TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Mołotow w Londynie

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
20 maja 1942
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, ZSRR, Wiaczesław Mołotow, Polska

20 maja 1942 roku na lotnisku wojskowym Tealing koło Dundee w Szkocji wylądował radziecki czterosilnikowy bombowiec dalekiego zasięgu. Na pokładzie był ludowy komisarz spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesław Mołotow, najbliższy współpracownik Józefa Stalina, który po raz pierwszy od wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej przyleciał do państwa zachodniego. Ze Szkocji pojechał pociągiem do Londynu; według oświadczenia Anthony’ego Edena w Izbie Gmin przybył do stolicy 21 maja i tego samego dnia rozpoczęły się rozmowy. Miały dać dwie rzeczy, na których Moskwie zależało najbardziej: formalny traktat z Wielką Brytanią, który uznałby granice ZSRR z czerwca 1941 roku, oraz obietnicę drugiego frontu w Europie jeszcze w 1942 roku. Pierwszy cel okazał się nieosiągalny i po trzech dniach sporów rozmowy znalazły się w impasie, z którego wyprowadziła je dopiero propozycja Edena z 23 maja.

Spór o granice od grudnia 1941 roku

Wielka Brytania i ZSRR były sojusznikami od układu z 12 lipca 1941 roku, który zobowiązywał je do wzajemnej pomocy i wykluczał odrębny pokój. Był to jednak krótki dokument wojenny, a Stalin chciał więcej. Gdy w grudniu 1941 roku, w dniach radzieckiej kontrofensywy pod Moskwą, do stolicy ZSRR przyjechał Eden, Stalin przedstawił mu projekt dwóch traktatów, sojuszniczego i powojennego, a do drugiego tajny protokół o przyszłym kształcie Europy. Wielka Brytania miała w nim uznać zachodnie granice ZSRR z 22 czerwca 1941 roku: przyłączenie Litwy, Łotwy i Estonii, granicę z Finlandią po wojnie zimowej, zabraną Rumunii Besarabię i, z niewielkimi poprawkami, granicę z Polską zbliżoną do linii Curzona, czyli w praktyce zdobycze lat 1939–1940, uzyskane w czasie obowiązywania paktu Ribbentrop–Mołotow. Eden odpowiedział, że nie może przyjąć takich zobowiązań bez konsultacji z rządem w Londynie, z dominiami i ze Stanami Zjednoczonymi.

Przez następne miesiące stanowisko brytyjskie się zmieniało. Winston Churchill, który w styczniu 1942 roku z Waszyngtonu pisał Edenowi, że radzieckie żądania wobec Finlandii, państw bałtyckich i Rumunii są sprzeczne z Kartą atlantycką, w marcu doszedł do wniosku, że wobec rosnącego ciężaru wojny zasad Karty nie należy tłumaczyć tak, by odmawiały Rosji granic, które zajmowała w chwili niemieckiej napaści. Gabinet był gotów uznać przyłączenie państw bałtyckich, pod warunkiem że ich mieszkańcy, którzy nie chcą żyć pod rządami radzieckimi, będą mogli wyjechać ze swoim majątkiem. Taką klauzulę podsunęli Brytyjczykom Amerykanie. Polskich ziem Londyn nie zamierzał natomiast oddawać: łączył go z Polską układ sojuszniczy z 25 sierpnia 1939 roku.

Najsilniejszy sprzeciw szedł z Waszyngtonu. Sekretarz stanu Cordell Hull już w lutym 1942 roku ostrzegał prezydenta Franklina Delano Roosevelta, że układ z postanowieniami terytorialnymi podważyłby Kartę atlantycką i cały program Narodów Zjednoczonych. Roosevelt chciał odłożyć wszystkie sprawy granic do konferencji pokojowej i mówił o tym ambasadorowi radzieckiemu Maksimowi Litwinowowi. Stanowisko polskie było jednoznaczne. Premier i Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski, który w marcu 1942 roku rozmawiał w Waszyngtonie z Rooseveltem, przekonywał Brytyjczyków i Amerykanów, że uznanie aneksji państw bałtyckich byłoby precedensem dla wschodnich ziem Polski. Sprawa dotyczyła Polski także bezpośrednio: uznanie radzieckiej Litwy oznaczałoby uznanie, że do ZSRR należy także Wilno, przekazane Litwinom przez Moskwę jesienią 1939 roku. Rząd polski pamiętał też, że Stalin, mimo deklaracji z 4 grudnia 1941 roku, nie zrezygnował z ziem zajętych po 17 września 1939 roku.

Eden zaprosił Mołotowa do Londynu jeszcze w Moskwie. W kwietniu zaproszenie do Waszyngtonu wystosował Roosevelt. Wyjazd się opóźniał. 7 maja Eden powiedział amerykańskiemu ambasadorowi Johnowi Winantowi, że Mołotow odłożył podróż, a przyczyną było jego zdaniem brytyjskie naleganie na klauzulę o prawie mieszkańców do wyjazdu i inne poprawki w radzieckim tekście.

