja, której wojnę narzucono, będzie walczyć o ostateczne gwarancje bezpieczeństwa, bo żaden Francuz nie wybaczyłby rządowi, gdyby po demobilizacji opartej na pustych obietnicach armia musiała kilka miesięcy później zbierać się pod ogniem nieprzyjaciela.
Chamberlain: „czyny, a nie same słowa”
Oświadczenie Chamberlaina było dłuższe i staranniej skonstruowane. Jego tekst Halifax przekazał rano ambasadorowi Kennedy’emu, by mógł go od razu przesłać do Waszyngtonu. W Izbie Lordów ten sam tekst odczytał lord przewodniczący Rady i przywódca izby, hrabia Stanhope, bo Halifax miał chore gardło.
Premier zaczął od przypomnienia wydarzeń sierpnia: brytyjskich starań o bezpośrednie rokowania niemiecko-polskie, apeli prezydenta Stanów Zjednoczonych, króla Belgów, królowej Holandii, papieża i Mussoliniego, które poszły na marne, bo Hitler był zdecydowany zaatakować Polskę. Mówił o polskich miastach i wsiach zrujnowanych bombami i ostrzałem i o cywilach zabijanych masowo, o czym świadczyli neutralni obserwatorzy. Zauważył, że w mowie Hitlera próżno szukać choćby próby naprawienia tej „ciężkiej zbrodni przeciw ludzkości”. Państwo polskie i jego przywódcy zostali w niej obrzuceni obelgami, a o przyszłości zajętych ziem miały decydować wyłącznie Niemcy i Rosja. Propozycje Hitlera opierały się więc na uznaniu jego podbojów i jego prawa do robienia z podbitymi, co zechce. Wielka Brytania nie mogła przyjąć takiej podstawy, nie tracąc honoru.
Zapewnień składanych sąsiadom Rzeszy premier nie komentował, bo ich wartość można było ocenić, porównując je z zapewnieniami z lat 1935, 1936 i 1938, że Niemcy nie przyłączą Austrii, nie napadną na Czechosłowację i po Sudetach nie zgłoszą już żadnych roszczeń. Wskazał też na sprzeczność w samej ideologii Hitlera: wcielenie do Rzeszy milionów Polaków i Czechów i pakt z ZSRR po latach gwałtownego potępiania bolszewizmu. „Prawda jest taka, że po naszych doświadczeniach nie można już polegać na niepopartym słowie obecnego rządu niemieckiego”. Gdy padły te słowa, szkocki poseł John McGovern zawołał z sali: „Ani na słowo Rosji”.
Chamberlain zapewnił, że Wielka Brytania nie prowadzi wojny z mściwych pobudek, nie dąży do żadnych korzyści i nie chce odbierać Niemcom należnego im miejsca w Europie. Celem miał być „prawdziwy i trwały pokój, a nie niespokojny rozejm przerywany ciągłymi alarmami i powtarzającymi się groźbami”, a na jego drodze stoi rząd niemiecki i tylko on. Swoje stanowisko podsumował w kilku punktach. Hitler odrzucał wszelkie propozycje pokojowe, dopóki nie zmiażdżył Polski, tak jak wcześniej Czechosłowacji. Jego propozycje są „mgliste i niepewne” i nie zawierają żadnej sugestii naprawienia krzywd wyrządzonych Czechosłowacji i Polsce. Ale nawet gdyby je uściślił, trzeba by zapytać, jakimi praktycznymi środkami Niemcy przekonają świat, że agresja ustanie, a zobowiązania będą dotrzymane. Dlatego „muszą nastąpić czyny, a nie same słowa”, zanim Wielka Brytania i Francja przestaną prowadzić wojnę z całych sił. Zakończył: albo rząd niemiecki przekonująco dowiedzie szczerości swego pragnienia pokoju konkretnymi czynami i skutecznymi gwarancjami, albo „musimy wytrwać w naszym obowiązku do końca. Wybór należy do Niemiec”.
Debata w Izbie Gmin
Przywódca opozycji laburzystowskiej Clement Attlee poparł premiera bez zastrzeżeń. Propozycje Hitlera, mówił, składa człowiek, którego słowo jest „zupełnie bezwartościowe”, po brutalnej i niesprowokowanej agresji, a ich podstawą jest uznanie skutków tej agresji. „Każe się nam puścić płazem zbrodnię i zaufać zbrodniarzowi”. Rezygnacja z agresji nie jest warunkiem pokoju do negocjacji, lecz warunkiem wstępnym. Lider liberałów Archibald Sinclair dodał, że skoro dążenie do podbojów tkwi w samej istocie hitleryzmu, hitleryzm musi zostać zniszczony.
