TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Śmierć Roosevelta

Kategoria:
Polityka
Data:
12 kwietnia 1945
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Franklin Delano Roosevelt, Harry Truman
Ostatnie zdjęcie prezydenta Franklina D. Roosevelta, wykonane w Warm Springs 11 kwietnia 1945, dzień przed jego śmiercią.
Ostatnie zdjęcie prezydenta Franklina D. Roosevelta, wykonane w Warm Springs 11 kwietnia 1945, dzień przed jego śmiercią.Autor: FDR Presidential Library & Museum · Public domain · Wikimedia Commons

12 kwietnia 1945 roku, wczesnym popołudniem, w niewielkim domu w Warm Springs w stanie Georgia prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt stracił przytomność podczas pozowania do portretu. Zmarł o 15.35 czasu miejscowego; lekarz rozpoznał rozległy wylew krwi do mózgu. Miał 63 lata i od niespełna trzech miesięcy sprawował urząd po raz czwarty. Tego samego wieczoru, o 19.09, w Sali Gabinetowej Białego Domu przysięgę prezydencką złożył dotychczasowy wiceprezydent Harry Truman.

Wiadomość zaskoczyła świat, choć ludzie z otoczenia prezydenta od miesięcy widzieli, że jest ciężko chory. Roosevelt kierował państwem od marca 1933 roku – przez kryzys gospodarczy, przez lata neutralności i przez wojnę, w której Stany Zjednoczone stały się główną siłą aliancką. Odszedł niespełna cztery tygodnie przed kapitulacją Niemiec i niespełna dwa tygodnie przed otwarciem w San Francisco konferencji, która miała powołać do życia Organizację Narodów Zjednoczonych – jego najważniejszy projekt na czas po wojnie.

Ostatnie miesiące chorego prezydenta

Stan zdrowia Roosevelta pogarszał się co najmniej od 1944 roku. W marcu tego roku kardiolog Howard Bruenn, który zbadał go w szpitalu marynarki wojennej w Bethesdzie, rozpoznał nadciśnienie, chorobę nadciśnieniową serca i niewydolność krążenia. Osobisty lekarz prezydenta, admirał Ross McIntire, zalecił mu ograniczenie pracy i codzienny odpoczynek, a w czasie kampanii wyborczej 1944 roku publicznie zapewniał, że prezydent jest w dobrej formie. Prawdy o chorobie nie znali ani wyborcy, ani – w pełni – najbliżsi współpracownicy. Historyk Robert Ferrell w książce „The Dying President” (1998) dowodził, że Roosevelt był już wtedy zbyt chory, by sprawować urząd, i że jego słabość odbiła się na decyzjach z lat 1944–1945; inni badacze oceniają to ostrożniej.

20 stycznia 1945 roku Roosevelt złożył przysięgę na czwartą kadencję w skromnej ceremonii na portyku Białego Domu, a dwa dni później wyruszył w daleką podróż: krążownikiem USS Quincy na Maltę, a stamtąd samolotem na Krym, na konferencję jałtańską ze Stalinem i Churchillem. Wrócił wyczerpany. 1 marca, zdając Kongresowi sprawozdanie z Jałty, po raz pierwszy przemawiał na siedząco i wspomniał publicznie o ciężarze metalowych szyn na nogach, które nosił od czasu choroby w 1921 roku. Obserwatorów uderzało, jak bardzo się postarzał, schudł i jak często tracił wątek.

29 marca prezydent wyjechał na odpoczynek do Warm Springs. Bywał tu od lat dwudziestych, gdy w ciepłych źródłach szukał ulgi po paraliżu; założył tu ośrodek rehabilitacji dla chorych na chorobę Heinego-Medina, a w 1932 roku zbudował skromny dom, nazywany „Małym Białym Domem” (Little White House). Miał nabrać sił przed podróżą do San Francisco, gdzie 25 kwietnia zaczynała się konferencja założycielska ONZ. Towarzyszyły mu dwie kuzynki, Laura Delano i Margaret „Daisy” Suckley, sekretarka Grace Tully, sekretarz William Hassett i doktor Bruenn. Pierwsza dama, Eleanor Roosevelt, została w Waszyngtonie.