Lot nad wojenną Europą

Mołotow poleciał w końcu nocą z 19 na 20 maja bombowcem TB-7, oznaczanym później jako Pe-8. Samolot prowadził Endel Puusepp, lotnik estońskiego pochodzenia, który w sierpniu 1941 roku brał udział w nalocie na Berlin, a teraz zastąpił pilota wyznaczonego pierwotnie do lotu, zabitego w katastrofie w Anglii pod koniec kwietnia. Trasa wiodła nad okupowaną przez Niemców północną Europą i Morzem Północnym. Lot na dużej wysokości, w ciasnym kadłubie bombowca, trwał wiele godzin. Podróż objęto ścisłą tajemnicą: Mołotow prosił, by ani Brytyjczycy, ani Amerykanie nie ogłaszali jego wizyty, dopóki przez Londyn i Waszyngton nie wróci do Moskwy, a Stalin to życzenie poparł.

Gościa ulokowano w Chequers, wiejskiej rezydencji premiera w Buckinghamshire. Churchill wspominał później nieufność radzieckiej delegacji: jej członkowie zażądali kluczy do sypialni, a obsługa rezydencji znalazła pod poduszką Mołotowa pistolet. Do rozmów delegacja dojeżdżała do Londynu. Po stronie radzieckiej uczestniczył w nich ambasador w Londynie Iwan Majski, po brytyjskiej oprócz Churchilla i Edena m.in. wicepremier Clement Attlee i stały podsekretarz w Foreign Office Alexander Cadogan.

21 maja: dwa żądania Mołotowa

Od pierwszego spotkania Mołotow mówił o dwóch sprawach: o traktacie i o drugim froncie. 21 maja przed południem odbyła się krótka wstępna rozmowa, którą Eden opisał Winantowi jako „łatwą i przyjazną”, na popołudnie zaplanowano drugą. Ton był uprzejmy, ale stanowisko radzieckie się nie zmieniło. Mołotow nadal żądał uznania przyłączenia państw bałtyckich i granicy z Finlandią z 1940 roku. Eden tłumaczył mu stanowisko amerykańskie i zależność Wielkiej Brytanii od Stanów Zjednoczonych, przekonując, że trzy mocarstwa powinny działać razem. Mołotow odpowiadał, że w Rosji również istnieje opinia publiczna, z którą rząd musi się liczyć.

Kolejne posiedzenia, w których brali udział Churchill i Eden, odsłoniły trzy główne punkty sporu. Strona radziecka chciała wpisać do traktatu sformułowanie dotyczące Polski, którego Eden nie przyjął, bo kłóciło się z brytyjskimi zobowiązaniami wobec rządu polskiego. Mołotow całkowicie odrzucił klauzulę chroniącą osoby i majątek mieszkańców państw bałtyckich i pozwalającą im na emigrację. Zażądał też tajnego porozumienia, w którym Wielka Brytania poparłaby radzieckie roszczenia wobec Finlandii i Rumunii, a więc w sprawie granicy fińskiej i Besarabii. Churchill nie mógł, a w sprawie Polski nie chciał tych żądań przyjąć. Sam był gotów na ustępstwa w sprawie państw bałtyckich, ale nie za cenę zerwania ze Stanami Zjednoczonymi i z rządem polskim. Rozmowy utknęły.

Równolegle Mołotow naciskał na desant w zachodniej Europie, który ściągnąłby z frontu wschodniego znaczną część sił niemieckich. Brytyjczycy mówili mu, że w tej sprawie Londyn i Waszyngton działają wspólnie, ale wiążących zobowiązań na 1942 rok nie dali. Według relacji Winanta Rosjanie uważali, że Churchill i Eden są ich prośbom przychylni, a hamuje je szef Imperialnego Sztabu Generalnego gen. Alan Brooke. Mołotow zaznaczał, że chodzi mu o front w Europie Zachodniej, a nie o udział ZSRR w wojnie z Japonią.

23 maja: traktat bez granic

Do południa 23 maja obie strony doszły do wniosku, że porozumienie jest mało prawdopodobne. Delegacja radziecka mówiła, że rozmowy i tak przyniosły pożytek, nawet jeśli traktatu nie będzie. Wtedy Eden zaproponował zupełnie inny dokument: zamiast układu, który rozstrzygałby granice, dwudziestoletni traktat sojuszniczy w ogóle o nich niemówiący. Pierwsza część miała potwierdzić sojusz wojenny z lipca 1941 roku i zakaz odrębnego pokoju, druga zobowiązywać oba państwa do wzajemnej pomocy przeciw ponownej agresji Niemiec i ich sojuszników oraz do powojennej współpracy, przy wyrzeczeniu się zdobyczy terytorialnych i ingerencji w wewnętrzne sprawy innych państw. Projekt powstał przy udziale Winanta, który szukał formuły do przyjęcia dla Moskwy i zarazem wolnej od postanowień granicznych, czego chciał Waszyngton.