Głosy odmienne były nieliczne. Weteran pacyfizmu, były przywódca Partii Pracy George Lansbury, mówił, że ludzie w tramwajach i pociągach pytają, gdzie ta walka z agresją ma się skończyć: czy Wielka Brytania zamierza powstrzymać Japonię w Chinach, przywrócić Albanię, jak traktuje radziecką inwazję na Polskę i przekazanie Wilna Litwie. Lewicowy polityk wykluczony w 1939 roku z Partii Pracy, Stafford Cripps uznał ofertę za niemożliwą do przyjęcia, ale przekonywał, że rząd powinien w jasnych słowach ogłosić własne cele wojenne. Konserwatysta Leo Amery odpowiadał mu, że konferencja nic nie da, dopóki niepokonane Niemcy nie mają powodu wypuścić z rąk podbitych krajów, a jego kolega partyjny Victor Raikes ostrzegał, że za dużo mówi się o pokoju, a za mało o zwycięstwie. Debata potwierdziła, że za odmową stoi niemal cały parlament, tak jak tydzień wcześniej, gdy apel Davida Lloyda George’a o rozważenie warunków pokojowych spotkał się z krytyką z niemal wszystkich stron.
Roosevelt nie chce pośredniczyć
Berlin od początku liczył, że jego ofertę podejmie któreś z wielkich państw neutralnych, przede wszystkim Stany Zjednoczone. Wieczorem 6 października szef wydziału prasowego niemieckiego MSZ zapewniał korespondentów, że Niemcy z pewnością przyjęłyby propozycję rozejmu ze strony prezydenta Franklina Delano Roosevelta. Wieczorem 12 października szef prasowy Rzeszy Otto Dietrich nazwał mowę Chamberlaina „wyrachowaną zniewagą” narodu niemieckiego i dał do zrozumienia, że „rozlewowi krwi” może zapobiec już tylko mediacja kraju neutralnego, w którą Stany Zjednoczone świetnie by się wpisywały. Gdy zagraniczna prasa odczytała to jako apel do Roosevelta, agencja DNB następnego dnia oświadczyła, że żadnego apelu nie było, a słowa Dietricha były prywatną rozmową, źle zrozumianą.
O amerykańską inicjatywę prosili też zagrożeni neutralni. 2 października rumuński minister spraw zagranicznych Grigore Gafencu pytał, czy prezydent rozważa akcję pokojową. Sekretarz stanu Cordell Hull odpowiedział, że żadna ze stron wojujących nie wyraziła takiego życzenia i żadne kroki nie są planowane. 7 października król Belgów Leopold III przekazał przez ambasadora USA w Brukseli Josepha Daviesa prośbę, by Roosevelt, „jedyny człowiek na świecie”, który może zapobiec katastrofie, podjął nową próbę. Podobnie mówił minister spraw zagranicznych Finlandii, kraju, któremu właśnie zaczęły grozić radzieckie żądania. W Niemczech krążył tymczasem amerykański przedsiębiorca naftowy William Rhodes Davis, który według informacji poselstwa USA w Bernie przedstawiał się Göringowi jako człowiek prezydenta i rozmawiał z nim o amerykańskiej mediacji.
Roosevelt nie zamierzał dać się w to wciągnąć. Odmowa Londynu i Paryża była jednoznaczna, a mediacja na warunkach Hitlera oznaczałaby nacisk na sprzymierzonych, by pogodzili się z rozbiorem Polski. Prezydent był też zajęty własną walką: w Kongresie trwała debata nad zniesieniem embarga na broń, które przez ustawy o neutralności utrudniało zakupy Wielkiej Brytanii i Francji. 19 października odpisał królowi Belgów, że codziennie szuka okazji do kroku, który prowadziłby do pokoju, ale skoro działania wojenne już trwają, Stany Zjednoczone mogą wystąpić dopiero wtedy, gdy stanie się „aż nadto jasne”, że wskazana przez nie droga naprawdę prowadzi do pokoju. Gdy kilka dni później szef zagranicznej spółki koncernu General Motors James Mooney przywiózł z Berlina od Göringa propozycję tajnego spotkania przedstawicieli Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji w kraju neutralnym, Hull polecił ambasadorowi w Paryżu, by nie popierał jej wobec Francuzów.
Odpowiedź Berlina
Hitler nie czekał na odpowiedzi z założonymi rękami. 9 października, zanim jeszcze przemówił Daladier, podpisał dyrektywę nr 6, nakazującą przygotować natarcie na zachodzie przez Belgię, Holandię i Luksemburg. 10 października w Berlinie otworzył wojenną zbiórkę Pomocy Zimowej przemówieniem, w którym powtórzył, że Niemcy chcą pokoju, ale jeśli go nie dostaną, są gotowe walczyć. 13 października oficjalne oświadczenie niemieckie, odczytane zagranicznym dziennikarzom w MSZ, głosiło, że Chamberlain odtrącił wyciągniętą rękę i świadomie wybrał wojnę. Amerykański chargé d’affaires w Berlinie donosił później, że Hitler, w dniach mowy w Reichstagu podobno skłonny do rozmów, po wystąpieniach Daladiera i Chamberlaina wyraźnie się zatwardził.