Także w ostatnich dniach prezydent zajmował się wojną i polityką. Z Warm Springs prowadził korespondencję z Churchillem i Stalinem w napiętej sprawie rozmów w Bernie o kapitulacji wojsk niemieckich we Włoszech, które Moskwa uznała za próbę separatystycznego porozumienia za jej plecami. W depeszy do Churchilla, wysłanej 12 kwietnia, radził, by „minimalizować ogólny problem sowiecki”, bo takie spory pojawiają się codziennie i większość się wyjaśnia. Przygotowywał też przemówienie radiowe na Dzień Jeffersona, 13 kwietnia. Ostatnie zdanie tego tekstu, według tradycji dopisane jego ręką, brzmiało: „Jedyną granicą urzeczywistnienia naszego jutra będą nasze dzisiejsze wątpliwości. Idźmy naprzód z silną i czynną wiarą”. Przemówienie nigdy nie zostało wygłoszone.

Popołudnie 12 kwietnia

Rano 12 kwietnia Roosevelt czuł się, według relacji otoczenia, nie najgorzej, choć skarżył się na lekki ból głowy i sztywność karku. Około południa siedział w fotelu przy kominku w salonie, przeglądał dokumenty i pocztę dostarczoną z Waszyngtonu, a jednocześnie pozował do akwareli. Portret malowała urodzona w Rosji amerykańska portrecistka Elizabeth Shoumatoff, którą sprowadziła do Warm Springs jej przyjaciółka, Lucy Mercer Rutherfurd. Pani Rutherfurd była w latach 1914–1918 sekretarką Eleanor Roosevelt i – jak ustalili biografowie – kochanką Franklina; po odkryciu romansu w 1918 roku obiecał żonie zerwać tę znajomość, lecz w ostatnich latach życia znów się z nią spotykał, czasem z pomocą córki Anny. W kwietniu 1945 roku przyjechała z Aiken w Karolinie Południowej i była w salonie, gdy prezydent pozował.

Około 13.15 Roosevelt podniósł rękę do skroni i powiedział: „Strasznie boli mnie głowa” (I have a terrific headache). Zaraz potem osunął się w fotelu i stracił przytomność. Przeniesiono go do sypialni. Doktor Bruenn rozpoznał krwotok mózgowy; ciśnienie krwi było, według jego późniejszej relacji, skrajnie wysokie. Z Atlanty wezwano telefonicznie dodatkowego lekarza, ale nie było już czego ratować. O 15.35 Bruenn stwierdził zgon. Niedokończony portret Shoumatoff – tzw. „Unfinished Portrait” – wisi dziś w Warm Springs, a jego dokończoną kopię malarka wykonała później dla Białego Domu.

Elizabeth Shoumatoff i Lucy Rutherfurd wyjechały z Warm Springs, zanim przybyła rodzina. Obecność malarki wyszła na jaw i musiała ona odpowiadać na pytania dziennikarzy, ale udział Lucy Rutherfurd w ostatnim dniu prezydenta otoczenie przemilczało. Eleanor Roosevelt dowiedziała się o nim w Warm Springs od Laury Delano. Szersza opinia publiczna poznała tę historię dopiero w 1966 roku, z wspomnień byłego współpracownika prezydenta Jonathana Danielsa. Wszystko to są szczegóły drugorzędne wobec znaczenia tego dnia, ale należą do historii jego śmierci i przez dziesięciolecia narosło wokół nich wiele plotek.

„Prezydent nie żyje”

W Waszyngtonie Eleanor Roosevelt była na spotkaniu dobroczynnym w klubie Sulgrave, gdy wezwano ją pilnie do Białego Domu; tam rzecznik prasowy prezydenta Stephen Early i lekarz McIntire powiedzieli jej, że mąż nie żyje. Około piątej po południu Early telefonicznie wezwał do Białego Domu wiceprezydenta. Truman, który zgodnie z obowiązkami przewodniczył tego dnia obradom Senatu, właśnie zamknął posiedzenie i zaszedł do gabinetu spikera Izby Reprezentantów Sama Rayburna na popołudniowego drinka. Pojechał do Białego Domu, sądząc – jak wspominał – że prezydent wrócił niespodziewanie z Georgii i chce się z nim widzieć.