Po południu Rosjanie zaczęli się cofać. Wycofali żądania dotyczące Polski, zgodzili się na klauzulę o prawie do wyjazdu, ale tylko dla mniejszości narodowych, a więc na przykład Polaków z Litwy, i zrezygnowali z tajnego porozumienia, prosząc w zamian o zapis o szczególnych interesach ZSRR w Finlandii i Rumunii. Mołotow zasięgnął zdania Stalina. Według opublikowanej po latach korespondencji radzieckiej w depeszy do Moskwy ocenił projekt Edena jako „pustą deklarację”, której ZSRR nie potrzebuje. Stalin odpowiedział 24 maja inaczej: nie uważa projektu za pustą deklarację, lecz za ważny dokument; brakuje w nim sprawy bezpieczeństwa granic, ale to „może nie jest źle”, bo zostawia Moskwie wolne ręce, a o granicach i tak rozstrzygnie siła.

Wieczorem 24 maja Winant spotkał się z Mołotowem i Majskim w ambasadzie radzieckiej. Powiedział im otwarcie, że zarówno Roosevelt, jak i Hull są zdecydowanie przeciwni traktatowi brytyjsko-radzieckiemu z postanowieniami granicznymi. Mołotow odpowiedział, że stanowisko prezydenta wymaga poważnego rozważenia, i zapytał, czy Winant zna projekt Edena. Jeszcze tego samego wieczoru poprosił Edena o spotkanie, a 25 maja rano omawiał z nim tekst. Powiedział, że wypowiedzi Churchilla, Edena i Winanta przekonały go, iż traktat graniczny wywołałby poważny sprzeciw w Stanach Zjednoczonych, i że zarekomendował Moskwie zawarcie układu na podstawie projektu brytyjskiego.

Słabnąca pozycja Moskwy?

Zwrot Mołotowa bywa łączony z pogarszającą się sytuacją na froncie wschodnim. Rzeczywiście w tych samych dniach Armia Czerwona poniosła dwie ciężkie klęski. Na Półwyspie Kerczeńskim ofensywa Mansteina rozbiła Front Krymski, którego resztki do 20 maja zostały zniszczone albo ewakuowane przez cieśninę. Pod Charkowem kontrofensywa Kleista od 17 maja odcinała wojska radzieckie w wysuniętym na zachód łuku pod Barwienkowem; 23 maja kleszcze niemieckie się zamknęły. Historycy, którzy korzystali z korespondencji między Moskwą a Londynem, wskazują jednak przede wszystkim na dwie przyczyny: twardy sprzeciw amerykański, z którym Kreml musiał się liczyć, bo potrzebował dostaw i drugiego frontu, oraz rachunek samego Stalina, że traktat bez granic nic go nie kosztuje i niczego mu nie zamyka. Klęski frontowe mogły przyspieszyć decyzję, bo jeszcze bardziej uwydatniły wagę pomocy zachodniej, ale depesza Stalina mówi raczej o pewności siebie niż o słabości.

Miejsce w wojnie

Wieczorem 25 maja zmiana stanowiska była przesądzona. Po drobnych poprawkach strony radzieckiej, które podkreślały sojuszniczy charakter układu, Eden i Mołotow podpisali 26 maja w Londynie dwudziestoletni traktat sojuszniczy bez postanowień terytorialnych, a następnego dnia Mołotow poleciał do Waszyngtonu. Dla rządu polskiego wynik rozmów był ulgą: Wielka Brytania nie uznała ani aneksji państw bałtyckich, ani radzieckich nabytków kosztem Polski i Rumunii.

Spór nie został jednak rozstrzygnięty, tylko odłożony, i to na warunkach, które Stalin nazwał w depeszy wprost. O granicach ZSRR miało przesądzić położenie Armii Czerwonej pod koniec wojny. Na konferencji w Teheranie w 1943 roku Churchill i Roosevelt zgodzili się w zasadzie na linię Curzona jako wschodnią granicę Polski, a na konferencji jałtańskiej w lutym 1945 roku przypieczętowali to, gdy Armia Czerwona stała już nad Odrą. Litwa, Łotwa i Estonia pozostały w ZSRR aż do 1991 roku, choć Stany Zjednoczone i wiele innych państw nigdy formalnie nie uznały ich aneksji. Do 1991 roku częścią ZSRR była też Besarabia, jako trzon Mołdawskiej SRR. Majowe rozmowy w Londynie pokazały po raz pierwszy, że Zachód nie podpisze uznania granic wyznaczonych w porozumieniu z Hitlerem, ale też że nie ma środków, by Stalinowi te ziemie odebrać.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.