Ofertę Hitlera poparł jedynie Związek Radziecki. 9 października „Izwiestija” w artykule wstępnym „Pokój czy wojna?” uznały ją za „realną i praktyczną podstawę” rokowań i oskarżyły „klasy panujące” Anglii i Francji, że pod hasłem zniszczenia hitleryzmu bronią swojej światowej hegemonii.
Znaczenie
Odpowiedzi z 10 i 12 października zamknęły jedyną poważniejszą publiczną próbę zakończenia wojny po upadku Polski. Sprzymierzeni nie ogłosili szczegółowych celów wojennych, ale ustalili zasadę, od której nie odstąpili: pokój nie może zaczynać się od uznania podboju, a obietnicom Hitlera nie wolno wierzyć. Zarazem ani Wielka Brytania, ani Francja nie zamierzały zrobić niczego, by tę zasadę wcielić w życie na lądzie. Właśnie zakończyło się przerzucanie Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego nad granicę belgijską, a armia francuska cofała się za linię Maginota. Zaczynała się na dobre dziwna wojna.
Kontakty za kulisami trwały jeszcze przez kilka tygodni. Göring sondował Londyn przez Dahlerusa i innych pośredników, a 7 listopada król Belgów i królowa Holandii zaoferowali obu stronom swoje dobre usługi. 31 października przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych Wiaczesław Mołotow oświadczył przed Radą Najwyższą ZSRR, że prowadzenie wojny o „zniszczenie hitleryzmu” jest nie tylko bezsensowne, ale i zbrodnicze. Brytyjskie kontakty z rzekomą opozycją wojskową w Niemczech zakończyły się 9 listopada incydentem w Venlo, gdy SD porwała na granicy holenderskiej dwóch oficerów brytyjskiego wywiadu. Tymczasem Hitler raz po raz wyznaczał termin ataku na zachodzie, a generałowie i pogoda raz po raz go odsuwali.
Natarcie ruszyło 10 maja 1940 roku. Tego samego dnia Chamberlain ustąpił miejsca Churchillowi, a Daladier nie był już premierem od marca. Po klęsce Francji, 19 lipca 1940 roku, Hitler jeszcze raz zaapelował w Reichstagu do „rozsądku” Brytyjczyków. Tym razem odpowiedź przyszła w ciągu godziny przez radio, a kilka dni później formalnie odrzucił ją Halifax. Zasada z października 1939 roku, że z Hitlerem nie zawiera się pokoju na jego warunkach, przetrwała do końca wojny i w 1943 roku w Casablance przybrała postać żądania bezwarunkowej kapitulacji.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 14 października 1939 · AtlantykZatopienie HMS Royal OakW nocy z 13 na 14 października 1939 U-47 Günthera Priena wdarł się do Scapa Flow i zatopił pancernik „Royal Oak”. Zginęło 833 lub 835 marynarzy.
- 9 października 1939 · AtlantykZajęcie City of Flint9 października 1939 „Deutschland” zajął amerykański frachtowiec City of Flint. Niemiecka załoga pryzowa wiodła go przez Tromsø i Murmańsk, a USA protestowały.
- 9 października 1939 · Front zachodniDyrektywa Fall Gelb9 października 1939 Hitler podpisał dyrektywę nr 6. Wehrmacht miał jak najszybciej uderzyć przez Luksemburg, Belgię i Holandię. Generałowie byli przeciw.
- 8 października 1939 · Daleki WschódChińskie zwycięstwo pod Changsha8 października 1939 japońska 11 Armia wróciła za rzekę Xinqiang, skąd ruszyła na Changsha. Chiny ogłosiły wielkie zwycięstwo, Japonia planowy powrót.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 6 października 1939 · DyplomacjaHitler proponuje pokój6 października 1939 Hitler zaproponował w Reichstagu konferencję pokojową. Warunkiem było uznanie podboju Polski, której los mieli rozstrzygnąć Niemcy i ZSRR.
- 3 września 1939 · DyplomacjaWielka Brytania i Francja wypowiadają wojnę Niemcom3 września 1939 Wielka Brytania o 11.00, a Francja o 17.00 znalazły się w stanie wojny z Niemcami. Warszawa wiwatowała, ale realna pomoc nie nadeszła.
- 25 sierpnia 1939 · DyplomacjaPolsko-brytyjski układ sojuszniczy25 sierpnia 1939 Raczyński i Halifax podpisali w Londynie układ o wzajemnej pomocy. Tajny protokół stanowił, że „mocarstwem europejskim” są Niemcy.
- 18 marca 1940 · DyplomacjaSpotkanie Hitlera i Mussoliniego na przełęczy Brenner18 marca 1940 Hitler i Mussolini spotkali się w pociągu na przełęczy Brenner. Duce zapewnił, że Włochy przystąpią do wojny, ale sam wybierze chwilę.