Na piętrze, w prywatnych pokojach, Eleanor Roosevelt położyła mu rękę na ramieniu i powiedziała: „Harry, prezydent nie żyje”. Gdy Truman zapytał, czy może coś dla niej zrobić, odpowiedziała pytaniem, które przeszło do historii: „Czy my możemy coś zrobić dla pana? To pan ma teraz kłopot”. Krótko przed szóstą po południu czasu waszyngtońskiego Early przekazał wiadomość agencjom prasowym. Przerwano audycje radiowe, a w ciągu kilkudziesięciu minut wiadomość obiegła kraj i świat.

Ściągnięto członków gabinetu, przywódców Kongresu i prezesa Sądu Najwyższego Harlana Fiske’a Stone’a. Długo szukano Biblii. O 19.09 w Sali Gabinetowej, pod portretem Woodrowa Wilsona, Truman złożył przysięgę; obok stały żona Bess i córka Margaret. Ceremonia trwała około minuty. Zaraz potem nowy prezydent zebrał gabinet i podjął pierwszą decyzję: na pytanie sekretarza stanu Edwarda Stettiniusa odpowiedział, że konferencja w San Francisco odbędzie się zgodnie z planem, 25 kwietnia. Po posiedzeniu sekretarz wojny Henry Stimson został na chwilę i powiedział mu, że trwają prace nad nowym materiałem wybuchowym o niewiarygodnej sile niszczącej. Szczegóły projektu Manhattan Truman poznał dopiero na naradzie ze Stimsonem i gen. Leslie Grovesem 25 kwietnia.

Truman był wiceprezydentem przez 82 dni. Według jego relacji i ustaleń biografów spotkał się w tym czasie z Rooseveltem w cztery oczy zaledwie dwa razy i nie był wtajemniczany w najważniejsze sprawy wojny i dyplomacji. Nazajutrz, 13 kwietnia, powiedział dziennikarzom na Kapitolu: „Nie wiem, czy wam, chłopcy, spadła kiedyś na głowę fura siana, ale kiedy wczoraj powiedziano mi, co się stało, poczułem się tak, jakby spadły na mnie księżyc, gwiazdy i wszystkie planety”. Poprosił ich, by się za niego modlili.

Pociąg żałobny i pogrzeb

Ze względu na wojnę zrezygnowano z pełnego państwowego pogrzebu z wystawieniem trumny na Kapitolu. Rankiem 13 kwietnia trumnę okrytą flagą przewieziono na stację w Warm Springs, wzdłuż drogi, na której stali żołnierze z pobliskiego Fort Benning i pacjenci ośrodka rehabilitacji. Zdjęcie czarnoskórego podoficera marynarki Grahama Jacksona, który ze łzami w oczach grał na akordeonie „Goin’ Home”, opublikowane przez magazyn „Life”, stało się jednym z najbardziej znanych obrazów tych dni. Pociąg z trumną, rodziną i współpracownikami prezydenta ruszył do Waszyngtonu. Na trasie przez Georgię, obie Karoliny i Wirginię, także nocą, przy torach stały – według prasy – setki tysięcy ludzi.

14 kwietnia rano pociąg przyjechał na Union Station w Waszyngtonie. Kondukt z trumną na lawecie artyleryjskiej przejechał ulicami do Białego Domu, obserwowany przez tłumy, nad którymi przeleciały samoloty. Po południu w Sali Wschodniej odbyło się skromne nabożeństwo z udziałem rodziny, prezydenta Trumana, członków rządu, Kongresu, dyplomatów i wojskowych. Wieczorem pociąg ruszył na północ, do Hyde Parku nad rzeką Hudson. 15 kwietnia, w niedzielę, Franklina Delano Roosevelta pochowano zgodnie z jego wolą w ogrodzie różanym rodzinnej posiadłości Springwood, przy salwach honorowych kadetów z West Point. W całych Stanach ogłoszono 30-dniową żałobę; przypadło na nią zakończenie wojny w Europie, a Truman zadedykował Dzień Zwycięstwa pamięci zmarłego.

Reakcje na świecie

W Wielkiej Brytanii wiadomość dotarła w nocy z 12 na 13 kwietnia. Winston Churchill, który w czasie wojny spotkał się z Rooseveltem kilka razy i wymienił z nim prawie dwa tysiące listów i depesz, pisał później, że poczuł się, jakby otrzymał cios. Rozważał lot na pogrzeb, ale ostatecznie został w kraju; do Waszyngtonu poleciał minister spraw zagranicznych Anthony Eden, który następnie udał się do San Francisco. 17 kwietnia w katedrze św. Pawła odprawiono nabożeństwo żałobne, a Churchill wygłosił w Izbie Gmin mowę pożegnalną, w której nazwał zmarłego największym amerykańskim przyjacielem, jakiego Brytyjczycy kiedykolwiek mieli, i największym obrońcą wolności, który przyniósł pomoc z Nowego Świata Staremu.

W Moskwie flagi opuszczono do połowy masztu, a „Prawda” ukazała się z portretem Roosevelta w czarnej ramce. Ambasador USA Averell Harriman, który wieczorem 13 kwietnia odwiedził Józefa Stalina, relacjonował, że radziecki przywódca długo w milczeniu trzymał jego dłoń i wypytywał o okoliczności śmierci. Na prośbę Harrimana Stalin zgodził się – jako gest wobec nowego prezydenta – wysłać na konferencję w San Francisco ministra spraw zagranicznych Wiaczesława Mołotowa, czego wcześniej odmawiał.

W Berlinie wiadomość przyjęto z nadzieją oderwaną od rzeczywistości. Minister propagandy Joseph Goebbels, który późnym wieczorem wrócił z wizyty w sztabie 9 Armii nad Odrą, miał – według dziennika ministra finansów Johanna Ludwiga Schwerina von Krosigka, przytoczonego przez historyka Hugh Trevor-Ropera – zadzwonić do Hitlera ze słowami: „Mój Führerze, gratuluję! Roosevelt nie żyje. W gwiazdach zapisano, że druga połowa kwietnia będzie dla nas punktem zwrotnym. Dziś jest piątek, 13 kwietnia. To jest punkt zwrotny!”. W bunkrze pod Kancelarią Rzeszy odżyła analogia z wojny siedmioletniej: śmierć carycy Elżbiety w 1762 roku, która ocaliła Fryderyka Wielkiego przed klęską („cud domu brandenburskiego”). Adolf Hitler w odezwie do żołnierzy frontu wschodniego z 16 kwietnia nazwał zmarłego „największym zbrodniarzem wojennym wszech czasów”. Euforia trwała krótko – śmierć Roosevelta nie zmieniła niczego w położeniu wojsk ani w polityce aliantów.

Inaczej zareagowało Tokio. Premier Kantarō Suzuki, który objął urząd 7 kwietnia, w wypowiedzi dla agencji Dōmei wyraził – jak przekazały agencje zagraniczne – „głębokie współczucie” Amerykanom z powodu straty przywódcy, któremu przypisał ich obecną przewagę. Słowa te kontrastowały zarówno z tonem Goebbelsa, jak i z japońską propagandą.

Wśród Polaków na emigracji wiadomość wywołała mieszane uczucia. Roosevelt był przywódcą mocarstwa, od którego rząd RP w Londynie oczekiwał wsparcia, ale zarazem jednym z autorów postanowień jałtańskich o granicy wschodniej i o rządzie Polski, które rząd Tomasza Arciszewskiego uznał za sprzeczne z prawem i interesem Polski. W chwili śmierci prezydenta od dwóch tygodni w rękach NKWD było szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, aresztowanych podstępnie 27–28 marca i wywiezionych do Moskwy.

Na frontach wiadomość przychodziła w różnych chwilach. Generałowie Dwight Eisenhower, Omar Bradley i George Patton, którzy tego dnia oglądali wyzwolony obóz w Ohrdrufie, usłyszeli ją przez radio w nocy w kwaterze Pattona. Żołnierze na Okinawie dowiedzieli się o niej 13 kwietnia rano, w środku ciężkich walk; na okrętach odprawiano nabożeństwa żałobne.

Dziedzictwo dwunastu lat

Roosevelt rządził dłużej niż jakikolwiek inny prezydent Stanów Zjednoczonych – 12 lat i 39 dni – i jako jedyny wygrał wybory cztery razy. Doświadczenie to sprawiło, że w 1951 roku ratyfikowano 22. poprawkę do konstytucji, ograniczającą prezydenturę do dwóch kadencji. Objął urząd w marcu 1933 roku, w najgłębszym punkcie wielkiego kryzysu, i odpowiedział na niego programem Nowego Ładu: reformą bankowości, robotami publicznymi, ubezpieczeniami społecznymi i ustawodawstwem pracy, które na trwałe zmieniły rolę państwa federalnego w amerykańskim życiu.

W polityce zagranicznej przeszedł drogę od ustaw o neutralności lat trzydziestych do roli przywódcy koalicji antyhitlerowskiej. Po klęsce Francji w 1940 roku przekonywał Amerykanów, że ich kraj musi stać się „arsenałem demokracji”, a ustawa lend-lease z marca 1941 roku otworzyła drogę do dostaw broni i materiałów dla Wielkiej Brytanii, ZSRR, Chin i innych państw walczących z Osią. W sierpniu 1941 roku wspólnie z Churchillem ogłosił Kartę Atlantycką, a po ataku na Pearl Harbor poprowadził kraj do wojny na dwóch oceanach, przyjmując zasadę „najpierw Niemcy”. To z jego inicjatywy 1 stycznia 1942 roku ogłoszono Deklarację Narodów Zjednoczonych, a w 1944 roku w Dumbarton Oaks przygotowano projekt nowej organizacji międzynarodowej. Konferencja w San Francisco, otwarta 25 kwietnia 1945 roku, uchwaliła 26 czerwca Kartę Narodów Zjednoczonych. Dzięki listowi Einsteina i decyzjom Roosevelta ruszył też program budowy bomby atomowej.

Jego dorobek ma też ciemne strony, które historycy wymieniają obok osiągnięć: internowanie ponad stu tysięcy Amerykanów i mieszkańców USA pochodzenia japońskiego na mocy rozporządzenia z lutego 1942 roku, ostrożność wobec żydowskich uchodźców i wiadomości o Zagładzie (Rada ds. Uchodźców Wojennych powstała dopiero w styczniu 1944 roku), wreszcie ustępstwa wobec Stalina w Teheranie i Jałcie, w tym w sprawie polskiej granicy i polskiego rządu. W Polsce to właśnie z Jałtą kojarzy się jego nazwisko najczęściej. Spór o to, czy zachodni alianci mogli – przy Armii Czerwonej stojącej w środku Europy – osiągnąć więcej, i czy choroba prezydenta wpłynęła na jego decyzje, trwa do dziś.

Co przyniosła zmiana w Białym Domu

Śmierć Roosevelta nie zmieniła przebiegu działań wojennych. W tym samym tygodniu Armia Czerwona zajęła Królewiec i kończyła walki o Wiedeń, wojska amerykańskie dochodziły do Łaby, a na Okinawie trwały ciężkie walki z Japończykami. Niemieckie nadzieje na rozpad koalicji okazały się złudne: nowy prezydent od pierwszego dnia zapewniał, że będzie kontynuował politykę poprzednika i doprowadzi wojnę do bezwarunkowej kapitulacji Niemiec i Japonii.

Zmieniło się jednak wiele w stylu i treści amerykańskiej polityki. Truman, polityk z Missouri bez doświadczenia w sprawach międzynarodowych, musiał w ciągu kilku tygodni zapoznać się z ustaleniami, które Roosevelt prowadził osobiście i często bez spisywania. Już 23 kwietnia w rozmowie z Mołotowem w Waszyngtonie ostro zarzucił Związkowi Radzieckiemu łamanie postanowień jałtańskich w sprawie Polski. To on ogłosił Amerykanom zwycięstwo w Europie, uczestniczył latem 1945 roku w konferencji w Poczdamie i podjął decyzję o użyciu bomby atomowej przeciwko Japonii. W kolejnych latach to jego administracja – nie Roosevelta – zmierzyła się z rozpadem wojennej koalicji i początkiem zimnej wojny.

Dla wielu współczesnych 12 kwietnia 1945 roku był końcem epoki. Z trzech przywódców Wielkiej Trójki, którzy w lutym rozmawiali w Jałcie o powojennym świecie, do końca wojny z Japonią przy władzy pozostał tylko Stalin: Roosevelt zmarł w kwietniu, a Churchill w lipcu przegrał wybory. Ład, który Roosevelt chciał zbudować na współpracy mocarstw w ramach ONZ, powstał – ale w zupełnie innej atmosferze, niż zakładał.

Źródła

  1. roosevelthouse.hunter.cuny.edu · death president roosevelt april 12 1945
  2. fdrlibrary.org · fdr biography
  3. Death of Franklin D. Roosevelt · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.